Jump to content

Strona dlaRyb.pl wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego portalu. Więcej informacji

Search the Community

Showing results for tags 'feeder'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • OGÓLNE
    • Witamy
    • FUNDACJA - ŁOWISKA - PORTAL "dla Ryb"
    • Wędkarstwo dla osób niepełnosprawnych
    • Wyniki nad wodą
    • Nowości na rynku wędkarskim
    • Pozostałe tematy związane z wędkarstewem
    • Zawody wędkarskie
    • Zanęty wędkarskie
    • Przynęty wędkarskie
    • Konkursy
  • NAUKA
    • Ochrona środowiska
    • Ichtiologia
    • Prawo
    • Akwarystyka
  • METODY I TECHNIKI WĘDKARSKIE
    • Wędkarstwo gruntowe
    • Wędkarstwo spławikowe
    • Wędkarstwo spinningowe
    • Wędkarstwo morskie
    • Wędkarstwo podlodowe
  • SPRZĘT WĘDKARSKI
    • Akcesoria wędkarskie
    • Kołowrotki
    • Wędki
    • Łodzie wędkarskie
    • Odzież
    • Nasze zakupy wędkarskie
    • Handmade
  • KULTURA
  • ŁOWISKA
    • RZGW - jeziora - rzeki - zbiorniki
    • Komercyjne
    • Zagraniczne
  • GIEŁDA
    • Kupię
    • Sprzedam
    • Zamienię
    • Oddam
  • WOLNA STREFA
    • Kultura regionalna
    • Humor
    • Media
    • Hade Park
  • SPRAWY TECHNICZNE
    • Wyniki nad wodą
    • Archiwum
    • Uwagi dotyczące forum

Calendars

  • Community Calendar

Categories

  • Informations

Categories

  • Foundation

Categories

  • Łowiska

Blogs

  • Darek
  • Piotr Traczuk
  • BLOG DANIELA
  • RubiksFishing
  • Feeder transporter
  • Artur Kraśnicki blog
  • Spearfishing-Łowiectwo Podwodne
  • zWędkąPrzezNysę
  • Czesław Czech blok wędkarski
  • Sagittaria sagittafolia
  • Wędkarstwo u Zbyszka
  • Podwodna Polska
  • Feeder & Waggler
  • ABC Wędkarstwa z Kubikiem
  • Mój blog podróżniczy
  • Splot- zawodnicze początki

Marker Groups

  • Wody fundacji "dla Ryb"
  • Jeziora
  • Rzeki
  • Łowiska komercyjne
  • Zbiorniki zaporowe i pozostałe inne niesklasyfikowane
  • Wody i łowiska międzynarodowe
  • Interesting places
  • Polecane sklepy wędkarskie i myśliwskie
  • Oficjalni sponsorzy FUNDACJI "dla Ryb"

Found 94 results

  1. Zimowa majówka - himeryczne brania

    Coraz częściej zamiast wiosny 1 maja mamy zimę, no może nie tak dosłownie, bo wszędzie zielono, głośno od dzikich zwierzaków z piejącym ptactwem. No i te ryby... Szczupaki i okonie wytarte, płotka jakby na tarle, a brania chimeryczne, niezdecydowane, ryby jakby mniej aktywne niż na początku kwietnia, gdzie przez chwilę powiało w dni ciepłą wiosną. Natura nigdy nie przestaje mnie zadziwiać i nie chodzi tutaj o wynik wędkarski, choć jak na kiju coś siądzie to i adrenalina dodatkowa podczas holu jest. Od ponad tygodnia obserwujemy łowisko NO KILL w Nienawiszczu, wszystkie założenia są jakby inne niż te zakładane. Drapieżnik był agresywny od 10 kwietnia, w maju bardzo dobrze już tylko pobierał okoń, a mamuśki Pikowe jakby się pochowały, choć wystarczyło aby się zachmurzyło na dłużej to zaczęły atakować. Fenomenem tej wiosny jest amur jak na razie, nie szczupak, jesiotr, karp jakby leniwy, karaś himeryczny, a lin ospały. Padło ich ponad 10 sztuk w tym jakby niektóre nie były nigdy na haku. Amury upodobały sobie noc, kukurydzę gotowaną i Pellet Method Mania Young & Sweet Corn o niesamowitym jej aromacie. Prawdopodobnie też dzięki Depper Pro Plus odszukaliśmy ich miejsca żerowania, pokazało się kilka dziur, zagłębień i tam podchodziły amury. Echosonda jest wykorzystywana przez nas w dwojaki sposób, dzięki wędce przy feeder gdzie głównie skupiamy się na Szczupaki 1 maja odłowione i wypuszczone dzięki naszej niezawodnej łódce, tylko strasznie ciężkiej, przez chwilę nawet Ursus nie dawał rady. No i brania, a jakże, głównie na małe przynęty niczym pod okonia, to już nie jest przypadek. Bo od lat mamy obcinki końcówek różnorakich dużych gum. Ryba jeszcze się nie ruszyła, choć powinna, a winna temu jest pogoda czy coś innego?
  2. Method Mania

    Dziś, a w zasadzie już wczoraj wspomniałem w innym wątku, że to może być dzień, w którym dokonam, a w zasadzie dokonałem z kolegami zakupu wędkarskiego dość dużego, czyli chodziło mi o markę Method Mania. Dość długo to trwało, ale wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach, jednak udało się porozumieć z byłymi właścicielami. Na tą chwilę właścicielami marki Method Mania jest @Kubik @Marcel i @Grendziu. Pracujemy już od teraz pełną parą, jak najszybciej musimy postawić na nogi magazyny, uregulować formę prawną i powoli do przodu Proszę dać nam chwilę i myślę, że maksymalnie do dwóch tygodni wszystko zacznie funkcjonować w należytym porządku
  3. Podarunek od rzeki

    Długo myślałem nad tym gdzie wybrać się w poszukiwaniu ryb. Wahałem się między pewnym leśnym jeziorem, które płytkie ( w znanym mi rejonie) obiecywało spotkanie z rybami w popołudniowych godzinach. Z drugiej strony świadomość tego, że w maju ruszę w poszukiwaniu ukochanych linów, oraz zacznę odwiedzać komercyjną wodę za karpiami i amurami, sprawiło, że wybrałem jednak rzekę. Po odespaniu nocnej zmiany, która mi przypadała w pracy, ruszyłem nad rzekę Wartę. Rozłożenie stanowiska i przygotowanie zestawów zajęło mi tradycyjnie "kilka chwil". Zestawy powędrowały do wody ok 15.30 Na jednym groch ( na pushstopie) i 30cm przyponie, na drugiej wędce przypon ok 60-70 cm i białe robaczki na haczyku nr 10. Zgłosiłem gotowość do wirtualnych zawodów i rozpocząłem łowy. Po ok.20 min zameldowała się pierwsza płotka : Niestety zapomniałem ustawić w opcjach sygnatury czasowej. Zatem szanowna komisja z surowością Inkwizycji nie zaliczy rybki. Jako, że szybko odpłynęła niemożliwy był "dubel" Kolejna pozwala mi "zaliczyć" pierwsze punkty : Po tych dwóch płotkach, które skusiły się na białe robaki, postanowiłem zrezygnować z łowienia na groch, na rzecz robaków na obydwu zestawach. Tego dnia kuszą się jeszcze 2 kolejne płotki, z których jedną uwieczniłem na foto : Po obiecującym początku, płotki ustąpiły miejsca niewielkim krąpiom, których ostatecznie łowię 8 sztuk. Ot takie "brzydale" : Wśród ciekawostek ( nie zaliczanych niestety do rywalizacji) wymienię okazałego rozpióra : Zachodzące słońce i zbliżające się ciemności skłoniły mnie do powrotu. Rzeka jednak obdarowała mnie prezentem na odchodne. Pierwszy jaź tego sezonu: Ciężkie warunki oświetleniowe, telefon rzucał cień. Z ręką na sercu nie wiem czy to 39 czy 40 cm (raczej mniej) ryba nie była spokojna. Przyjmijmy dla "spokojności sumienia" 39cm. Świetne zakończenie dnia i zachęta do jutrzejszych ponownych zmagań. Po złowieniu tego jazia zakończyłem łowienie. Autor @Tench_fan
  4. Wrześniowe leszcze

    Jak co roku o tej porze dochodzą do mnie informację z różnych wód, że leszcz zaczyna żerować. A to padła propozycja nad Wisłę na 70cm sztuki, a to ojciec zlokalizował je na jeziorze margonińskim, gdzie ów tych ryb w życiu nałowiłem najwięcej. Z tym, że przeważnie było to lato po pierwszej połowie lipca. Jeśli leszcze i przyszła na nie ochota, to wybrałem jezioro Czarne w gminie Rogoźno, powiat obornicki. Zawsze za tą wodą tęsknie. W końcu mam tam swój pomost z kolegą @Pendra i nadal do stowarzyszenia należę. Woda przyciągała mnie już od dziecka, żółte duże leszcze łowione na "bata" Garmina 8m, których nie miałem siły wyciągnąć, bo i sama w sobie wędka waży pewnie z około kilogram. Ojciec do dziś ma ją w garażu. Ponieważ dla niektórych wędkujących pewnie jestem wiekowy, to pamiętam jak na jeziorze margonińskim nie używaliśmy zanęt sypkich gotowych ze sklepu, a o pelletach nie wspominając. Do wody lądował głównie: pęczak, pszenica, kukurydza, sorgo i makaron. Jakie lechole wychodziły na dwa kolanka makaronu, widok niezapomniany. Wraz z @Marcel postanowiliśmy się skupić na klasycznym feederze. Nawet mój marker od trzech lat nie zmienił swojego miejsca przez ten okres. Do czasu aż... Jeśli klasyczny feeder to i tradycyjne nęcenie. Trzy dni niemalże o tej samej porze nęciliśmy: 1 dzień kukurydza, następnie pęczak o smaku czosnku, trzecia doba to kukurydza, a czwartego dnia łowiąc przygotowaliśmy oprócz mieszanki do koszyków pszenice wymieszaną z pelletem o zapachu czosnek z MCKARP-ia. Jako, że bardzo mocno przyciągam wagę do warunków atmosferycznych, a ostatnio mam ograniczony czas, to serce się krajało, gdy widziałem już w środę spławy przy markerze. Wg mnie to od zeszłej niedzieli powinniśmy nęcić a w środę zrobić nockę. Wtedy byłoby Eldorardo. No ale jeśli, nie możesz iść kiedy ryba żerujęe a idziesz wypocząć i łowisz w czasie gdy masz wolne to nad wodą zameldowałem się po godzinie 13tej.... Rozpakowanie majdanu oraz zrobienie odpowiedniej zanęty do koszyka trwało pewnie z 2h, ale było warto. Zanęta do koszyka którą przygotowałem to: - Silver Fish Mix - Marcel Van Den Eynde - czekolada z lekką nutką najprawdopodobniej ryby - ponieważ jest jeszcze dość ciepło, to postanowiłem łowić na słodką, łamane z rybą; - Match Pro - ziemia torfowa bełchatowska lekka; - Zanęta EXTRU FISH - FISH MEAL; - kopromelasa; - melasa z wanilią w płynie; - 1,5litra robactwa - białych kolorowych; - dodatkowo do donęcania pszenica z pelletem czosnkowym gdy nic się nie działo. Brania rozpoczęły się w zasadzie po 40 minutach, gdy do wody z lądowało z 10 koszyków, bez wstępnego nęcenia na grubo. Ryby pobierały dość systematycznie do czasu aż się nie rozpogodziło. Łowiłem zestawem - klasyczny feeder - koszyk od 30-50g, skrętka, przypon od 30-70cm. Czasami dodawałem jakiegoś dumbelsa na włos, oprócz robactwa na haczyku. Łowiliśmy na 60 metrze na 5,5m głębokości. Najlepsze były oczywiście robaki. Niestety gdy po zmierzchu weszły krąpie, po 5 tym z kolei odpuściłem łowienie od 22giej do 5:30 rano. Wczesnym rankiem za dużo się nie zmieniło, krąpie czasami leszczyk. Brania jakby zamierały z każdą godziną. Połów pewnie mógłby być większy gdyby... Niestety nie udało nam się namierzyć dużych złotych leszczy powyżej 60cm, ale kto wie może zrobimy jeszcze jedno podejście w tym roku. Jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ryby były przechowywane w bardzo dużej siatce, na macie leżały niecałe dwie minuty, jak nie krócej. Wszystkie ryby w dobrej kondycji wróciły do wody.
  5. W poprzednim artykule opisałem kołowrotek OKUMA CEYMAR, a w tym miejscu napiszę także kilka słów na temat wędziska : Okuma Ceymar Method Feeder 11' 330cm 60g - 3sec. Trafiło ono w moje ręce niedawno, z tego tytułu udało mi się zaledwie raz spędzić z nim kilka godzin na łowisku. W tym czasie jednak, zostało poddane sprawdzianowi w starciu z karpiami i amurami. Z całą pewnością mogę napisać iż z tego starcia wyszło zwycięsko. Nazwa wędziska, a konkretnie człon nazwy "Method" ma wskazywać na podstawowe zastosowanie. Firma Okuma dedykuje je coraz popularniejszej w naszym kraju "methodzie" i takiemuż typowi łowisk. W moje ręce trafiło wędzisko o długości 3,3m podzielona na 3 składy oraz wyposażona w 3 szczytówki. Same szczytówki są szklane i oznaczone : S - biała MS - pomarańczowa M - czerwona. Biała jest szczytówką najtwardszą, natomiast czerwona najbardziej delikatną. Szczytówki dostarczone są standardowo w plastikowej tubie, natomiast wędzisko w szmacianym pokrowcu. Co zwróciło moją uwagę pierwszy skład pozbawiony jest przelotek, a przelotka startowa przeniesiona jest na początek sekcji drugiej. Ma to znaczenie przy składaniu wędziska, gdy ktoś tak jak ja nie demontuje zestawu. Należy obrócić skład drugi względem pierwszego. Inaczej żyłka od kołowrotka przebiegałaby w dół, co mogłoby doprowadzić do zsunięcia się jej z kabłąka. Układ przelotek wygląda następująco : 2 sekcja - 4 przelotki, 3 sekcja - 4 przelotki, szczytówki natomiast po 5 ( łącznie z szczytową). Blank posiada również druciane uszko do zaczepiania haczyka - drobiazg ale rzecz przydatna, by nie powiedzieć niezbędna. Nie posiadam wędziska o długości 3,6m lecz dostępne zdjęcia wskazują na to, iż tam układ przelotek jest inny: 1- 4 - 5 plus te na szczytówkach Trochę danych technicznych : - Smukły i wyważony węglowy blank - Waga: ok. 232g - Progresywna akcja - Uchwyt z wysokiej jakości korka i pianki EVA - Wysokiej jakości grafitowe mocowanie kołowrotka Okuma - Lekkie przelotki - Długość: 3,30m - Długość transportowa: 115cm - 3 składy - Ciężar wyrzutowy: 60g - Szczytówki: 3 sztuki W moim przypadku do testów założyłem szczytówkę pośrednią, czyli MS i użyłem podajnika Prestona L - o gramaturze 20 gr (15 gr + 5 gr dociążenia). Rzecz jasna dochodziła waga zanęty. To pozwalało mi uzyskać napięcie szczytówki na poziomie który lubię. Wędzisko ładowało się bardzo ładnie i pozwalało oddawać celne i powtarzalne rzuty na odległość ok. 30-35 m. Dodam, że bez najmniejszego wysiłku. Ze względu na wielkość zbiornika, oraz układ stanowisk i ilość wędkujących nie mogłem sobie pozwolić na rzuty dłuższe. Nie mam jednak wątpliwości, że uzyskiwane odległości mogą być co najmniej dwa razy dłuższe. Zatem można przyjąć, iż spokojnie obsłuży odległości 60 - 70m. Nie jest to z pewnością "krowi ogon" i w uzyskiwanie rzutów celnych nie będzie wyzwaniem (dla w miarę sprawnego technicznie wędkarza). Jak wędzisko zachowuje się pod obciążeniem i w czasie walki z rybami - w tym przypadku w przedziale 3-5 kg, prezentują poniższe zdjęcia: Tutaj na poniższym zdjęciu w czasie zmagań z dużym amurem o długości ok. metra i wadze zapewne w przedziale 7-10 kg. Trudno mi w tej chwili ocenić jak wędzisko sprawdzi się w starciu z rybami rzędu kilkunastu kilogramów, bo brak mu pewnej "mięsistości" blanku, Jednak gdy zestawię ją z innym moim wędziskiem, czyli :Browning Black Magic Feeder LM 3,6/60. Tamto wędzisko ma jednak inną charakterystykę - jest bardziej sztywne, szybkie, ale też cięższe i to czuć w "kiju" ( tą potencjalną moc). Wartości amortyzacyjne Ceymara (progresywna akcja) wraz z właściwym operowaniem hamulcem kołowrotka, pozwalają mi jednak myśleć z optymizmem. Jako, że my wędkarze jesteśmy wzrokowcami ( a którzy mężczyźni nie są ) nie bez znaczenia jest również wygląd. To wędzisko wygląda dobrze. Wykończone jest starannie. Kolorowe czerwone i białe akcenty w postaci napisów, czerwonych nitek na blanku i pierścieni na uchwycie dają przyjemny dla oka efekt, jednak bez zbędnej bazarowej krzykliwości. To właśnie zestawienie czerni i czerwieni wydaje się charakterystyczne dla całej linii "Ceymar". Może brak mu sznytu Rollse - Royca, by obracać się motoryzacyjnym klimacie, ale ma wygląd dobrego użytkowego samochodu klasy średniej. Zważywszy na jego cenę w sprzedaży (w granicach 160-180 zł) myślę, że mamy do czynienia z udanym produktem w swojej klasie. Wędkę jak i kołowrotek z poprzedniego artykułu można zakupić w sklepie wędkarskim WĘDKARZ.PRO, link: https://wedkarz.pro/ AUTOR: @Tench_fan
  6. Zjazd i po zjeździe

    "Po zjeździe" - relacja z 3 edycji zjazdu dlaRyb okiem debiutanta. Większość ekipy dzieliła się wrażeniami na bieżąco, zdając relację live, lub też znaleźli chwilę, by zdać krótką relację po powrocie. Teraz nadeszła pora i na mnie, tyle, że moja nie będzie krótka Jako, że samo spotkanie było fantastyczne, chciałem się podzielić z Wami moimi wrażeniami debiutanta. Tak debiutanta, gdyż po raz pierwszy byłem obecny na zlocie. Część "paczki" już znałem, chociażby z Rybomanii w Poznaniu, z pozostałymi miałem wielką przyjemność poznać się osobiście na miejscu. "Stawy Nienawiszcz" znane są już Wam z ubiegłego roku, mi natomiast jedynie z wcześniejszych relacji foto. Rzeczywistość przerosła jednak moje najśmielsze oczekiwania. Jestem oczarowany tą wodą i jestem przekonany, że także Jureczek odczuwałby to samo. Oto kilka moich fotografii tej wody : Cypelki, zarośnięte trzciną brzegi, a także miejsca fascynująco piękne, przypominające bagna Luizjany, lub jakieś namorzynowe lasy na Florydzie. Do tego szybujące drapieżne ptaki w powietrzu, odgłosy żurawi, przefruwający i polujący zimorodek. Miałem wielokrotnie przyjemność go obserwować. Wracając jednak do relacji, po przybyciu do Nienawiszcza, tak jak się spodziewałem musiałem budzić Grendzia, by odnaleźć ukrytą w polach "wodną perełkę". Na miejscu zastałem już @Ostap i @karol w Rozstawiliśmy namioty, uszykowaliśmy "stanowiska bojowe" : W międzyczasie zapoznałem się z chłopakami i od razu uderzyło mnie takie oto wrażenie - skojarzenie z filmem: "Dwaj zgryźliwi tetrycy". Przesympatyczne docinki, z których przebijała nie tyle zgryzota, co zażyłość i przyjaźń. Jak się mogłem wkrótce przekonać Karol to "super gość", obdarzony dużym poczuciem humoru i o jeszcze większym towarzyskim zacięciu oraz talencie kucharskim. Fantastyczne żeberka i nie tylko. Co do Łukasza miałem jako takie wyobrażenie już wcześniej. Nie rozczarowałem się . Ruszyłem "do boju", by złowić swe pierwsze ryby w Nienawiszczu. Zyskałem wielką "adoratorkę", która mi wiernie towarzyszyła. Każde podniesienie wędki, a już zwłaszcza złowienie ryby, doprowadzało ją do ekstazy. Mówiąc mniej kwieciście szczekała na potęgę i starała się podgryzać rybę. Zwróćcie uwagę co widać przez siatkę podbieraka. Toż to Fifunia :-) W którejś chwili oddechu , udało mi się zrobić sesję foto kolejnego lina : W sumie tego dnia złowiłem ich 4, na 9 sztuk w czasie całego pobytu. Niestety spiął mi się holowany jesiotr, co byłoby fajnym dodatkiem do połowu. W międzyczasie dzieje się co nieco : Dociera @Grendziu , młode chłopaki z Wągrowca- Jacek i Hubert, a także w odwiedziny pojawia się @Marcel z synem. Pod osłoną zapadających ciemności także @Splot, z którym witam się w piątkowy poranek. Przesympatyczny facet, z uśmiechem "przyklejonym" do twarzy i "serem na dłoni". Jeszcze raz dzięki za możliwość skorzystania z prysznica na kwaterze ! Cóż to była dla mnie za rozkosz, po dwóch dniach upału! Jeśli chodzi o wyniki wędkarskie, to poranek przyniósł mi jedynego karasia. Ależ piękne, dorodne są te "japończyki", kryjące się w brunatnych wodach łowiska "Stawy Nienawiszcz". Do tego kolejne 2 liny i poranek można uznać za udany Na miejscu meldują się kolejni "zjazdowicze". Moją lewą flankę zajmują @elvis i @cygan786 Oczywiście standardowe podchody i pytania w stylu: - Panie "biero" ? ;-) - Tu nie ma ryb ! Dobre humory dopisują. Następują dyskusje o przynętach, sprzęcie, podglądam taktykę, no bo trzeba się uczyć od lepszych od siebie ! Dociera i Arek. @ArekH do wędkarskich obowiązków podchodzi bardzo "lajtowo", co nie znaczy, że nie umie, jak chce. Oto dowód : Na zlocie nie mogło zabraknąć i @Grzes77, który ze mną uzupełnia skład łodzi i płyniemy w rejs, w poszukiwaniu szczupaków i okoni. Zobaczyliśmy wiele ciekawych zakątków, aż "pachnących rybą", no i efekty jak widać były. Brawo ziom ! Dzień przyniósł "daninę krwi" w postaci traconych podajników. Szczupaki szalały i moje wciąż były zagrożone. Jednego z rozbójników udało mi się skutecznie doprowadzić do siatki podbieraka : Ale nie samym łowieniem człowiek żyje. Zabawy z piłką przekształcają się w piłkarski mecz - bardzo zażarty i wyrównany. Wiwaty dla zwycięzców, chwała pokonanym : Gdzie impreza, tam musi być @Kubik, ale co trzeba podkreślić: Gdzie "robota", tam również go znajdziecie ! Jest on, jest i @Bydziu oraz @Bukoś Docierają z dostawą opału na ogniska i nocne Polaków rozmowy ;-) Towarzystwo się bawi, ognisko płonie, pyszności na ruszcie : Podziękowania należą się dodatkowo Agnieszce za leczo, a i do porannych kanapek też chyba dołożyła ręce. Sam @Grendziu był niczym "człowiek orkiestra". W czasie zjazdu dzielił swą uwagę między opiekę nad synem, zajmowanie się psami, dbał o niezbędne dostawy i nawet usiłował coś złowić (nie bez sukcesów). Na nasz zjazd udało się dotrzeć również Czarkowi z firmy Haft dla Ciebie. @HaftDlaCiebie.pl - To przyjaciel portalu i dzięki niemu nie wyglądaliśmy jak jakaś przypadkowa "banda obdartusów". Zaopatruje nas w koszulki i bluzy, więc możemy " godnie wyglądać " . Ach te widoki, w takich okolicznościach przyrody, to się dopiero wypoczywa : Sobota przynosi kolejny upalny dzień, my jednak nie składamy broni. Trzeba sobie jakoś radzić z duchotą : Ja rwę sobie włosy z głowy, odławiając kolejne mikro-płotki, by ostatecznie złowić rybę godną wspomnienia. Widać po mej fryzurze efekty rozpaczy (a przede wszystkim kąpieli). Dopiero po godzinie 16 odławiam pierwszą wartą uwagi rybę, a jakże kolejnego lina : Wieczór tradycyjnie upływa przy ognisku, a także trafia się kolejny lin rozrabiaka. Tym razem nocny. Zdjęcia jednak sobie darowałem, choć to ładny " czterdziestak". Mijają kolejne godziny, ostatni dzień zjazdu wisi w powietrzu. Okazało się jednak, że w nocy zawisła nad nami również burza. Ja nie ucierpiałem zbyt wiele, ale inni mieli mniej szczęścia, zwłaszcza Karol. Rano nachodzą kolejne deszczowe chmury : To krajobraz po bitwie, "tfu" po burzy ;-) Zaczyna się powoli pakowanie, w międzyczasie łowię ostatniego już, w sumie 9 lina. Coś wyjątkowo "linowo" u mnie, ekipa miała wyniki bardziej zróżnicowane. Jacek "rzutem na taśmę" odbiera @Grendziu zwycięstwo w kategorii Big Fish zjazdu. Młody ma moc ! 5 kilowy karp ląduje na macie w ten niedzielny poranek. Oto i łowca : Nadszedł czas na podsumowanie. Wspaniałe dni w świetnym towarzystwie. Było fantastycznie. Dziękuję. Cieszę się bardzo, że dane mi było spędzić ten czas z Wami, oraz mam nadzieję,że w przyszłym roku spotkamy się ponownie. Co więcej oby nie zabrakło wśród nas tych, którym życiowe zawirowania nie pozwoliły do nas dołączyć. Brakowało tam Was a jakże, bo wielu osób ważnych dla funkcjonowania łowiska, a także portalu było nieobecnych. Dziękuję za te dni, oraz tym, którym chciało to się przeczytać w całości. Co nieco się rozpędziłem Nie pierwszy to raz zresztą. AUTOR: @Tench_fan
  7. Feeder Long Distance

    Kupiłem Shimano Super Ultrega AX Feeder Long Cast 426cm , do tego kręciołek Flagman BIG PIT i plecionkę Sufix Perfofrmance PRO 8 - 0,12mm - poszliśmy w piątek z kolegą Marcinem testować kij. Niestety przez wezwanie do pracy testy dość szybko dobiegły końca. Przy koszyku 60g zestaw latał na 90-110m przy szczytówce 5oz. Rewelacja. Jednak nie za bardzo pletka mi pasowała. W niedzielę miałem testować kij nad jeziorem Czarnym. Tak się stało, że ponownie się nie udało Wybrałem spotkanie z kolegami ze stowarzyszenia i prace społeczne. Kij przez chwilę z mini spombem lądował na 40-50 metrze, bo tam szły moje zestawy z robalami i specjalnym koszyczkiem Prestona - rewelacja, choć brania takie se.... Dziś twierdząc, że nie lubię pletki, zamieniłem całość na żyłkę 0,25mm, stwierdziłem przed, że i tak ogarnę i nadal będę rzucać daleko. Do tego dołożyłem koszyk 70g... Niestety wędka straciła jakieś 25% mocy, masakra. Najdalszy rzut z plecionką (zerwałem zestaw przez brak przyponu strzałowego) gdzieś na 120/130metrze a tutaj całość lądowała tylko na 70/80metrze. Nic nie dał ciężki specjalny kij, odpowiedni kręciołek, jak się okazuję bez cienkiej plecionki można dużo stracić. Jak to się mówi diabeł tkwi w szczegółach. A teraz siedzę i myślę, czy aby na pewno Shimano ma taką moc, czy czasami moja "staruszka" Team Daiwa Feeder też nie dała by rady osiągnąć takiego dystansu? Pletki nie lubię, ale za odległość sprzedam się chyba dla niej...
  8. Regulamin łowiska Fundacji "dla Ryb" w NIENAWISZCZU: I. Łowisko Fundacji "dla Ryb" Nienawiszcz (zwane dalej Łowiskiem) jest wodą, na którym obowiązuje bezwzględny zakaz zabierania złowionych ryb, stosujemy zasadę - No Kill. Dotyczy to wszystkich znajdujących się zbiorników - głównego oraz edukacyjnego. II. Łowisko główne ma charakter spinningowo - feederowo - spławikowy. Ponadto na cyplu głównym zostały wydzielone dodatkowo dwa stanowiska karpiowe dwu osobowe - cztery miejsca na dwie wędki, gdzie można łowić z wywózki. Rezerwacja stanowisk karpiowych - tylko telefonicznie - 61-307-99-99. Na pozostałych miejscach łowimy z brzegu "z ręki" - zakaz wywożenia zestawów. III. Wędkowanie dozwolone jest po dokonaniu opłaty i uzyskaniu zezwolenia (zezwolenie imienne) i po zapoznaniu się z regulaminem. Dokonując opłaty jednoznacznie akceptujemy regulamin łowiska. IV. Łowisko czynne jest cały rok, wyjątkiem jest czas zamarznięcia zbiornika - obowiązuje całkowity zakaz wędkowania spod lodu. Prawo do wędkowania na łowisku Fundacji "dla Ryb" NIENAWISZCZ uzyskuje każdy kto wykupi zezwolenie wędkarskie w następujący sposób: A) Zezwolenie można wykupić online dokonując przelewu na konto nr 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578, FUNDACJA "DLA RYB", BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO. Tytuł przelewu: Zezwolenie dnia ................ Łowisko Fundacji "dla Ryb" NIENAWISZCZ. B) SPRZEDAŻ ZEZWOLEŃ W MIEJSCACH STACJONANYCH: 1. SKLEP WĘDKARSKI SZYMEK UL. WIELKA POZNAŃSKA 22; 64-610 ROGOŹNO 2. SKLEP WĘDKARSKI U KASI UL. KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO 14; 64-610 ROGOŹNO; 3. SKLEP WĘDKARSKI LESZCZ ul. KOCHANOWSKIEGO 33, 64-610 ROGOŹNO; 4. SKLEPY ZOOLOGICZNO WĘDKARSKIE MEDUZA.EU W OBORNIKACH UL SZARYCH SZEREGÓW 4 i UL. KSIĘDZA SZYMAŃSKIEGO 18; 64-600 OBORNIKI; 5. SKLEP WĘDKARSKI E-RYBKA.PL UL. POWSTAŃCÓW WIELKOPOLSKICH 36; 64-500 SZAMOTUŁY; 6.SKLEP WĘDKARSKI ZŁOTY HAK UL. GDYŃSKA 24, 62-004 CZERWONAK; 7. P. H. DOMSTYL PLUS AGNIESZKA DŁUGOSZ OŚ. PRZEMYSŁAWA II 3, 64-610 Rogoźno; 8. SKLEP SPOŻYWCZO/WĘDKARSKI W NIENAWISZCZU - PRZY PLAŻY; 9. U zarządcy wody - Dariusz Grenda - tel 61-307-99-99 - przed połowem wędkowania - tylko jeśli jest to możliwe. Wędkowanie dozwolone jest przez całą dobę. Wędkowanie dozwolone jest wyłącznie na dwóch wodach Łowiska Fundacji "dla Ryb" Nienawiszcz. Do wędkowania przeznaczono stawy o nazwach: Łowisko Główne oraz Łowisko Edukacyjne. Wędkować możemy tylko i wyłącznie na cyplu głównym oraz jeśli właściciel pozwoli, na pozostałych cyplach - dojazd na pozostałe cyple tylko drogą wodną za pomocą łódek, pontonów etc. Połów z innych miejsc na łowisku głównym od strony lasu czy zakrzaczeń, będzie traktowany jako próba kłusownicza i będzie podlegać opłacie dodatkowej za wykroczenie w wysokości 500zł. Opłaty za ŁOWISKO GŁÓWNE (pow.10,7 ha) wynosi: I. Połów za dwie wędki z brzegu za dzień 30zł - od świtu do zmierzchu. II. Połów za dobę liczony jest od godziny 12tej jednego dnia do 12tej następnego - 40zł - rezerwacja na wydzielonych miejscach na łowiskach po nr. III. Spinning z łodzi 35 zł - tylko w dzień, po wcześniej rezerwacji łowiska i informacji w jakich sektorach wody można się poruszać. IV. Opłata za użyczenie łódki 15 zł /doba osoba. V. Osoba towarzysząca - bez wędki 10 zł / doba osoba - noc. VI. Zezwolenie VIP całoroczne - z brzegu 500zł /osoba do 30 marca danego roku, po 30 marca 700zł - za rok. Ilość zezwoleń VIP ograniczona (maksymalnie 10-15) - zezwolenie VIP może uzyskać osoba zaufana po wcześniejszej weryfikacji przez zarząd Fundacji "dla Ryb". Opłata za łowisku EDUKACYJNE (pow. 0,98 ha) wynosi: I. Opłata za dzień (trening dorosłych) 20zł - jedna wędka z brzegu. II. Opłata za dzień, dla dziecka od lat 6ciu pod opieką pełnoletniego opiekuna - 15zł łącznie za dwie osoby - każda z osób może łowić tylko na jedną wędkę. UWAGA: Od roku 2018 obowiązuję wypełnienie rejestru ryb, który dodatkowo można pobrać w skrzynce na listy przy kontenerze. Prawidłowo wypełnione rejestry są bazą do badań przy zbiorniku w Nienawiszczu przez Fundację "dla Ryb". Osoby, które prawidłowo będą je wypełniać, mogą w przyszłości liczyć na różne nieopisane w regulaminie bonusy ustalane na bieżąco z Zarządem Fundacji "dla Ryb". Wykupione zezwolenie umożliwia połów na 2 wędki z brzegu lub jedną z łodzi na spinning - w zależności od dokonanej opłaty. Kupujący zezwolenie na wędkowanie wyraża zgodę, na ewentualne dokonanie przez właściciela oraz opiekunów łowiska, kontroli środka transportu i rzeczy osobistych. Wszelkie naruszenia regulaminu lub kradzież ryb, będą skutkować karami umieszczonymi w regulaminie lub/ i będą skutkowały wezwaniem Policji. Wędkarz zobowiązany jest do: a) posiadania przy sobie i w trakcie wędkowania stosownego zezwolenia na połów ryb na łowiskach Fundacji "dla Ryb" Nienawiszcz, a w szczególności wydruk, dowód wpłaty w przypadku wpłaty bezpośrednio na konto Fundacji "dla Ryb". Na terenie łowiska mogą tylko przebywać osoby posiadające zezwolenie na wędkowanie oraz osoby towarzyszące, które uiściły opłatę zgodną z aktualnym cennikiem. Brak zezwolenia podczas wędkowania uznawane jest za wykroczenie i podlega opłacie dodatkowej 500zł osoba. b) posiadania podbieraka, oraz zaleca stosowanie maty, haków bezzadziorowych oraz środków odkażających; c) przestrzegania limitu stosowanych zanęt: dopuszcza się zanęcania w ciągu doby, z zachowaniem limitu maksymalnie do 4 kg na dobę zanęty na dziennej zasiadce zanęty pochodzenia roślinnego w tym: ziaren gotowanych(od października do końca marca zakaz podoawania ziaren do wody), pellety oraz kulki proteinowe, czy zanęty mielonej ę, oraz do 1 litra zanęty żywej pochodzenia zwierzęcego - zabrania się całkowicie wrzucania do wody niewykorzystanej zanęty do wody po łowieniu; d) podczas wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem wędkującego, nie wolno łowić więcej niż na dwie wędki przez jedną osobę, w przypadku spinningowania - pozwolenie tylko na spinning; e) poddania się kontroli przez strażników Fundacji "dla Ryb', Państwową Straż Rybacką, Straż Ochrony Przyrody, Policję, a także inne uprawnione organy, oraz osoby posiadające stosowne zezwolenia do kontroli na łowiskach Fundacji "dla Ryb" Nienawiszcz; e) opuszczenia stanowiska wędkarskiego w przypadku organizowania zawodów wędkarskich ogłaszanych wcześniej w sposób ogólnie przyjęty; f) zabrania się poza dwoma miejscami wywożenie zestawów ze środków pływających, zabrania się całkowitego holu ryb z jednostki pływającej - wyjątkiem jest spinning z łodzi; g) dopuszcza się karmienie i wywożenie zestawów łódkami zdalnie sterowanymi - dwa wyznaczone do tego miejsca na cyplu głównym; h) zakazuje się wypuszczania lub wpuszczania ryb z gatunku: Sumik karłowaty, Trawianka, Czebaczek amurski, Tołpyga pstra, Tołpyga biała; i) zakazuję się przechowywania ryb w siatkach wędkarskich, workach karpiowych itp. Wyjątkiem są zawody wędkarski organizowane pod patronatem Fundacji "dla Ryb"; j) wszystkie złowione ryby należy w jak najlepszej kondycji wypuścić z powrotem do wody. Należy obchodzić się z nimi w sposób bardzo delikatny dbając o ich zdrowie i bezpieczeństwo; k) dopuszcza się rozpalania ognia na wyznaczonych w tym celu miejscach - rozpalenie ogniska poza miejscem traktowane jest jako wykroczenie skutkuję opłatą dodatkową min. 500zł oraz zgłoszeniem incydentu do stosownych organów; l) dopuszcza się możliwość rozbijania namiotów w obrębie stanowiska na cyplu głównym oraz przy specjalnym zezwoleniu na pozostałych cyplach - dojazd do stanowisk tylko drogą wodną za pomocą jednostki pływającej; ł) zabrania się puszczania muzyki, hałasowania nad wodą i w obrębu łowiska, stosujemy zasadę "w zgodzie z natur"; m) Fundacja "dla Ryb" nie ponosi odpowiedzialności za wypadki losowe oraz rzeczy pozostawione na łowisku przez wędkujących; n) wędkujący oraz osoby towarzyszące biorą na siebie pełną odpowiedzialność cywilną w związku z ewentualnymi zdarzeniami losowymi zagrażającymi ich życiu lub zdrowiu, podczas pobytu na łowisku Fundacji "dla Ryb" Nienawiszcz. Odpowiedzialność za osoby towarzyszące ponosi osoba, która wykupiła zezwolenie na wędkowanie. Osoby nieletnie mogą przebywać na łowisku tylko z pełnoletnim opiekunem. o) zakazuję się na cypel główny wjazdu samochodami - auta zostawiamy na parkingu - do wjazdu na cypel trzeba mieć stosowne zezwolenie - złamanie zakazu traktowanie jest jako wykroczenie podlega opłacie dodatkowej 200zł każdorazowo; W przypadku zauważenia łamania regulaminu fakt ten należy zgłosić opiekunowi łowiska tel 61-307-99-99; POSTANOWIENIA KOŃCOWE Nie dopuszcza się: - wyjazdu z łowiska w trakcie wędkowania (w nagłych wypadkach fakt ten należy zgłosić właścicielowi); – zaśmiecania terenu łowiska - kara za zaśmiecanie traktowana jest jako wykroczenie i podlega opłacie dodatkowej 500zł oraz dożywotni zakaz wędkowania na łowisku; – samowolnego wycinania roślin (także trzcin), łamania drzew i krzewów - złamanie tego punktu jest wykroczeniem i podlega opłacie dodatkowej min. 500zł, w przypadku rażącego naruszenie terenu wzywane będą odpowiednie organy ścigania; – kąpieli w łowisku, wchodzenia do wody w nocy (w dzień tylko do wysokości kolan) - wykroczenie opłata dodatkowa 300zł osoba; – płukania w łowisku naczyń i wylewania do niego nieczystości lub niezużytych napojów, – układania złowionych ryb na piasku oraz brania ryb pod skrzela i robienia zdjęć z rybami na stojąco, – rozpalania ognisk, poza wyznaczonymi miejscami, traktowane jako wykroczenie - opłata dodatkowa 500zł; - stosowania siatek wędkarskich na Łowisku Głównym NO KILL - wyjątkiem zawody wędkarskie i stosowny regulamin, w przypadku kontroli i skojarzenia ryb w siatce lub innych, dany przypadek traktowany jest jako wykroczenie i podlega opłacie dodatkowej od 50-100zł za każdy kg nielegalnego przechowywania ryb; - zabierania jakichkolwiek ryb z łowiska - wykroczenie - opłata dodatkowo 100zł za każdy skonfiskowany kg ryb; - łowienia na więcej niż dwie wędki przy metodzie gruntowej - każda wędka ponad regulamin to wykroczenie opłata dodatkowa 500zł oraz pozbycie zezwolenia przez wędkującego; - łowienia na martwą lub żywą rybkę - wykroczenie rażące - opłata dodatkowa za wędkę 500zł; Korzystający z łowiska odpowiada finansowo za wszelkie wyrządzone szkody w przyrodzie oraz mieniu właściciela łowiska. W sprawach nieuregulowanych w niniejszym regulaminie mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu karnego wzywana będzie Policja. Złamanie powyższych zasad oraz zachowanie się niezgodne z regulaminem, powoduje natychmiastowe usunięcie z łowiska, unieważnienie zezwolenia bez zwrotu kosztów - w tym zezwolenia VIP. Brak zezwolenia traktowane jest jako kłusownictwo - osoba upoważniona może skonfiskować całkowicie "sprzęt kłusowniczy" oraz wzywa Policję. Właściciel zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu w dowolnym czasie trwania. Zobowiązuję się do jak najszybszego poinformowania wędkujących. AKTUALNE REKORDY: 1. Karp - 16kg; 2. Amur - 11kg; 3. Jesiotr - 105cm; 4. Lin - 51cm; 5. Karaś srebrzysty - 1,4kg; 6. Szczupak - 100cm; 7. Okoń - 40cm;
  9. Lin toulubiona yba niejedego z Was. W tym sezonie chcę spróbować swoich sił. Wiosna to świetny okres na Lina ale ja zawsze polowałem na niego w wakacje, głównie przez to, że wtedy działkuję i mam blisko na dziekie jeziorka. Zapraszam do przeczytania artykułu Adrina. Co myślicie o jego metodach? To taki zarys właściwie ale ładnie zebrane do kupy i od czegoś trzeba zacząć kreować plan. https://www.fishing-book.com/articles/wczesnowiosenne-liny-na-feeder Na czym oprzeć taktykę? Najpierw chcę udac się parę razy nad wodę i poszukać miejsca. Jak złowię w jednym miejscu parę linów to potem będę tam długotrwale nęcił i w tym miejscu łowił. Jak Wy nastawiacie się na lina?
  10. 1. Parametry wędki Drennan Acolyte plus feeder 10 Feet a) długość 305 cm; b) długość transportowa 157,5cm (bez pokrowca); c) waga ok. 140g; d) c.w. 45g; e) akcja paraboliczna (jak dla mnie porównując do Feeder Method serii 7- średnia); f) przelotki SIC 16 szt (wraz z przelotkami na topie ) bez topa-9 szt; g) w zestawie 3 topy 2,5 2,0 oraz 1,5 z. Spakowane w plastikowej tubie. Dwie skarpety i szeroka opaska, pokrowiec jedno komorowy plus mała komora na tubę z topami, wykonany z cienkiego mat; h) uchwyt w pełnym korku z mocowaniem FUJI; i) materiał z jakiego została wykonana to Carbon. 2. Poszczególne wymiary: a) długość dolnika 157,5cm; b) długość części szczyt. bez topa 95,5cm; c) długość części szczyt. z topem 155,5cm; d) śr. dolnika przy uchwycie 9,15mm; e) śr. części szczytowej w najgrubszym miejscu 7,85mm; - (pomiary średnicy nie były dokonywane na oplotach ); f) waga dolnika 123g; g) waga szczytówki wraz z topem 17g; h) śr. przelotki 1 dolnika = 9 mm; i) śr. przelotki 1 szczytówki = 5,8 mm; j) śr. przelotki szczytowej = 2 mm; 3. Feeder do: a) lekki ultra cienki feeder/picker przeznaczony do połowu takich ryb jak: Lin, F1 oraz mniejszych karpi, o zasięgu rzutu do 40m; 4. Ocena techniczna: a) spasowanie elementów - precyzyjne bez jakichkolwiek luzów; b) lakier na oplotach idealnie położony, brak jakichkolwiek zacieków; c) cały blank matowy jak dla mnie - jakby był surowy carbon bez lakieru; d) przelotki równo rozłożone ustawione wszystkie jednakowo, bez minimalnych odchyleń od lini (jak i na dolniku tak i na szczytówce). 5. Ocena wizualna: a) stylistyka nowoczesna, ładny wygląd, smukły blank, wędka lekka i pełna finezji; b) pokrowiec standardowy z cienkiego materiału. 6. Mocowanie kołowrotka na feederze - wyważenie do kołowrotka Shimano Aernos 4000 FB - jest prawie perfekcyjne i równolegle do powierzchni, zawieszona na uchwycie z przodu kołowrotka. 7.Ugięcie z podwieszonym ciężarkiem 500 gram -początkowo bałem się podnieść - wiadomo, nie chciałem aby gdzieś pękła, nie wiedziałem czy wytrzyma. Z większym obciążeniem nie eksperymentowałem - czas pokaże. 8. Ja zakupiłem wędkę za 230€ nową po małym rabacie. 9. Podsumowanie. Wędka bajka. Cienkie blanki, lekka, jakość wykonania, nic dodać, nic ująć, klasa w samej sobie. Jak ją wziąłem do ręki aby obejrzeć - od razu wiedziałem, że będzie moja, no i jej nie oddałem Więcej o tym jak się nią łowi napiszę po testach nad samą wodą. Dopatrzyłem się dwóch małych wad według mnie - ale mało znaczących. Pierwsza to skarpeta górnej części wędki - powinna być 3cm dłuższa (głębsza), wtedy bym ją zapiął pod przelotką, nie spadała by z wędki, a tak jest dość luźna i może spaść samoistnie podczas transportu. Druga, to szeroka opaska - jest strasznie gruba, jak na tak finezyjny kijek ,trochę sztywna i źle się nią owija wędkę. Dodam, że w wędkach serii 7 dodają te opaski o połowę cieńsze. To szczegóły który jednak wyłapałem i można by to było poprawić, wyeliminować. Mogę wszystkim z czystym sumieniem polecić ten kijek. Gdyż przetestowałem go nad wodą, gdzie na łowisku operuje się nim jak wykałaczką. Lekka, wygodna - pisać by dużo i w samych superlatywach, jeśli chodzi o wygodę w użytkowaniu. Jak się sprawuję pod rybą? - Nie nałowiłem tym kijkiem za wiele (gdyż moim priorytetem były większe odległości), ale coś się tam uwieszało. Karasie sr. około 30 cm, leszcze około 40cm. Wędka poddaje się pod rybą, a zarazem zachowując pełną kontrole nad holem. Jest dość szybka jak na tak cienki blank Właściwości rzutowe w skali 10 dał bym 7-8. Miałem już wędki o lepszych parametrach - choćby Drennan Series7 Puddle Chucker Method Feeder. Od takie to przyzwyczajenie - ale to inna klasa wędek więc ciężko porównywać. Polecam z czystym sumieniem dla pasjonatów finezji podczas wędkowania. Zdjęcia oraz tekst mojego autorstwa. AUTOR: MrProper
  11. Podajnik GURU po liftingu

    Jakoś początkiem roku olśniło mnie i "wymodziłem" coś takiego. Mając na uwadze wszelkie nowinki udoskonalenia, przeróżnych firm musieli byśmy mieć sprzętu co nie miara, jedni oferują Dura Banjo, inni Hybrid jak np GURU, a Ja żeby nie kupować jednych, postanowiłem coś zmienić i wykorzystałem Hybrid aby mieć Dura Hybrid. Sprawdzi się on w zestawach przelotowych, natomiast uważam, że w zestawach z amortyzatorem jest to zbędną rzeczą. (choć w niczym nie przeszkadza, aby i tam zastosować ) Dodam tylko że możemy wymienić podajnik bez demontażu zestawu szybko i sprawnie. Przy zastosowaniach z gumą do torebek PVA - nie będzie to tak łatwe, ponieważ cały zestaw ( przypon wraz z przynętą, rdzeń - czyli ta rurkę ) trzeba przełożyć przez środek naciągniętej gumki, od tylu do przodu, a później dopiero wsunąć żyłkę i rdzeń do podajnika. Jedno nacięcie, i mamy to co "Lubimy" bez zbędnych zakupów. Ponieważ nie wszyscy może znają Angielski (jak Ja) , a mają po raz pierwszy do czynienia z tego typu podajnikami, wstawiam instruktażowy filmik podajnika Dura Banjo Prestona. Film ten powinien wyjaśnić, co miałem zamiar uzyskać wykonując te dwa niewielkie nacięcia, To nacięcie pozwala na szybką wymianę miseczki podajnika na inną (większą, mniejsza lub cięższą) bez konieczności demontażu całego zestawu. Co pozwala na szybkie dopasowanie się do łowiska - w zależności od warunków panującym na nim. Poprzez wysunięcie tej rurki z miseczki wraz z przyponem, przynęta, i przełożenie żyłki głównej przez to nacięcie właśnie. Można wtedy założyć dowolną miseczkę tej firmy Może ktoś skorzysta z tej małej inowacji Pomysł, teks i zdjęcia, mojego autorstwa. AUTOR: MrProper
  12. Ze względu na to iż, szukam bardziej niedostępnych miejsc, szybkich i trudnych wypadów, łowisk. Gdzie wózek nie ma racji bytu. Postanowiłem zakupić od takie cudo. W zestawie znajduje się: Krzesło, no może mini krzesło Torba i "pokrowiec" na wędki - cudzysłów z powodu, iż nie uznaję takich pokrowców, dwie skarpety połączone szelkami i ochroną kołowrotków Poszedł w odstawkę jako prezent. Po rozpakowaniu i złożeniu zestawu okazało się że krzesło samo w sobie jest OK, ale do jasnej cholery - nie ma gdzie osprzętu zamontować . Chodzi tu o wysokość krzesła. Ja mam ok 186cm wzrostu, a żeby zamontować osprzęt, trzeba było je opuścić na odpowiednią długość nóżek, aby wystawały powyżej siedziska. Niestety ta wysokość już była dla mnie za nisko i uciążliwe sadzanie swoich 4-ech liter. Postanowiłem dokupić nóżki firmowe od Korum, są one dłuższe od standardowych w komplecie Kupiłem dwie-, tak jak jest to sprzedawane. Po zamontowaniu, po przekątnej (tak najbardziej mi pasowało) okazało się, że mogę zamontować osprzęt i w miarę wygodnie usiąść. I przesiedzieć jakiś szybki, nie planowany wypad (taki zaliczyłem i "przesiedziałem" 4 godziny - Oczywiście nie ciągle Tak się prezentuje: Torba jest dość pojemna, wszystko co widoczne na zdjęciach spakowałem i wrzuciłem na plecy (prócz sztycy, wiaderka i ramienia - to poszło do pokrowca na wędki) Z tym wszystkim przeszedłem jakieś 700m. Mimo, że szukam minimalizacji sprzętu, to torba po załadowaniu wszystkiego, jak by nie było trochę waży. Ale jednak szło się wygodnie i nic nie uwierało, gniotło i nic się nie zsuwało w inne miejsce, jak to często gęsto bywa przy wszelkiego rodzaju i ilości toreb na plecach, ramionach. Mimo ciężaru czułem komfort spaceru. Spakowany zestaw wygląda tak: Torbę do krzesła wiesza się za pomocą uszu, które są wszyte w górnej części torby, wieszając ja za nogi krzesła. Dla stabilności aby torba nie dyndała jak wahadło w zegarze mocuje się ja w dolnej części krzesła, za pomocą rzepów - o których to producent również nie zapomniał. Całość tworzy jedną bryłę z którą dość wygodnie, komfortowo można przejść (w zależności co kto do niej załaduje) na pewno około 1500m, może też i dalej. Ja mam tam wszystko co do feedera potrzeba, plus dwa rodzaje zanęt (gotowych) dodatki do koszyka qq, konopie, pellet, przynęty wszystko w pudełkach - nie w woreczkach. Krzesełko zgrabne, wygodne, na krótkie niespodziewane zasiadki i na pewno mogę dojść, przedrzeć się tam, gdzie ze standardowymi krzesłami i całym bagażem (a na pewno już nie z wózkiem) dojść jest trudno, a nawet raczej nie możliwe. A i dostęp do zamontowanych akcesoriów, nie jest jakoś utrudniony poprzez małe gabaryty krzesła. Waga samego krzesła to ok 3,5 kg- napisałem około, bo nie ważyłem na wadze wędkarskiej, tylko na łazienkowej. Wysokość siedziska po wymianie dwóch nóżek to 32cm - pewnie jeśli ktoś zechce może wymienić wszystkie 4 nóżki, co spowoduje, że będzie można siedzisko podnieść jeszcze wyżej. Jak dla mnie ta wysokość jest wystarczająca.Wysokość oparcia to 38cm. Teraz krótko o stabilności krzesła podczas łowienia. Moim zdaniem nie da się uniknąć telepotania szczytówek w tego typu krzesłach. Nawet Preston Monster Feeder Chair z zamontowanym podnóżkiem telepie się - tak samo jak to małe krzesełko od Koruma . To krzesło jest moim piątym krzesłem, które zakupiłem. Przeszedłem od Preston Monster Feeder Chair, Korum Delux Accessory Chair, poprzez dwa krzesła karpiowe. Najmniej chybotliwym w tej dziedzinie jest krzesło karpiowe. Którego używam do dłuższych zasiadek. Kto wie, może i na mini krześle od Koruma przesiedzę dłuższą zasiadkę, a niżeli dzisiejsza. Krótko, jak dla mnie lubiącego łowić w miejscach ustronnych z dala od zgiełku, gdzie dostęp utrudniają zarośla. To krzesło wypadło na 5 dał bym 6 gdyby nie to, że musiałem dokupić dodatkowe nóżki. Jeśli ktoś lubi jednak komfort, posiedzieć sobie wygodnie i nie przedziera się przez zarośla - to, to krzesło nie jest dla niego. Zdjęcia mojego autorstwa AUTOR: MrProper
  13. W tym roku okazało się, że nikt nie jest w stanie sprawić mi pod choinkę lepszego prezentu niż... ja sobie sam. Trochę wcześniej niż przed Wigilią dostałem wymarzony Picker Flagman Mantaray Elite 270cm/35g. Niesiony radością po takim niespodziewanym prezencie od "Mikołaja / Stana" - postanowiłem, na entuzjazmie zrobić prezentację, recenzje tego cuda. Wydaje mi się, że muszę się wybrać na korepetycje do kolegi Splota w tej dziedzinie, bo nie do końca chyba się udało, choć oceńcie to sami. Po pierwsze w moim teście jest widoczny brak ugięcia wędki na sucho. Niestety nie miałem wolnego kołowrotka i żyłki, wszystko już zajęte pod inne wędziska, a żyłki przyponowej mi było szkoda. Po 2-gie znając moje szczęście, bałem się, że jeszcze coś złamie w czasie takich eksperymentów. No ale, aby jednak nie wyjść na całkowitego amatora w tej dziedzinie - porobiłem chociażby podstawowe pomiary. Większość widać na zdjęciach. Kij ma ma 13 przelotek, w tym wszystkie oprócz tych 6ciu na szczytówkach - są one na podwójnych stopkach. Reasumując - kijek naprawdę super się prezentuje, jestem pod ogromnym jego wrażeniem. Do każdej wędki w komplecie dołączona jest tuba, nie tylko na szczytówki, ale także na samą wędkę. Kolejnym, dodatkowym atutem jest to, że pasują do niej idealnie szczytówki od Picera Flagman Sherman Pro. Wszystkie podstawowe informacje można odszukać w sklepie Gliny Natura, gdzie kupiłem te świetne wędzisko. AUTOR: STAN
  14. Delikatny Mivardi Enigma Picker

    Przeglądałem ostatnia wiele ofert, szukałem witkę do łowienia na spokojnej wodzie drobnicy i średniej wielkości ryby. Nie mogłem się zdecydować i w końcu wujek Google podpowiedział, że w sklepie Pana Zbyszka Milewskiego jest promocja na kijek z tytułu. Chyba rok temu miałem go w ręku i już wtedy miałem na niego chrapkę. Mivardi Enigma Picker kij który wgrałem to wędka o długości trzech metrów, oraz o gramaturze wyrzutu do 25g. Dwu-skład z trzema szczytówkami o ugięciu 2x 1.5oz i 1x 0.75oz. Średnica szczytówek to 2,77mm. Moje odczucie jest trochę inne i mogą mieć w rzeczywistości mniejszy zakres ugięcia- co będzie plusem. Rękojeść to połączenie korka i pianki, bardzo dobrze leży w rękach. Przelotki dwustopowe. Łącznie 5 sztuk na tipie, oraz 5 sztuk na drugim składzie i jedna na pierwszym. Pierwsza przelotka ma szerokość 11,1mm, ostatnia 2,6mm. Średnica blanku za uchwytem 12,5mm. Długość pierwszego składu to 155,5cm a samego dolnika 39,8cm, bez uchwytu na kołowrotek. Drugi skład ma 105cm. Szczytówka ma długości 52,8cm. Obciążenie, które zastosowałem na zdjęciach to soczek 300ml. AUTOR: SPLOT
  15. Jesienne feederowanie

    Zapraszam do przeczytania artykułu napisanego przez mojego kolegę o jesiennym feederowaniu. Artykuł można znaleźć http://fishing-book.com/articles/60 Podzielcie się swoimi doświadczeniami, sam nie mam dobrych wyników o tej porze roku więc chętnie poczytam co o tym myślicie
  16. Colmic

    @Artur chciałem nabyć u Ciebie w sklepie 3 wędki mianowicie: 1.WĘDKA COLMIC PICKER NEXT ADVENTURE 2,7/25 2.WĘDKA COLMIC PICKER NEXT ADVENTURE 3,0/35 3.WĘDKA COLMIC PRO FEED 3,0m/35gr Możesz coś więcej powiedzieć o tych patykach.
  17. ACS - innowacja w feederze

    Już od jakiegoś czasu przyglądam się z zaciekawieniem tytułowemu rozwiązaniu ACS czyli Auto Clip System. Pierwszy raz na żywo spotkałem się z tym na targach Rybomanii w Lublinie na stoisku sklepu Trotka z Warszawy. https://sklep-wedkarski.waw.pl/category/map-wychwood-solace Chłopaki zaprezentowali mi całą gamę kołowrotków firmy Map i Wychwood, których to wyroby posiadają takie oto nowatorskie rozwiązanie. Od tamtego czasu nie dawało mi to spokoju. Kolejny raz, tym razem w Poznaniu na Rybomanii, miałem okazję przyjrzeć się na dłużej temu rozwiązaniu. Udało się też porozmawiać z kilkoma użytkownikami, co jeszcze bardziej mnie wciągnęło. No i od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem młynka z ACS. Czym jest ten ACS? Jest to opatentowany system bezpiecznego i automatycznego wypinania żyłki z klipsa podczas brania, jak i odjazdu ryby. Zaczepiając żyłkę o zwykły klips, w przypadku brania dużej ryby i jej nagłego odjazdu albo stracimy wędkę, którą ryba po prostu wciągnie do wody lub jeśli nie zdążymy zdjąć żyłki z klipsa w trakcie wybierania jej przez uciekająca rybę, to stracimy nie tylko rybę, ale i cały zestaw z żyłką. Znam to z autopsji, jak podczas odjazdu dużego karpia na pickerku, podziwiałem pracę hamulca w nowym kołowrotku i zapomniałem o żyłce zaczepionej o klips. Jakież było moje zdziwienie gdy ryba próbowała mi wyrwać wędkę z ręki. Nagle nastąpił taki strzał, że koledzy wędkujący na drugim brzegu myśleli, że mi wędka strzeliła, a to była tylko żyłka zaczepiona o zwykły klips. Dlatego to rozwiązanie daje nam duży komfort jeśli zdarza nam się odejść od wędek lub spodziewamy się większych ryb. Ja wybrałem kołowrotek z wolnym biegiem, który będzie pracował głównie na nocnych zasiadkach. Specjalna konstrukcja klipsa spełnia również drugie główne zadanie, a mianowicie służy jako zwykły klips, który blokuje żyłkę podczas rzutu. Nie od dziś wiadomo, że kluczem do sukcesu jest precyzyjne wędkowanie. Zarówno lokowanie zestawów, jak i zanęty. Szczególnie dobrze o tym wiedzą wędkarze startujący w zawodach. Stąd też trzeba stosowania różnego rodzaju klipsów, gumek czy innych trików pozwalających na ograniczenie wysuwanej żyłki ze szpuli. To nowatorskie poniekąd rozwiązanie spełnia właśnie te wszystkie wymagania. Po pierwsze pozwala na precyzyjne wędkowanie, dzięki standardowej funkcji klipsa, a po drugie daje nam odrobinę luksusu pozwalając spuścić na chwilę z oka wędki lub też nie martwić się, że jeśli trafimy bonus, to czy zdążymy odpiąć żyłkę z klipsa lub po prostu czy będziemy o tym pamiętać. Tak więc, ja cieszę się z mojego zakupu i już myślę nad następnym kołowrotkiem z tym rozwiązaniem. Dla mnie jest to o tyle ważne, bo nie potrafię tak precyzyjnie lokować zestawów bez użycia klipsa, jak co niektórzy koledzy. Po prostu swoje "kalectwo" trzeba czymś uzupełnić. I tylko można się cieszyć, że jest taka możliwość. Oczywiście, należy pamiętać o zaznaczeniu markerem odległości na żyłce, najlepiej zaraz za klipsem, tak by po ewentualnym wyczepieniu można było powrócić do poprzedniej odległości. Można też skorzystać z trochę mniej znanego, ale równie sprawdzonego sposobu przenoszenia odległości: za pomocą wbitych w ziemię dwóch patyków, widełek lub specjalnych metalowych kijków połączonych sznurkiem o znanej nam długości. Ten sposób znakomicie się sprawdza w przypadku jeśli zerwiemy zestaw i chcemy ustawić ponownie odpowiednią odległość lub gdy chcemy przygotować kilka wędek na tą samą odległość. Reasumując. Wykonałem ponad dwie setki rzutów i tylko raz wypięła mi się żyłka z klipsa podczas rzutu, było to jednak z mojej winy, bo rzut był nieudany tzn. za lekko, a ja próbowałem rozwinąć do końca żyłkę. Celowo też popuszczałem ryby, by mogły wypiąć żyłkę z klipsa i 100% prób zakończyło się bezpiecznym wypięciem żyłki. Nie będę opisywał pracy samego kołowrotka, bo nie taki jest cel tego opracowania, a po drugie nie jestem kompetentny w tej kwestii. Hamulec pracuje płynnie, żyłkę nawija równo, nie przeszkadzają mi również małe luzy, bo przy tej półce cenowej nie ma to oczekiwać na cudu, choć posiadam kołowrotki tańsze i trochę lepiej pracujące. Niemniej system ACS skutecznie zasłania te drobne mankamenty. Jeśli ktoś podobnie jak ja, ma problemy z precyzyjnym i powtarzalnym rzucaniem, wie że w łowisku są duże ryby i mogą zerwać żyłkę z klipsa lub też porwać wędkę do wody na skutek naszej nieuwagi, to szczerze polecam kołowrotki z tym rozwiązaniem.
  18. Zakup feedera

    Robert ja szukam feedera
  19. Panowie i Panie szukam jakiegoś młynka do 200-250 pln do feedera.Pomożecie.
  20. Cześć, w końcu mam chwilę czasu na pochwalenie się całkiem niezłym wynikiem na pierwszych zawodach w których brałem udział. Ale na początek, cofniemy się kilka lat wstecz i zagłębimy się z moją nudną historię o moich początkach z feederem. Trzy lata temu jak wróciłem do wędkarstwa po bardzo długiej przerwie, skupiłem się głównie na łowieniu gruntowym (również spławikowym, ale feeder grał pierwsze skrzypce). Kolega z pracy, który prowadzi zapewne Wam doskonale znany kanał na YouTube Catch&Release.pl...ease pokazał mi metodę (method feeder) oraz zagłębił w techniki połowu feederem. W tedy jeszcze nie wiedziałem co to pellet, jak go przygotowywać. Nie mialem styczności z pop-upem jak i haczykami które posiadają push stop czy gumkę która ma tak wiele zastosowań. Magia. Ale chciałem brać udział całym sobą. Razem wybraliśmy sprzęt oraz niezbędne akcesoria do połowu i wybrałem się na swoje pierwsze sesje które niestety kończyły się powrotem z zerowym wynikiem. Moja wspaniała żona, twierdziła że świetnie mi idzie dokarmianie ryb Teraz wiem co robiłem źle, a wyciąganie wniosków owocowało wynikami na kolejnych wyprawach; Kolejne wypady kończyły się zawsze uśmiechem na twarzy., niemniej jednak zawsze mogło być lepiej więc analizowałem i wdrażałem zmiany podczas kolejnych wypadów. Trwało to trzy lata kiedy w końcu zdecydowałem się wziąć udział w zawodach i zmierzyć się z innymi wędkarzami. W moim mieście można spotkać naprawdę wielu doskonałych wędkarzy którzy mogą pochwalić się niezłymi wynikami na zawodach jak i podczas sesji bez presji jak na zawodach i nie ukrywam że część z nich mam przyjemność znać osobiście. Do samych zawodów przygotowywałem się mentalnie cztery miesiące a plany zacząłem wdrażać z miesiąca na miesiąc. Podczas tegorocznych targów Rybomania które odbyły się z Poznaniu i podczas których spotkałem wspaniałych ludzi jak @Grendziu@elvis@ArekHoraz @Kotwic. Tutaj chciałbym Wam jeszcze raz serdecznie podziękować za wspaniałe powitanie, przygarnięcie jak swojego oraz za rozmowy które niestety były ograniczone czasowo (niestety musiałem uciekać) ale bardzo intensywne jak i za wprowadzenie do Fundacji 'dla Ryb' i bycia jego członkiem. Jeszcze raz dzięki! Dzięki też dla Was, społeczności Fundacji 'dla Ryb' z którą mam przyjemność obcować codziennie (w chwilowymi przerwami ;), za pomysły, rady oraz szacunek. A dla @Grendziuosobne dzięki, za to że jesteś, za rozmowy, rady i wspólne wędkowanie. Za dużo tych 'pieszczoszków', wracamy do tematu.... Wracając do Rybomani, zakupy były przemyślane. Kupujemy: Feeder Bait: Zanęty, dumbelsy - głównie epidemia oraz ochotka-konopia Warmuz Baits: Zanęta Feederowa Haker Genesis Carp: pop-upy Koszyki Hybrydowe Skompletowany towar miał swój cel, który od samego początku poukładałem sobie w głowie i tak też starałem się zrealizować podczas zawodów w których brałem udział. Dzień przed zawodami, przygotowałem zanęte Haker, którą już wcześniej zmieliłem (jak dla mnie za duże frakcję) w młynku. Dodałem pellet Stalomax i przeznaczyłem go do wstępnego nęcenia. Resztę zakupionych produktów przeznaczyłem na koszyki zanętowe. Plan był taki że zacznę od słodkich przynęt na początku a następnie od tzw. śmierdzieli. Między czasie przygotowałem również zblendowaną kukurydzę, która mogłaby trafić do koszyka przy kiepskich braniach (zmiana na klasyczny koszyk) ale jako killer miały być produkty FB gdyż sądziłem że może ta woda zaowocuje pięknymi rybami na produkty Bartka. Tutaj pozwolę sobie wtrącić ciekawostkę; nie widziałem jeszcze tylu czapek oraz bluz Feeder Bait jak na tych zawodach. Tak jak ciuchy Genesis Carp było widać wszędzie podczas Rybomani, tak na zawodach królowały barwy Feeder Bait. Jako że można było łowić na dwie wędki, na jednej z nich zamontowałem hybrydę na na drugiej metodę Preston. W hybrydzie znajdował się dumbels epidemia z FB oraz zanęta ochotka-konopia a na metodzie kulka pop-up od Marcina z Genesis o smaku pomarańcz-wątroba oraz zanęta FB . Hybryda z lewej, metoda z prawej strony. Na pierwsze branie musiałem czekać dobre 30min. i pojawił się około pół kilogramowy karaś. Skusił się na produkty Genesis. Na hybrydzie cisza. Po około 40min. pojawiło się lekkie branie na Prestonie, zaciąłem i wędka zgięła się w pół! WTF!? W tym czasie mocno zacinał deszcz, niestety musiałem wydostać się z pod parasola i holować coś dużego. Hol trwał około 7-10min. w srogim deszczu. Moja sztyca nie dałaby rady wyciągnąć.. no właśnie..co ja do cholery ciągnę? Dawno nie mialem takiego oporu po drugiej stronie żyłki. Przy brzegu pojawił się ogon - był ro Jesiotr. Piękny 4.5kg. Dzięki pomocy sąsiada, który posiadał podbierak karpiowy, udało się położyć na macie złowioną rybę. Nie była to ryba dnia, gdyż kolega na wodzie obok (zawody odbywały sie na dwóch zbiornikach - na którym ja łowiłem było nas dziewięciu a na pierwszym reszta zawodników) wyciągnął karpia ponad 7kg. Cały przemoczony, kontynuowałem łowienie. Zmieniłem hybrydę na metodę od Drennan-a i kontynuowałem łowienie głównie na pop-upy. Założyłem również białe robaki, które zaowocowały karpiem oraz karasiem, lecz tego dnia killerem był wspomniany wcześniej pop-up. Zawody trwały 10h. z mojej lewej strony brania były mizerne, wręcz zerowe, a po prawej kolega szedł ze mną łeb w łeb (ciekawostka, ja byłem przedostatni. Kolega z lewej pytał się czy czasami nie ma żadnej siatki w wodze że innym jak i jemu nic nie bierze, a nam coś ląduje w siatce Podczas ważenia, ja miałem 7200 a kolega z prawej 7100 plus mój 4.5kg jesiotr. Koledze któremu również szło nieźle, zerwał się miedzy czasie karp około 5kg. Dzięki temu zająłem czwarte miejsce!. 1 miejsce 28kg, 2 miejsce 26kg oraz 3 miejsce 24kg. Jest to dla mnie świetny wynik, szczególnie że brałem udział pierwszy raz w zawodach oraz na dość sporą ilość osób. Nagroda za pierwsze miejsce to 400zł na zakupy w sklepie organizatora, drugie 300zł trzecie 200zł. Kolejne miejsca duże wiadro pelletu Stalomaxu oraz koszyki Feederowe Mikado a powyżej 10 miejsca mniejsze wiaderka pelletu. Za rybę dnia Mikado sponsorowało wędkę oraz kołowrotek który otrzymał zwycięzca zawodów. Gratulację! Kolejny wypad i kolejne wyciąganie wniosków i szykownie się na zawody Fundacji 'dla Ryb' które odbędą się już 13 Maja na które serdecznie Was zapraszam. Więcej informacji pod adresem https://dlaryb.pl/portal/news_2/feeder-cup-dlarybpl-2017-eliminacje-majowe-r136/ Niestety nie mam zdjęć, aparat i padł. Jak tylko pojawią się na stronie organizatora, zaraz je tu umieszczę. Tymczasem dzięki za to że dotarłeś do końca tego chaotycznego wpisu i zapraszam na kolejne.
  21. Jak wiekszość wiecie że bardzo zaniedbałem metodę gruntową i potrzebuje pomocy. A mianowicie jak skonfigurować skuteczny zestaw przelotowy na zawody okręgowe.
  22. Cześć, w końcu udało się naskrobać pierwszy wpis który nie zanudza tematami IT. Miniony weekend rozpieszczał nas wspaniałą pogodą, słoneczną jak też pojawił się wiatr który potrafił napsuć krwi podczas mojego pierwszego wypadu nad łowisko położone zaledwie kilka kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Mową tu o Łowisku 'Gierłatówko' (powiat wrzesiński, gmina Nekla, w pobliżu drogi krajowej 92). Był to mój pierwszy wyjazd na to łowisko i myślę że nie ostatni. 3-hektarowy staw wyposażony jest w pomost na każdym ze stanowisk, ja ulokowałem się na stanowisku numer 22, w tym przypadku niestety dla mnie było to dość problematyczne, gdyż nie posiadałem Feeder Arm-a którego mógłbym umocować przy fotelu, oraz podpórek z mocowaniem a stanowiska które nie były obrośnięte tak gęsto w czcine były już zajete. Musiałem sobie radzić, wykorzystując otwór z pomoście oraz w fotelu elektrostatyk. Zapewne nie było to stabilne ale sprawdziło się na tyle żebym mógł odróżnić brania od ruchów wiatru czy moje kręcenie się na fotelu. Tego dnia też wybrałem się myślą o wykonaniu kila zdjęć które mógłbym wykorzystać podczas pisania tego wpisu, niestety bateria odmówiła posłuszeństwa i musiałem poratować się zdjęciami z profilu łowiska na Facebook. Po rozpakowaniu się i przygotowaniu miejsca na pomoście, zabrałem się za przygotowania zanęty na sesję. Podczas tego wypadu postawiłem na produty firmy Feeder Bait oraz Warmuz Baits które miałem okazję zakupić na tegorocznych Poznańskich Targach Rybomania. W produktów Feeder Bait wybrałem Method Mix Epidemia oraz jak dla mnie jedna z najlepszych zanęt na które łowiłem F1 Mix Ochrotka & Konopia. W przypadku produktów Wojtka Warmuza wybrałem METHOD FEEDER & PVA MIX Haker który tutaj muszę jeszcze dopieścić, gdyż jak dla mnie jego frakcje są zbyt duże i zmiele na młynku do kawy, myśle że po tym zabiegu będzie idealna. Po przygotowaniu zanęty, odstawiłem miksy na dobre 20min. i zabrałem się za uzbrajanie wędziska. Niestety tylko jednego, gdyż układ podpórek średnio pozwalał mi na łowienie na wie wędki. Zapewne gdybym rozwinął obie wędki, miałbym co robić, gdyż tego dnia ryby świetnie współpracowały. Na te kilka godzin wybrałem wędzisko nowo zakupione firmy Trabucco Selector X5 o akcji progresywnej. Jestem bardzo zadowolony z pracy tego wędziska oraz z jakości wykonania. Zanim zakupiłem wspomnianego Selectora, łowiłem na Feeder o akcji szczytowej dość ciężkim w szczególności że wyposażony jest w kołowrotek o rozmiarze 5000, na ten wypad wyposażyłem się w kołowrotek o wielkości 3000 który głównie wykorzystuje do połowu wagglerem. Końcówkę wybrałem najdelikatniejszą która oznaczana jest przez producentów jako Light. Jako metodę połowu oczywiście Method Feeder opierając się o koszyki In-line 30g firmy Preston. W przypadku przynęt, zabrałem wszystko co posiadam, głównie sztuczne przynęty i szczerze brało na wszystko, od sztucznej kukurydzy po pikantną kiełbasę. Jadąc tego dnia na ryby, moim celem głównie było złowić i cieszyć się dniem lecz szybko zmieniłem zamiary, gdyż ryba brała i to dobrze głównie karp oraz karaś, ale były to dość małe sztuki. Przyglądałem się wędkarzowi który łowił obok mnie i widziałem że co chwilę miał brania i wyciągał ryby wielkości nie mniejsze jak i nie większe jak ja, lecz jego metodą to była rzuć gdziekolwiek i wyciągaj i tak łowił przez cały czas. Ja skupiłem się głównie na połowie punktowym, klipując żyłkę na kołowrotku i to oczywiście przynosiło mi coraz większe stuki. Średnio ryba lądowała w podbieraku co 7min. Nie posiadałem tego wagi oraz miarki ale największy pełnołuski miał dobre 3.5kg. Ryba dnia na łowiku był 8kg. karb złowiony z drugiego brzegu. Myśle że każdy tego dnia słyszał o tym rekordzie, gdyż łowca któremu się poszczęściło dość wyraźnie zakomunikował swój szczęśliwy połów Jako pierwszy wypad w tym sezonie uważam za bardzo udany, zapewne pojawię się na tym łowisku bardziej przygotowany i z wiekszą ilością czasu. Kolejny wpis niebawem.
  23. Który hybrydus najlepszy

    Korzystając z chwili wolnego postanowiłem opisać i porównać kilka modeli podajników do Method Feeder typu Hybryda, Hydrus czy też Banjo. Z roku na rok na rynku pojawia się coraz większa liczba producentów, a Ci wymyślają coraz to lepsze rozwiązania. Duża konkurencja powoduje właśnie rozwój i spadek cen co nas wędkarzy szczególnie cieszy. Niestety lub stety wraz z tym pojawiają się podróbki, które czasami są nawet lepsze od oryginału. Jednak ja skupię się na kilku wiodących markach i ich własnych pomysłach. Otóż pod lupę wziąłem podajniki Hybryda Guru, Dura Banjo Preston Innovacions, Hydrus Browninga i Aperio Mikado. Na pierwszy rzut pójdzie Hydrus Browninga. Mam go najdłużej, a bynajmniej posiadam od momentu gdy tylko trafił na Polski rynek. Już na samym początku moje wątpliwości wzbudziła foremka i luz między nią, a podajnikiem. Po pierwszych testach potwierdziły się obawy o to, że będzie trochę to niewygodne. Jednak po kilku próbach da się przywyknąć. Inna bardziej męcząca kwestią było to, że koszyczek po zmontowaniu po prostu rozpadał się na części. Wystarczyło pociągnąć za przypon. Niebyłbym sobą jakbym tego nie poprawił. Nic trudnego. Wystarczało zastosować inną ciaśniejszą tulejkę łączącą krętlik z rurką. Wiem, że w nowej serii producent zmienił to rozwiązanie i wyeliminował ten błąd. Jednak zniechęcony pierwszym modelem, nie kupowałem już tej wersji. Inną niedogodnoscia był brak łącznika do szybkiej wymiany przyponu, ale i tu wystarczyło zamienić zwykły kretlik na taki ze specjalną agrafką. I to rozwiązanie również jest chyba w nowszej wersji. Reasumując. Przy tej cenie i takiej marce spodziewałem się czegoś bardziej dopracowanego, choć sama cena nie jest duża w porównaniu do innych firm zachodnich. Nie używałem go zbyt często, bo pojawił się międzyczasie jeszcze lepszy podajnik Hybrid firmy Guru. Wymieniony model zawrócił mi w głowie na dłuższą chwilę. Wg mnie, Ten niemal pozbawiony wad podajnik towarzyszył mi do niedawna niemal na każdej metodowej wyprawie. Jest wykonany, a właściwie odlany, z jakiegoś stopu metalu. Nie jest z ołowiu, więc jest "EKO"? Pasuje do niego foremka oś zwykłych podatników do method Guru. Choć świetnie się go formuje samą ręką. Sama foremka jest jedną z lepszych tego typu na rynku. Przewyższają ją foremki posiadające przycisk jak np. Prestona. Wracając do podajników, bo one są głównym tematem, producent zadbał niemal o każdy szczegół. Nawet malowanie jest wykonane w barwach kamuflujących. Są dostępne wersje posiadające gumowy amortyzator (X-Safe) ze specjalną szybkozłączką do szybkiej wymiany całego zestawu, jak również wersję in-line, gdzie stosuje się specjalne łączniki do szybkiej wymiany przyponów. Jednak te łączniki służą do zestawów przelotowych i aby uzyskać zestaw samozacinający należy za podajnikiem w kierunku wędki zacisnąć niewielką śrucinę lub zastosować łącznik Prestona. Pasuje idealnie. To jest mój patent! Dodatkowo producent daje możliwość zakupu samych rurek w dwóch długościach, a od niedawna również w dwóch rodzajach amortyzatorów. Same podajniki występują w trzech rozmiarach i trzech wagach. Z tym, że średnie są tylko w dwóch. Można je stosować do torebek PVA. Posiadają otwory dzieku ktorym możemy zamocować gumę przytrzymującą torebkę. Świetne też na nieco głębsze łowiska i dalsze odległości dzięki wysokim burtom chroniącym zanętę czy pellet przed przedwczesnym rozpadem. Jedyną wadą jest cena. Są one to chyba najdroższe podajniki na rynku. Podsumowując myślę jednak, że warto je mieć. Następnym przez mnie testowanym podajnikiem jest Dura Banjo Preston Innovacions. Jest to następca starej poczciwej wersji Banjo. Wersja ta została zmodyfikowana i to naprawdę dobrze wyszło. Podobnie jak Guru, Preston swoje podajniki odlewa ze stopów metali, które nie są toksyczne. Jakość wykonania jest nieznacznie gorsza, ale bez wpływu na całokształt. Konstrukcja bardzo przemyślana. Podobnie jak Guru występują zarówno w wersji in-line jak i z amortyzatorem. I podobnie jest też w kwestii wielkości i masy. Tu również mamy po trzy wersje. Jednak na szczególną uwagę zasługuje specjalny system szybkiej wymiany koszyczków tzw. ICM, służy on do wymiany koszyczka na większy, mniejszy lub cięższy bez konieczności demontażu całego zestawu. Docenią to szczególnie wędkarze biorący udział w zawodach, gdzie liczy się każda sekunda. Inna zaletą jest to, że Preston w zastawie dokłada dodatkową rurkę i łącznik. Czego nie ma w Guru. No i te rurki Prestona są o wiele bardziej wytrzymałe od w/w. Na uwagę zasługuje oczywiście foremka. Nie jest konieczna, ale początkującym znacznie ułatwi ubijanie koszyczka. Posiada wspomniany wcześniej przycisk który pomaga wyjąć całość ze środka bez jego uszkodzenia. Cena podobna do podajników Guru z tym, że jest to jakby bogatszy zestaw. Nowością są produkty firmy Mikado, a w szczególności Aperio. To nowa konstrukcja w całości zaprojektowana przez testerów Mikado (nareszcie coś swojego). Występuje w dwóch wielkościach i aż sześciu wagach! Solidnie i dobrze wykonane. Niestey nie posiadają łączników do szybkiej wymiany przyponów, a jedynie krętlik. Także żaden z dostępnych mi łączników nie pasuje. Można spróbować podobnie jak u Browninga zastosować krętlik ze specjalną agrafka lub też zastosować łącznik do przelotowych zestawów np. Quick Change Beads z Drennan. Jednak cena skutecznie zaciera te niedogodności i w końcowym podsumowaniu jest na duży PLUS. Jest to w chwili obecnej najtańszy podajnik dostępny na rynku. Reasumując. Jest jeszcze kilka dostępnych na rynku modeli innych firm jak chociażby Matrix, ale głównie ze względu na ich brak w moim arsenale nie będę ich opisywać, choć je kilkakrotnie oglądałem. Może kiedyś uzupełnię ten opis o recenzję miedzy innymi tych podajników, bo również są ciekawą alternatywą. Jednak mając do wyboru zaprezentowane modele z czystym sumieniem mogę polecić zarówno Guru jak i Prestona. Na szczególną uwagę zasługuje Mikado ze swoimi nowościami. Cena i jakość mino pewnych braków daje mocne argumenty. Nie byłbym sobą gdybym nie zrobił czegoś po swojemu. Oto mój kiler. Koszt? Zero złoty! Jedynie czas i trochę chęci. Wystarczy patyk od lizaka, nakrętka od mleka i kawałek blachy ołowianej. Szczegóły wkrótce w innym moim tekście na blogu. Zapraszam i dziękuję za uwagę. AUTOR: ELVIS Poniżej kilka zdjęć z różnego rodzaju testów.
  24. Który lepszy?

    Dawno nic nie pisałem...... Korzystając z chwili wolnego postanowiłem opisać i porównać kilka modeli podajników do methody typu Hybryda, Hydrus czy też Banjo. Z roku na rok na rynku pojawia się coraz większa liczba producentów, a Ci wymyślają coraz to lepsze rozwiązania. Duża konkurencja powoduje właśnie rozwój i spadek cen co nas wędkarzy szczególnie cieszy. Niestety lub stety wraz z tym pojawiają się podróbki, które niekiedy są nawet lepsze od oryginału. Jednak skupmy się na kilku wiodących markach i ich własnych pomysłach. Otóż pod lupę wziąłem podajniki Hybryda Guru, Dura Banjo Preston Innovacions, Hydrus Browninga i Aperio Mikado. Na pierwszy rzut pójdzie Hydrus Browninga. Mam go najdłużej, a bynajmniej mam go od momentu gdy tylko trafił na Polski rynek. Już na samym początku moje wątpliwości wzbudziła foremka i luz między nią, a podajnikiem. Po pierwszych testach potwierdziły się obawy o to, że będzie trochę to niewygodne. Jednak po kilku próbach da się przywyknąć. Inna bardziej męcząca kwestią było to, że koszyczek po zmontowaniu poprostu rozpadał sie na części. Wystarczyło pociągnąć za przypon. Niebyłbym sobą jakbym tego nie poprawił. Nic trudnego. Wystarczało zastosować inną ciaśniejszą tulejkę łączącą krętlik z rurką. Wiem, że w nowej serii producent zmienił to rozwiązanie i wyeliminował ten błąd. Jednak zniechęcony nie kupowałem już tej wersji. Inną niedogodnoscia był brak łącznika do szybkiej wymiany przyponu, ale i tu wystarczyło zamienić zwykły kretlik na taki ze specjalną agrafką. I to rozwiązanie również jest chyba w nowszej wersji. Reasumując. Przy tej cenie i takiej marce spodziewałem się czegoś bardziej dopracowanego, choć sama cena nie jest duża w porównaniu do innych firm zachodnich. Nie używałem go zbyt często, bo pojawił się międzyczasie jeszcze lepszy podajnik Hybrid firmy Guru. Wymieniony model zawrócił mi w głowie na dłuższą chwilę. Ten niemal pozbawiony wad podajnik towarzyszył mi do niedawna niemal na każdej metodowej wyprawie. Ale po kolei. Jest wykonany, a właściwie odlany z jakiegoś stopu metalu. Nie jest z ołowiu, więc jest Eko. Pasuje do niego foremka oś zwykłych podatników do methody Guru. Choć świetnie się go formuje samą ręką. Sama foremka jest jedną z lepszych tego typu na rynku. Przewyższają ją foremki posiadające przycisk jak np. Prestona. Wracając do podajników, bo one są głównym tematem, producent zadbał niemal o każdy szczegół. Nawet malowanie jest wykonane w barwach kamuflujących. Są dostępne wersje posiadające gumowy amortyzator(X-Safe) ze specjalną szybkozłączką do szybkiej wymiany całego zestawu, jak również wersję in-line, gdzie stosuje się specjalne łączniki do szybkiej wymiany przyponów. Jednak te łączniki służą do zestawów przelotowych i aby uzyskać zestaw samozacinający należy za podajnikiem w kierunku wędki zacisnąć niewielką śrucinę lub...zastosować łącznik Prestona. Pasuje idealnie. To jest mój patent! Dodatkowo producent daje możliwość zakupu samych rurek w dwóch długościach, a od niedawna również w dwóch rodzajach amortyzatorów. Same podajniki występują w trzech rozmiarach i trzech wagach. Z tym, że średnie są tylko w dwóch. Można je stosować do torebek pva. Posiadaja otwory dzieku ktorym możemy zamocować gumę przytrzymującą torebkę. Świetne też na nieco głębsze łowiska i dalsze odległości dzięki wysokim burtom chroniacym zanętę czy pellet przed przedwczesnym rozpadem. Jedyną wadą jest cena. Sa to chyba najdroższe podajniki na rynku. Podsumowując myślę jednak, że warto je mieć. Następnym podajnikiem jest Dura Banjo od Preston Innovacions. Jest to następca starej poczciwej wersji Banjo. Wersja ta została zmodyfikowana i to naprawdę dobrze wyszło. Podobnie jak Guru, Preston swoje podajniki odlewa ze stopów metali które nie są toksyczne. Jakość wykonania jest nieznacznie gorsza, ale bez wpływu na całokształt. Kontrukcja bardzo przemyślana. Podobnie jak Guru występują zarówno w wersji in-line jak i z amortyzatorem. I podobnie jest też w kwestii wielkości i masy. Tu również mamy po trzy wersje. Jednak na szczególną uwagę zasługuje specjalny system szybkiej wymiany koszyczków tzw.ICM i służy do wymiany koszyczka na większy, mniejszy lub cięższy bez konieczności demontażu całego zestawu. Docenią to szczególnie wędkarze biorący udział w zawodach, gdzie liczy się każda sekunda. Inna zaletą jest to, ze Preston w zastawie dokłada dodatkową rurkę i łącznik. Czego nie ma w Guru. No i te rurki Prestona są o wiele bardziej wytrzymałe od w/w. Na uwagę zasługuje oczywiście foremka. Nie jest konieczna, ale początkującym znacznie ułatwi ubijanie koszyczka. Posiada wspomniany wcześniej przycisk który pomaga wyjąć całość ze środka bez jego uszkodzenia. Cena podobna do podajników Guru z tym, że bogatszy zestaw. Nowością są produkty firmy Mikado, a w szczególności Aperio. To Nowa konstrukcja w całości zaprojektowana przez testerów Mikado (nareszcie coś swojego ). Występuje w dwóch wielkościach i aż sześciu wagach! Solidnie i dobrze wykonane. Jednak nie posiadają łączników do szybkiej wymiany przyponów, a jedynie krętlik. Niestety ale żaden z dostępnych mi łączników nie pasuje. Można spróbować podobnie jak u Browninga zastosować krętlik ze specjalną agrafka lub też zastosować łącznik do przelotowych zestawów np. Quick change beads od Drennana 9 mm. Edit: Jednak pasuje do Aperio zarówno łącznik Drennan jak i Guru. Nie wiem jak mogłem to przeoczyć. Jednak cena skutecznie zaciera te niedogodności i w końcowym podsumowaniu jest na duży Plus. Jest to w chwili obecnej najtańszy podajnik dostępny na rynku. Reasumując. Jest jeszcze kilka dostępnych na rynku modeli innych firm jak chociażby Matrix, ale głównie ze względu na ich brak w moim arsenale nie będę ich opisywać, choć je kilka krotnie oglądałem. Może kiedyś uzupełnię ten opis o recenzję miedzy innymi tych podajników, bo również są ciekawą alternatywą. Jednak mając do wyboru zaprezentowane modele z czystym sumieniem mogę polecić zarówno Guru jak i Prestona. Na szczególną uwagę zasługuje Mikado zame swoimi nowościami. Cena i jakość mino pewnych braków daje mocne argumenty. Nie byłbym sobą gdybym nie zrobił czegoś po swojemu. Oto mój kiler. Koszt? Zero złoty! Jedynie czas i trochę chęci. Wystarczy patyk od lizaka, nakrętka od mleka i kawałek blachy ołowianej. Szczegóły wkrótce w innym moim tekście na blogu. Zapraszam i dziękuję za uwagę. Poniżej kilka zdjęć z różnego rodzaju testów.
  25. Przypony do metody - zastanawialiście się może, czy opłaca się robić przypony samemu, czy może lepiej kupić gotowe? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Jeszcze do niedawna metoda (method feeder) nie była tak popularna, jednak od mniej więcej dwóch-trzech lat mamy znaczny wzrost zainteresowania tą techniką wędkowania. Przywędrowała do nas z wysp, gdzie jest bardzo popularna, szczególnie wśród zawodników. Metoda głównie stosowana jest na płytkich łowiskach komercyjnych. Jest to dość specjalistyczna metoda, która wymaga zastosowania specjalnych koszyczków, przyponów, zanęty, a nawet wędek. Tak więc przypony do metody są już dość łatwo dostępne i większość firm wędkarskich ma je w swojej ofercie. Ceny i jakość są różne. Od około 6 zł za opakowanie (8-10 szt) do nawet 20 zł. Z jakością też bywa różnie. Jeżeli już zdecyduję się na zakup gotowych, to ja polecam jedynie sprawdzone markowe produkty. Do najlepszych wg mnie należą: GURU, Drennan czy Preston Innovations. Jednak musimy za nie sporo zapłacić. Ja kupuję głównie po to, by mieć na wzór do wiązania własnych przyponów, no i na czarną godzinę. Na początek trzeba było by wspomnieć jakie znacznie ma przypon. Otóż w metodzie używamy najczęściej krótkich przyponów od około 7-12 cm. Wykonanych z grubej żyłki lub też fluorocarbonu. Żyłki przeważnie stosowane do wykonywania przyponów mają średnicę w granicach 0,18-0,26 mm. Rzadziej zrobione są z z plecionki, choć też takie posiadam i stosuję w niektórych sytuacjach. Przypony wykonane z plecionki wykonuję na specjalne okazje. Wtedy gdy nie mam możliwości poluzować żyłki rybie np. ze względu na zaczepy, stosując duże podajniki XL i nastawiając się tylko na duże ryby. Stosowanie jednak takich przyponów niesie ze sobą ryzyko uszkodzenia rybiego pyska. Cienka i ostra plecionka bez problemu rozcina walczącej rybie wargę. Istnieje możliwość wykonania przyponów z grubszej plecionki jednak i tu są problemy choćby z wielkością oczka w haczyku. Można pomagać sobie np. przyrządem do nawlekania nitki. I ten przyrząd bardzo dobrze się sprawdza przy przewlekaniu plecionki przez pushstop. Wśród wędkarzy panuje przekonanie, że przypony z plecionki straszą ryby przez co dają mniej brań. Ja je stosuje w konkretnych sytuacjach i nie zauważyłem dużej różnicy. Jedynie mam więcej ryb wyholowanych. Głównie dlatego, że tak krótki przypon z żyłki nie wytrzymał holu i pękał. Stosowałem różne żyłki i przy moich walecznych rybkach nie dawały rady. Zaraz ktoś powie, że można było zrobić przypon z 28-stki, a główną dać np. 0,30, ale jak łowić pod nogami (w odległości 10-15 m) na pickera 2,7 m takim zestawem. Gdzie jest przyjemność z wędkowania. Pomijam fakt, że tak grubych żyłek nie daje się po prostu przewlec przez oczko w haczyku. Dlatego zacząłem używać przyponów wykonanych z plecionki. Są na rynku dostępne plecionki które będą spełniać wymagania, jak choćby to, by nie były tak miękkie aby wykorzystać efekt pozycjonowania haczyka i nastąpiło samo zacięcie. Dlaczego,takie krótkie i z grubej żyłki? Bo metoda ta jest przeznaczona,a właściwie została stworzona do szybkościowego łowienia karpi na zawodach. Zestawy są najczęściej samozacinające. I tu właśnie najlepiej zdaje egzamin krótki i sztywny przypony. Przypon taki ułatwia efekt samozacięcia. Dodatkowo, taki przypon najczęściej zakończony jest hakiem bezzadziorowym lub z mikrozadziorem, co jeszcze bardziej ułatwia zacięcie. Haki bezzadziorowe mają jeszcze kilka ważnych cech, jak chociażby to, że są "przyjazne" dla Ryb(.pl) tzn. nie powodują takich ran jak zwykłe haki. Kolejną zaletą takich haczyków, jest to, że łatwo jest je wyjąć z pyska ryb. Bardzo często się zdarza, że haczyk o coś się zaczepi np. o siatkę podbieraka lub nawet o część odzieży. Powyżej (według mnie) jedne z najlepszych haczyków do metody Panuje powszechna opinia, że z haka bezzadziorowego spadają ryby. Owszem zdarza się, jednak nie jest to wina tylko haka bezzadziorowego, lecz także innych czynników, jak chociażby zbyt siłowy hol, zbyt sztywna wędka, gruba nie rozciągliwa żyłka, zbyt mały lub źle dobrany haczyk. Wyjściem z takiej sytuacji jest zmiana wędki na miękką, bardziej paraboliczną, zmiana rozmiaru lub kształtu haka, czy też zastosowanie specjalnego koszyczka z zamontowanym gumowym amortyzatorem. Moje ulubione na zdjęciu powyżej Ja stosuję haki w/w firm w rozmiarach od 8-18. Najczęściej są to jednak rozmiary 10-14. Haczyki z oczkiem wykonane z grubego mocnego drutu ze stali węglowej. Dlaczego takie mocne? Bo jak pisałem wyżej, metoda ma zastosowanie głównie do połowu ryb średnich i dużych. Można oczywiście łowić i małe ryby, ale ja jednak małe wolę łowić bardziej finezyjnie, chociażby zwykłym zestawem z koszyczkiem na pickera. Wracając do głównego pytania. Moim zdaniem bardziej opłaca się wiązać przypony samemu. Jest to dwukrotnie tańsze niż kupowanie gotowych. Dodatkowo możemy sami decydować jak długi ma być włos czy jaką gumkę zastosujemy. To samo dotyczy długości i średnicy zastosowanej żyłki. Na małe i średnie ryby. Nad wodą, są sytuacje w których stosuje się dłuższe przypony od standardowych 3-4". Jest to uzależnione głównie od wielkości i gatunku poławianych, rodzaju dna i przynęty. Każdy gatunek ryb pobiera pokarm w inny sposób i nie pozostaje to bez znaczenia przy budowie zestawów. Duże ryby np. potrafią zasysać pokarm z dużej wysokości i wtedy wymagane są nieco dłuższe przypony. Podobnie ma się problem z długością włosa. Tu np. amur i budowa jego pyska również wymaga zastosowania innych zestawów końcowych. Oczywiście nie musimy nic zmieniać i spokojnie stosować standardowe rozwiązania. Zmiany są z reguły wymuszone przez konkretne sytuacje jak choćby częste spinki ryb lub puste brania. Nie bez znaczenia jest znajomość anatomii ryb i sposobu pobierania pokarmu. Zdobyta wiedza pozwala nam zrozumieć zachowania się ryb i zoptymalizować nasze sposoby łowienia tak aby były one jak najbardziej efektywne. W dzisiejszych czasach pomaga nam w tym technika jak choćby kamery podwodne, echosondy i inne ustrojstwa z telefonem włącznie. Tak więc wykonywane przez nas przypony dają nam możliwość, by natychmiastowo zareagować na pewne nowe sytuacje nad wodą, czy też inne zachowania ryb. Method feeder to aktywna forma wędkowania i jeśli nie ma brań, a wiemy że ryby są w łowisku to należy cały czas kombinować i zmieniać aż do skutku. Ja zaczynam od zmiany przynęty, a do tego potrzeba właśnie różnych przyponów, których nie dostaniemy w sklepie. Panowie i Panie, idzie zima i będzie więcej czasu by się dobrze przygotować do następnego sezonu. Można ten okres wędkarskiego przestoju przeznaczyć choćby na wiązanie przyponów. Wbrew pozorom nie jest to trudne i czasochłonne. Jest mnóstwo filmików na YT na ten temat. Ja przedstawię tylko kilka zdjęć dla zobrazowania tematu. Poniżej różne warianty mocowania przynęty Specjalne igły od Browninga Gumki Stonfo i Drennan Pushstop Drennan Piórnik na przypony Guru. Polecam Przykładowy Fluorocarbon na przypony Piórnik własnej produkcji AUTOR: ELVIS

Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99
×

Important Information

guest_terms_bar_text_value