Jump to content

Strona dlaRyb.pl wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego portalu. Więcej informacji

Grendziu
Grendziu

Zimne poranki nad wodą są zdradliwe

"Czasami człowiek musi,  inaczej się udusi..." Hmmm, ale to o śpiewaniu jest fragment, a nie o wędkowaniu.

No ale gdyby tak to oto przerobić:

Wędkować "... każdy może,
trochę lepiej, lub trochę gorzej,
ale nie o to chodzi,
jak co komu wychodzi.
Czasami człowiek musi,
inaczej się udusi,
uuu."


No i ja tak mam non stop. Gdy przychodzi ten dzień, że mogę, że chcę, że muszę, to nawet tak jak dzisiaj było, nic nie jest wstanie mnie powstrzymać. Człowiek przed wyjazdem nakręca się, ma różne wizje co do wędkowania, ustala strategię, a i tak często na bieżąco musi wszystko zmienić, aby dostosować się do bieżącej sytuacji. Uważam, że większość wędkarskich zapaleńców podobnie podchodzi do wędkarstwa.

Pobudka jak w środku lata 3:04 na nogach, organizacja, krzątanie się po domu, oszukuję się, że nie widzę ile pokazuję termometr, spoglądam na psa i szepce: Harry jedziemy na rybki? A co, z psem w te zimnisko będzie mi milej. Przypominam sobie, że nie kupiłem SNICKERSÓW - duży błąd, ale nie zniechęca mnie to do wyjazdu. Zjadam jakieś ciacho na śniadanie, kto wie może ono zadziała.

Po 15 minutach jazdy tuż przed dojazdem na leśny parking napotykamy pierwszą przeszkodę, na drodze dojazdowej leży przewalone drzewo.Mam do wyboru, objechać całe jezioro wokoło i stracić z 20/30 minut po dziurach lub zmierzyć się drewnianą przeszkodą. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale po 3 minutach siłą kopniaków i rąk przeszkoda została zneutralizowana. Jedziemy dalej. Gdy podjeżdżam pod stanowisko okazuję się, że nie mam latarki czołowej ( w zasadzie była, tylko w takim miejscu, że znalazłem ją dopiero o świcie).
 

Kurcze, nie po to się zrywałem w to zimno aby siedzieć w aucie, doświadczenie z 1000 nocek jak nie więcej wychodzi. Niemal po omacku rozkładam cały sprzęt, przygotowuję zanęty, ustawiam optymalnie wszystko na stanowisku i czekam. Noc jest stosunkowo ciepła, po chwili budzi się życie, to już jest ten przepiękny poranek w całej okazałości z ptasią muzyką.Dla niej to zawsze staram się być nad wodą godzinę przed świtem.

 Zaczynam łowić jeszcze o ciemku. Po jakimś czasie na feeder ląduje pierwsza płotka, potem kolejna i następna, brań jest sporo ale drobne ryby się wieszają. Na spławik nic się nie dzieję, postanawiam zmienić taktykę i pójść w hybrydowe koszyczki FOX i pobawić się woreczkami PVA wraz z killerem Ringersa, niestety okazuję się to totalnym niewypałem. Na nowoczesne przynęty ponownie nie mam ani jednego brania. Może jeszcze jest za wcześnie na takie eksperymenty, ale to daje jednak do myślenia...

 Podczas szykowania drugiego feedera mam branie na spławik, zacinam i jest odjazd w trzciny. Banan na twarzy, yhym jest pierwszy lin sezonu. Po chwili walki ląduje jednak kilogramowa płoć w podbieraku, brak foto przez rosę na talbecie, nie chciałem ryby męczyć więc szybko wypuściłem.

Przy markerze branie za braniem, za każdym razem ląduje niewielka płotka od 15-20cm, marznę, jest mocny wiatr, dłonie w rękawiczkach kostnieją. Przypominam sobie o SNICKERSIE - zawsze pomaga w tak kryzysowych momentach. W tym samym momencie, przed oczami przy samym pomoście widzę bardzo duży grzbiet leszcza, który jakby chciał podkreślić to, że bez batona na rybach nie będę gwiazdorzyć.


Wytrzymuję jeszcze 2h, w podbieraku ląduję jeszcze jedna duża płoć złowiona także na spławik. Nie wiem co jest nie tak, ale Harry siedzi w lesie, na chwilę wchodzi od czasu do czasu na pomost, widocznie ta nowa miejscówka mu nie odpowiada. Przemarznięty ale zadowolony wracam do domu i już w głowie planuję kolejną ucieczkę na ryby. Połamania!!!

20160331_062127.jpg
Takie maleństwa psociły się na głębokości 5m dzisiaj skoro świt

20160331_080550.jpg
Jedna z większych zdobyczy dzisiejszej zasiadki

20160331_084940.jpg
Harry jakoś wolał "wygrzewać" się na brzegu niż mi towarzyszyć

20160331_095616.jpg
Ten wzrok mówi wszystko: "jak nie napalisz w kominku to więcej z Tobą nie pojadę"



   (0 reviews)


User Feedback

Create an account or sign in to leave a review

You need to be a member in order to leave a review

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

There are no reviews to display.




Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99
×

Important Information

guest_terms_bar_text_value