Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'mazury'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • OGÓLNE
    • Witamy
    • FUNDACJA - ŁOWISKA - PORTAL "dla Ryb"
    • Wędkarstwo dla osób niepełnosprawnych
    • Wyniki nad wodą
    • Nowości na rynku wędkarskim
    • Pozostałe tematy związane z wędkarstewem
    • Zawody wędkarskie
    • Zanęty wędkarskie
    • Przynęty wędkarskie
    • Konkursy
  • NAUKA
    • Ochrona środowiska
    • Ichtiologia
    • Prawo
    • Akwarystyka
  • METODY I TECHNIKI WĘDKARSKIE
    • Wędkarstwo gruntowe
    • Wędkarstwo spławikowe
    • Wędkarstwo spinningowe
    • Wędkarstwo morskie
    • Wędkarstwo podlodowe
  • SPRZĘT WĘDKARSKI
    • Akcesoria wędkarskie
    • Kołowrotki
    • Wędki
    • Łodzie wędkarskie
    • Odzież
    • Nasze zakupy wędkarskie
    • Handmade
  • KULTURA
  • ŁOWISKA
    • RZGW - jeziora - rzeki - zbiorniki
    • Komercyjne
    • Zagraniczne
  • GIEŁDA
    • Kupię
    • Sprzedam
    • Zamienię
    • Oddam
  • WOLNA STREFA
    • Kultura regionalna
    • Humor
    • Media
    • Hade Park
  • SPRAWY TECHNICZNE
    • Wyniki nad wodą
    • Archiwum
    • Uwagi dotyczące forum

Blogs

  • Darek
  • Piotr Traczuk
  • BLOG DANIELA
  • RubiksFishing
  • Feeder transporter
  • Artur Kraśnicki blog
  • Spearfishing-Łowiectwo Podwodne
  • zWędkąPrzezNysę
  • Czesław Czech blok wędkarski
  • Sagittaria sagittafolia
  • Wędkarstwo u Zbyszka
  • Podwodna Polska
  • Feeder & Waggler
  • ABC Wędkarstwa z Kubikiem
  • Mój blog podróżniczy
  • Splot- zawodnicze początki
  • Orszak Trzech Króli
  • Pomysły Pawcia.

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 10 results

  1. Kotwic

    40 kilometrów jezior.

    40 kilometrów jezior. Kolejny wędkarski sezon rozpoczęty. Co prawda jeszcze w lutym łowiłem spod lodu na jeziorze Niegocin, ale to był tylko krótki wypad, bardziej jako ciekawostka, bo lód był niepewny i nie wiedziałem, czy w ogóle nastawiać się na sezon podlodowy. Ale teraz, to już typowy dla mnie termin rozpoczynania spławikowego sezonu wędkarskiego. W tym wypadku składają się dwa czynniki: - zezwolenia na sezon letni (na wodach Gospodarstwa Rybackiego w Pięknej Górze) obowiązują w terminie 01.04.-30.11. danego roku, - nawet jak łowiłem we wcześniejszym terminie na wodach PZW, to przynajmniej tam gdzie łowię, ryba dopiero rusza i w zasięgu mojego bata jeszcze są słabe wyniki. Gdy robi się cieplej, bez problemu można jechać w przypadkowe miejsce i wędkować do woli. Czemu tytuł wątku: 40 kilometrów jezior? Bo nawet w prostej linii na mapie, pomiędzy skrajnymi punktami miejsc gdzie łowię, będzie odległość ponad 40 km. A gdy w grę wchodzi dojazd samochodem, to jest to ponad 50-60 km. Ale dzięki temu, mam mnogość wyborów gdzie łowić chcę, planuję lub muszę. W sumie to powierzchnia jezior na których łowię lub mogę wędkować, przekracza 15 000 hektarów lustra wody. Tyle radochy do wyboru. No może latem, aż tyle radochy nie ma, bo pędzące motorówki lub skutery wodne dają się każdemu we znaki, oprócz tych co na tej motorówce/skuterze płyną. No i przypadki „inteligentnych na pokaz”, co na byle łupince z silnikiem lub nawet pontonie, udowadniają swe „Ego” usiłując pędzić w ślizgu między żaglówkami. Ale o ryby tu idzie. Wiosną wszędzie można poszukać płoci. Na wodzie jeszcze spokojnie, płoć jest również bliżej brzegu, więc łowienie proste, miłe i skuteczne. Kto lubi spacery to szuka drapieżników z brzegu, co prawda najczęściej bierze niewielkie okoń, ale rzadko kiedy nie bierze. Przy zastosowaniu większej przynęty można odsiać okonki i częściej złowić szczupaka. Sandacz w najbliższych mi wodach jest rzadziej łowiony z brzegu. Ale za to z łódki, całe rzesze wędkarzy polują na drapieżniki i wcale nie rzadko wracają z łupem na brzeg. To tak o propos, tego jak to ryb nie ma, a ciągle łowią i narzekają. Liczba, wielkość i rozmieszczenie jezior na Mazurach ma to do siebie, że można znaleźć spokój nawet na plaży (acz niewielkim jeziorze), albo łowić i pływać po wielkiej wodzie o powierzchni choćby 1000 ha. Można szukać lina, po zarośniętych zatokach lub szczupaka wzdłuż rozległych trzcinowisk. Leszcza na dnie z dala od brzegu i okonia pomiędzy łódkami też znaleźć można. A najważniejsze, można wybrać sobie dowolne miejsce, jezioro i ryby, bo wody jest pełno dookoła i nie trzeba robić zapisów na stanowisko sąsiednie, 5 metrów ode mnie oddalone. Wędkarstwo to pasja, której nie mierzy się wielkością ryb, lecz zadowoleniem łowiącego. I wcale nie trzeba łowić wielkich ryb i wrzucać zdjęcia na liczne portale, by być szczęśliwym i w pasji spełnionym. Kotwic
  2. Co by tu dużo powiedzieć: szkoda ryb. Ciepło jest ale nie wiedziałem, że na Mazurach jest aż tak ciepło. https://wiadomosci.wp.pl/masowe-wymieranie-ryb-na-warmii-i-mazurach-przez-upaly-w-jeziorach-brakuje-tlenu-6281715203029121a
  3. Mnóstwo wędkowania i prawie zakończony sezon 2017 r. Pomimo, że ciągle mam do napisania jakiś artykuł lub szykuję prezentację i wykład, to wiele wolnych chwil przeznaczam na to, by wyjść nad wodę, a czasami na grzyby. Rok 2017 był dość podobny pod względem służbowych zajęć (pomijając mniejszą liczbę wyjazdów w teren), natomiast okazał się bardzo intensywny pod względem wypraw wędkarskich. Prawie przy każdej sposobnej chwili, gdy miałem trochę wolnego czasu i pojazd to szykowałem się na ryby. Z racji korzystnego ulokowania Giżycka, na ryby nie jest daleko, jezior w zasięgu spaceru lub wyjazdu rowerem jest kilka, większych i mniejszych, bliższych i dalszych. Korzystam z tego i łowię na kilku jeziorach, w kilkunastu różnych miejscach. To, co jest wspólnym mianownikiem, to, że wszędzie łowię metodą spławikową, tzw. pełnym zestawem, choć wolę krótkie określenie „bat”. Jak wypadł ten rok, który miał dość nietypowy charakter termiczno-pogodowy, często deszczowy i wietrzny? Nie mogę narzekać, często byłem na rybach i najczęściej wracałem zadowolony z pobytu nad wodą. Drugi rok z rzędu łowię batem Traper Power Stick Silver 500 i bardzo cieszy mnie ta wędka. W sumie w ciągu dwóch sezonów złowiłem nim tysiące ryb, większych i mniejszych, w słoneczne upalne dni i w pochmurne wietrzne klimaty. Sporadycznie miałem ze sobą wędkę do połowów gruntowych, czasem natomiast łowiłem przez chwilę spinningiem. Różne jeziora, różne ryby wszędzie kontakt z przyrodą i odpoczynek przy wędce. Kilka notatek o połowach i plany na następną wyprawę. Urocze jest to, że mogę sobie wybrać łowisko gdzie chcę posiedzieć, dopasować się do kierunku wiatru lub oczekiwanych ryb, albo po prostu pójść tam gdzie bliżej lub spokojniej. Płoć bierze, czasem krąp czy leszcz, niekiedy i lin się trafia. Miłe to urozmaicenie, relaks i sielanka. Aż chce się jeszcze lub powtórzyć to samo. Ale nie, nadchodzący rok 2018 kusi by coś zmienić, zmodyfikować łowienie, coś dodać, ująć coś innego. Ryb nie brakuje, choć czasami trzeba pomyśleć gdzie je łowić, lub jaka metoda będzie skuteczna lub wygodna w użyciu. Może teraz skuszę się, by częściej polować na drapieżniki, albo kilka razy na rzeki się wybrać. W sumie nieważne jak będę łowić, ani gdzie łowić będę. Liczy się to, że ciągle cieszy mnie ryb łowienie, a nawet jeśli nie łowię ryb największych, mam taką z tego radochę, jak pewnie wielu łowców okazów, choć oni częstokroć są tak sprzętem obładowani, ze ledwie iść mogą.
  4. Kotwic

    Zimowe klimaty na Mazurach

    Zimowe klimaty na Mazurach. Mazury, kraina tysiąca jezior, letnie Eldorado żeglarstwa, niegdyś Mekka łowców ryb. Obecnie sporo się zmieniło, ale jednak duch ‘wody” pozostał. Oczywiście w sezonie letnim (wliczając końcówkę wiosny i początek jesieni) jeziora warmińsko-mazurskie tętnią życiem, zarówno tym co pływa pod wodą jak i pasjonatami rekreacji wodnej. Tysiące żeglarzy, tysiące wędkarzy, gromady turystów, no i zwykli ludzie, tubylcy krainy mazursko-warmińskiej. Ale rok to karuzela pór roku. Po tych aurach ciepłych, następuje ochłodzenie, pustoszeją ulice i jeziora, ubywa żeglujących i wędkujących. Idzie zima. Zima, klimat zupełnie odmienny od letnich przyzwyczajeń. Ale mimo wszystko pora roku o swoistych cechach. Dla wytrwałych turystów lub pomysłowych „outsiderów” to czas by skorzystać z atrakcji, które dostępne są tylko zimową porą. Najpopularniejsze jest chyba jeżdżenie na łyżwach, bo wymaga tylko drobnego sprzętu i odwagi. Wyższa półka umiejętności i zapału to bojery, najczęściej klasy „Monotyp” i „DN”. Ostatnio coraz częściej widzę ludzi śmigających na deskach, wyposażonych w łyżwy i żagiel, albo nawet w „skrzydło”, co pewnie wchodzi w różne zakresy „iceboarding”, „icesurfing” itd. No i brać zmechanizowana. Czy to lekkie motocykle, czy ich cięższe wersje. W ruch idą też czterokołowe wszędołazy (quady), które zupełnie dobrze sobie radzą na lodzie. No i wersja ekstremalno-desperacka, czyli samochody na lodzie. Tutaj grają główną rolę dwa czynniki: wiedza o lodzie i jego wytrzymałości przeciwko desperacji i szaleństwie. Oczywiście, przy odpowiedniej orientacji w warunkach lodowych na jeziorze i pewności, że pokrywa lodowa jest stabilna, wjazd cięższym pojazdem nie jest próbą samobójczą, ale natura ma swoje prawa. Warto o tym pamiętać i zadbać o własne bezpieczeństwo, nie sprawdzając siebie jak na ostatnim zdjęciu w galerii. Wstęp gotowy, można teraz pokazać to, co mam na myśli, czyli galerię zdjęć.
  5. Mazury czyli trochę opowieści o wędkowaniu na mazurskich wodach w 2016 roku. Od kilkunastu lat mieszkam na Mazurach, a ściśle mówiąc w Giżycku. Z okna domu widzę jezioro Niegocin, idąc przez miasto mijam kanał Giżycki. Czasem gdy coś potrzebuję, jadę na drugą stronę miasta i tam mam przed sobą jezioro Kisajno. Tak, na Mazurach jezior nie brakuje, a to zachęta do żeglowania lub wędkowania. A że lubię wędkować, to i korzystam z tego dobrodziejstwa wodnego. Od zawsze uwielbiałem lekkie łowienie, wędką ze spławikiem, techniką pełnego zestawu popularnie zwaną „łowienie batem”. Ot lekkie wędzisko (najczęściej o długości 5 m) o szczytowej, szybkiej akcji. Tak by i zarzucać łatwo było i zacinać przy braniu. Cienka żyłka, niewielki spławik (często o wyporności 0,7-1,5 g), pudełko białych robaczków i garść zanęty. Można iść na ryby. A gdzie tu iść? Ano prawie wszędzie. Ważne by było dostępny brzeg gdzie można spokojnie stanąć, lub sprawny technicznie pomost czy kładka wędkarska. Czasem będzie do nabrzeże portu lub jeden z kanałów pomiędzy jeziorami. Mówię ciągle o okolicach Giżycka, a w tych właśnie okolicach większość jezior jest użytkowana rybacko przez Gospodarstwo Rybackie w Pięknej Górze. Czemu o tym piszę? Bo wykupując sezonowe zezwolenie na amatorski połów ryb na wodach wspomnianych „Rybaków” mam do dyspozycji kilkanaście jezior, na których mogę sobie łowić. To wygodne rozwiązanie. W zależności od wolnego czasu lub pogody, zabieram sprzęt wędkarski i idę choćby do portu Ekomarina, albo na dziką plażę, a może nad kanał Giżycki. Wystarczy 10-15 minut by dotrzeć na miejsce i zacząć przygotowania do wędkowania. Gdy mam więcej czasu można przespacerować się do Wilkas i gdzieś po drodze lub w tamtejszym porcie przycupnąć by sobie połowić. Czasem wybór padnie na północną stronę miasta i wody jeziora Kisajno. To też nie jest daleko, choć tam jest mnie dostępnego terenu by wędkować z brzegu. No i czas na odleglejsze wyprawy, choćby jezioro Wojnowskie, Jagodno Wielkie, czy Ubliki (Duży i Mały), albo zupełnie spora wyprawa na jezioro Buwełno. W każdym miejscu udawało mi się znaleźć choćby kawałek brzegu, plaży lub pomostu gdzie spędziłem 1-2 godziny na wędkowaniu. Ot, takie szybkie wypady rekreacyjne. Łowię najczęściej w pobliżu trzcinowisk, czasami na otwartej wodzie. Głębokość w tych miejscach jest zróżnicowana, czasem jest to 0,5-1 m, często 1,5-2,5 m. Bywało, że łowiłem na głębokości 4 m, a to praktycznie maksymalny zakres wygodnego łowienia wędką o długości 5 m. Ale pamiętam, że na jeziorze Buwełno musiałem zmieniać wytypowane miejsce, bo w zasięgu wędki głębokość przekraczała 5 m, i haczykiem nawet nie sięgałem do dna jeziora. A przyznać trzeba, że jest sporo ładnych miejsc nad Buwełnem czy Ublikiem, tyle, że bezdroża tam znaczne i niejednokrotnie brakuje pomysłu jak zbliżyć się do jeziora. Łowiąc dobieram sobie głębokość i stanowisko, do tego, czego spodziewam się w danym jeziorze i miejscu. Czasem po prostu świadomie łowię w konkretnym kąciku, przy trzcinach, bo oczekuję tam wzdręg i płoci, innym razem na otwartej wodzie mam zamiar złowić leszcze. W sumie często sprawdzają się te plany i łowienie batem przynosi dobre efekty: kilkanaście-kilkadziesiąt ryb różnych rozmiarów. Jak dla mnie to właśnie esencja wędkowania, szukanie ryb, planowanie, aktywne łowienie, choćby wyprawa trwała tylko 1-1,5 godziny. Pokombinować, połowić, odpocząć i wrócić do domu. A następnym razem powtórka, albo szukanie innego miejsca, innego jeziora, innych gatunków ryb. Z uśmiechem przyznaję, że 2016 rok był dla mnie bardzo aktywny wędkarsko. Na rybki wybrałem się ponad 100 razy, łowiłem na ponad 20 stanowiskach i kilku jeziorach. Złowiłem kilka tysięcy ryb, kilkunastu gatunków. Byłem mile zaskoczony, że wśród ryb złowionych batem były liny, karasie pospolite, okonie i szczupaki. Łowiłem tak jak lubię, szukając przygody i odpoczynku. Dla odmiany nawet ze 2 razy zrobiłem sobie spacer ze spinningiem wzdłuż brzegów jeziora Niegocin, obserwując, co się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat. A pomimo, że trasa spaceru miała długość 8-10 kilometrów, to czas leci szybko i mile się to wspomina. A na wyniki nie narzekałem, za każdym razem trafiało się kilkanaście różnej wielkości okoni, pojedynczy szczupak lub wzdręga. Oczywiście wśród kamieni, drzew i trzcin pozostało kilka przynęt, ale takie to uroki spinningowania. Jedyne co drażni mnie nieustannie od wielu lat, to narastające problemy z dostępem do brzegu jezior. Ta liczna zabudowa która jest (i rozwija się) to jedno, ale te wszystkie płoty, siatki, ogrodzenia które trzeba omijać lub ominąć się nie da, to element wkurzający. No i pomosty przydomowo-wędkarskie. Albo działka ogrodzona i na pomost wejść się nie da, albo krzyk z zza pleców słychać, że to pomost prywatny. Dojdzie do tego, że oprócz plaży gminnej, nigdzie nie da się połowić z brzegu. Ale trzeba być optymistą. Nowy, 2017 rok właśnie się rozpoczął. Trzeba mieć plany i dążyć do ich realizacji. A w moich planach będzie wędkowanie. Może na tych samych łowiskach, a może uzupełnię je o dodatkowe wody, tak by zwiedzić więcej mazurskich jezior i rzek. Technika łowienia zapewne będzie podobna bo to lubię, ale przybędzie testów bo to zabawne zajęcie. No i rozwinąć skrzydła w kręceniu filmów podwodnych (kamera już opanowana, pomysłów też nie brakuje).
  6. suwi

    Warmia i Mazury - Giżycko - Kruklin

    Łowisko Kruklin
  7. Grendziu

    Jezioro Niegocin

    Jezioro Niegocin późną jesienią 2016r.
  8. Drodzy koledzy po kiju. Zwracam się do was z tematem dotyczącym wypoczynku nad jeziorami na Mazurach. Poszukuje domku letniskowego dla min. 4 osób (2 dzieci) i ewentualnie + jeszcze 2 osoby, nad samym jeziorem i gdzie nie będzie problemem mały piesek (YORK). Nie muszą być luksusy,wystarczą łóżka,łazienka ,miejsce do przygotowania posiłków, kawałek podwórka i co dla mnie najważniejsze dobry dostęp do wody. W terminie od 01.08. do 15.08 na 7 dni. Może macie jakieś ciekawe miejsca do polecenia gdzie byliście lub kogoś znacie. Oczywiście w rozsądnej cenie.
  9. Kotwic

    Zima trwa

    Zima mnie trochę zaskoczyła. Mimo, że pojawiła się w typowym terminie, wygląda jak to zima na Mazurach, to z dziwnych powodów nie zdążyłem się na nią przygotować. Jasne, ubranie jako takie mam, lód też nienajgorszy (grubość lodu około 20 cm) ale sprzętu do łowienia brak. Tak dawno nie wybierałem się na połowy podlodowe, że wędka (jeno jedną miałem) zagubiła się w miejscach nieznanych, a pierzchni ostatnio używałem jedynie przy połowie siecią: niewodem. Jasne, że mógłbym zakupić nową wędkę oraz osprzęt do łowienia wraz z zezwoleniem na połów ryb, ale jakoś brak czasu i to „zaskoczenie” nie przygotowało mnie do bieżącego sezonu. Zabawne, na lodzie byłem kilka razy, spacery, łyżwy z dzieciakami, jakieś ogniska i plenery. Ale o wędkowaniu nie pomyślałem w tym roku. Wykorzystam więc wolny czas (zdarzają się takie chwile), pozwiedzam jezioro, pomyślę gdzie i co łowić i albo skuszę się jeszcze na łowienie w lutym i marcu, albo przygotuję sprzęt na następny sezon. Najbliższe jeziora znam z grubsza, wyprawy na okonia i płotki można w miarę łatwo zaplanować. Wyzwaniem jednak jest poszukiwanie większego leszcza albo polowanie na sieję lub miętusa (oczywiście po zakończeniu okresu ochronnego). Czasami, może z lenistwa a może z sentymentu, brakuje mi w pobliżu rzeki. Na tyle wartkiej, że przy dość „spokojnej” zimie nie zamarzała. Można było wyjść z wędką i ukryć się przy zakolu i połowić ospałe rybki, lub przepływanką pomęczyć płotki i krąpie. Oczywiście, nie samymi rybami człowiek żyje. Zima, lód i śnieg dają sezonową, acz ciekawą alternatywę: łyżwy, narty, bojery, sanki, spacery po lodzie. Zima i pokrywa lodowa, to także czas, gdy niektórzy wędkarze (niekiedy rybacy lub użytkownicy „zasobów naturalnych”) wykorzystują po budowy, remontów kładek i pomostów, koszenia trzciny, utwardzania stanowisk połowowych. Zima nie jest zła, można ją wykorzystać do swoich celów. Zwłaszcza, że w naszym klimacie lód utrzymuje się ledwie 2-4 miesiące w roku, a reszta to woda, woda, woda.
  10. Kotwic

    Zimowe klimaty

    Nastał czas zimy, ostudził zapał, przykrył szarą codzienność. W zależności od temperatury powietrza, woda zachowuje swą płynność, lub zamarza. Niekiedy jednak nawet temperatury bliskie 0°C wobec silnych wiatrów, nie pozwalają by jezioro zamarzło. Ale i wiatr cichnie, mróz narasta. Tuż po Świętach niewielkie jeziora (zwłaszcza płytkie i osłonięte lasem) zamarzły. Pokryły się kilkucentymetrową warstwą litego lodu. Wystarczył zaledwie tydzień solidnego mrozu (nocą około -15°C) a widziane z okna jezioro Niegocin (powierzchnia 2604 ha) zamarzło. Wspomniane powyżej małe jeziora śródleśne mają teraz pokrywę lodową o grubości 21-22 cm, a nieodległe, prawie jezioro (prawie 100 ha powierzchni), w ciągu tygodnia zamarzło i pokryło się warstwą lodu o grubości 15 cm. Lód wygląda solidnie, jest gładki, jednolity. Jeśli nie będzie żadnych niespodzianek lub miejsc nietypowych, będzie ciekawym miejscem na spacer, wędkowanie albo aktywny relaks: łyżwy lub bojery. Jak widać zima nie jest taka straszna jak może się wydawać, może za to zaoferować atrakcje które są niedostępne w ciepłej porze roku. No i samo wędkowanie. Łowienie podlodowe to szansa na dotarcie do miejsc niedostępnych z brzegu, tych które nawet na łódce są trudno osiągalne. No i oczywiście specyfika łowienia podlodowego. Polowanie na okonia na stokach górek podwodnych, łowienie płotek na mormyszkę, czy też wyprawy w poszukiwaniu głębokich miejsc, gdzie jest szansa, że trafi się sieja i skusi się na naszą błystkę. I niestety, rozsadek, który nie może ulec żądzy łowieckiej a niekiedy pazerności. Lód jest zdradliwy, odwilż znacznie osłabia jego wytrzymałość, płynąca woda utrudnia wytworzenie zwartej, grubej pokrywy lodowej. Odpowiedni ubiór, dobre zabezpieczenie i rozsądek to najważniejszy zestaw podczas wypraw na lód. Kilka fotek zimowych.
×
×
  • Create New...