Jump to content

Jakość nie ilość w nęceniu ryb


Grendziu
 Share

Recommended Posts

  • Administrators

Od kilku lat mój sposób nęcenia zmienił się diametralnie. Kiedyś uważałem, że czym więcej wrzucę, to docelowo przyjdzie taki dzień, że więcej złowię.

Niestety ale byłem w błędzie, przez swoje działania poniekąd przyczyniałem się do tego, że moja woda zamiast przyciągać ryby to je odstraszała. Niezjedzona zanęta przez ryby najzwyczajniej gniła, a zarazem przyspieszała proces eutrofizacji wód. Inaczej, nieświadomie przykładałem  rękę do tego, że woda umierała.

Mój sposób na sukces łowiąc na feedera, to jak najwięcej robactwa, czerwonych, białych robaków, pinka kolorowa, poszatkowane dżdżownice wymieszane z pelletami, czy też dość dużą ilością konopi czy to gotowanych i prażonych mielonych. Gdy łowiłem na bata najlepszy okazywał się jokers wymieszany z ziemią.

Moim zdaniem ryba bardziej czuję niż widzi, więc i zacząłem odpowiednia dipować moje zanęty, oczywiście w zależności od tego jaka była pora roku.

Mój najskuteczniejszy wzór na sukces:

20% robactwa (białe i pinka oczyszczone i zdipowane tak aby nie było nieprzyjemnego zapach azotu)
20% konopie gotowane i prażone.
40 % zanęty - gotowej bądź kupnej
15 procent drobnego pelletu (halibut, fishmix, ochotka i inne śmierduchy).
do 5% przypraw w tym kopromelasa, sól, papryka mielona, czy z dipów smaki ochotka, banan, ananas.

Często eksperymentuje nad wodą i zmieniam smaki, ale taka mikstura i tak daje mi często przewagę na wodzie.

Lepiej jest dorobić zanętę niż rzucić za dużo, bardzo często spotkałem się z taką sytuacją, że obok mnie wędkarze nie mieli brań i zamiast coś zmienić w łowieniu,  to wrzucali "tonami" do wody jakieś mikstury, które ryby nie mogły przejeść. Zamiast brań, był skutek odwrotny.

Jaka jest Wasza  idealna recepta?
 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Ja doszedłem do wniosku że będę kupował zanęty jednej firmy i to nie uniwersalne a kierunkowe na dany gatunek ryb. Zacząłem na koniec tego sezonu, ale przyszły zamierzam tak wędkować. Jako że padło na MVDE to będę tylko "dopalał" robakami.. Nie ma co przesadzać z nadmiarem dobrodziejstwa. Na zmiany z robalami będę dodawał zmielonych pelletów rybnych.

Link to comment
Share on other sites

Ja podobnie. Z tą różnicą, że z reguły zabieram dwie różne mieszanki. Są to najczęściej firmowe zanęty owocowe (słodkie) i dla kontrastu jakieś rybne na bazie mączek rybnych.

Dodatkowo używam gliny i ziemi torfowej (bełchatowskiej) jako wypełniacza i nośnika robaków. 

Oczywiście każda zanęta dobierana jest pod konkretne warunki, gatunki ryb czy też metodę łowienia. 

Link to comment
Share on other sites

  • Administrators

A o dipach myślałeś? Dla mnie firma Mckarp robi zajefajne koncentraty, zapach ochotki niemal wszędzie bardzo dobrze mi się sprawdzał. Testowałem różne smaki "ochotkowe" i nic ich nie przebiło.

Dodatkowo granulat czerwony tej samej firmy o w/w zapachu robił w tym roku różnice na wodzie. Tanie, polskie i skuteczne, jakoś możliwe :)

Link to comment
Share on other sites

  • Administrators
1 minutę temu, daniel napisał:

Ja podobnie. Z tą różnicą,że z reguły zabieram dwie różne mieszanki. Są to najczęściej firmowe zanęty owocowe  (słodkie) i dla kontrastu jakieś rybne na bazie mączek rybnych.

Dodatkowo używam gliny i ziemi torfowej(bełchatowskiej) jako wypełniacza i nośnika robaków. 

Oczywiście każda zanęta dobierana jest pod konkretne warunki,gatunki ryb czy też metodę łowienia. 

Ja bardzo często także mam w koszyczku coś innego zbliżonego, niż to czym nęcę. Dla mnie robale to podstawa, łowie na nie każdą rybę.

Link to comment
Share on other sites

  • Administrators

 W tamtym sezonie chwilę przed zarzutem przynęty dipowałem na kilka sekund robale na haku, potem rzucałem i brania miałem szybsze niż bez dipowania innego zestawu.

W tym roku zacząłem pellety mielić ( te smaki na których mi zależało)  i robaczki na sucho cały czas się w tym wycierały nabierając zapachu takiego jakiego sobie życzyłem.

Link to comment
Share on other sites

Andrzej, a co z Sonu Baits?

Ja osobiście zanętę spożywczą, kupną stosuję jako wypełniacz, nośnik innych dodatków. Nie kupuje najtańszych, bo tam na ogół są same trociny, piasek i inne śmieci. Kupuję ze średniej półki. Nie daję dużo. Kilogram, półtora, to max i to tylko wtedy, gdy idę łowić batem i wtedy idzie wiadro zanęty. Na litr zanęty daje 4 litry gliny. Potem idzie robactwo, pieczywo fluo i inne dodatki.

Do feedera stosuje też dużo parzonej pinki, grubsze ziarna zbóż. Zanęta jest jedynie spoiwem.

 

Link to comment
Share on other sites

  • Administrators

Andrzej, pellet Sonubiats (najlepszy 1 lub 2mm) wymieszany dobrze z "podstawą" na dużych głębokościach z tradycyjnym koszykiem lub na zestaw helikopterowy u mnie się sprawdza :)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...