Jump to content

No Kill - moje przemyślenia


Jurek
 Share

Recommended Posts

Postanowiłem przelać na papier moje przemyślenia dotyczące tytułowego tematu. Nosiłem się z tym od dawna, ale atmosfera panująca w innej bajce skutecznie zniechęcała mnie do takiej szczerości. Tutaj, mam nadzieję przynajmniej na rzeczową dyskusję ze strony moich oponentów, bez osobistych wycieczek i hejtu.

Zaznaczam, że nie jestem przeciwnikiem kolegów stosujących tą zasadę bezwzględnie, nie mam zamiaru też krytykować ich poglądów. Nie uważam też, że barbarzyństwem jest wypuszczanie złowionej ryby.

Ale pozwólcie, że przedstawię Wam swoje stanowisko w tym temacie. Otóż, trudno mi jest pojąć uzasadnianie zasady no kill w taki oto sposób, że ktoś brzydzi się jedzenia złowionej ryby słodkowodnej, w skrajnej postaci nie je nawet takowej sprzedawanej w sklepie, a jednocześnie pałaszuje ryby morskie. Ba, uwalnia nawet demonstracyjnie karpie zakupione w sklepie, protestując przy tym przeciwko rzeczywiście haniebnym i skandalicznym warunkom  przetrzymywania ich  w handlu. Ale równocześnie wcina ze smakiem dorsze, makrele i inne .

A ja się pytam, czym różnią się warunki ich przechowywania od tych w sklepach.? Czyżby na kutrach miały do dyspozycji anestezjologa do łagodzenia przrejścia w inny wymiar  niż życie ?

Albo, po utknięciu w okach sieci - natychmiast giną, czy powoli i w męczarniach się duszą ?

Może mi to ktoś wytłumaczyć ? Jeśli tak to zapraszam do dyskusji.

Acha, jeszcze dodam, iż uważam, ze dopóki rybostam nie ulegnie zmianie / za mojego życia na pewno nie / to nie zabrałbym w tej chwili żadnej ryby z pzw.

Ale uwielbiam jeść ich mięso w każdej postaci i jak będę miał ochotę to schrupię sobie ze smakiem rybkę z komercji, a będzie mi jeszcze bardziej smakowała, jak ją sam osobiśćie złowię.

Rozumiem, że po tym co napisałem / a mam jeszcze kilka spraw w tym temacie, ale nie chcę  pozbawiać się argumentów w dalszej dyskusji/ moja obecność na Zlocie może nie być konieczna. Na pewno nie będę miał o to do Was pretensji. Chcę być po prostu szczery, a poza tym może czegoś się jeszcze dowiem w temacie, którego tak nie rozumiem. ?

Apeluję o rzeczową polemikę, jeśli już

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Jurek napisał:

Rozumiem, że po tym co napisałem / a mam jeszcze kilka spraw w tym temacie, ale nie chcę  pozbawiać się argumentów w dalszej dyskusji/ moja obecność na Zlocie może nie być konieczna. Na pewno nie będę miał o to do Was pretensji. Chcę być po prostu szczery, a poza tym może czegoś się jeszcze dowiem w temacie, którego tak nie rozumiem. ?

A Ja nie rozumiem jak to zdanie przeszło tobie przez klawiaturę O.o Jurek, tu każdy ma prawo mieć swoje zdanie i nie wstydzić się tego. Nikt nie będzie nikogo potępiał. Tu nie ma zatwardziałych No Kill, choć nic przeciw zdroworozsądkowemu wyznawaniu tej zasady nie mamy. Ja, jestem tu najlepszym przykładem. Nigdy nie będę NK. Wyznaję zasadę umiaru i wprowadzenia rozsądnych limitów. To tak na początek. :D I brawo za wątek. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Uff, kamień mi spadł z serca, bo już zdążyłem Was polubić. A przecież kulturalne czubienie się, nie przeszkadza w lubieniu się, no nie ? :D

Edited by Jurek
Link to comment
Share on other sites

Nie rozumiem O.o Który pacan dał Ci do zrozumienia, że Cię lubimy? Pogadam sobie z Nimi na osobności!  Wylewne mięczaki. K........... w D............. ich................. >:( :P

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Czytaj, starcze,  ze zrozumieniem !  Napisałem, że to ja Was polubiłem, a czy Wy to nie wiem, taki skromny już Ci jestem. :$:781_cupid::778_heartbeat: choć :777_revolving_hearts::D

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

No to ja może taką swoją teorię napiszę.
Jemy chętnie ryby morskie bo podobno bogate w omega 3 itd.
Nie łowimy na morzu więc nas to nie boli że tych ryb jest coraz mniej. Nie widzimy w jakich warunkach giną. Podobnie jak z kurami świniami itd. 
Z drugiej strony nie jemy ( lub jemy z umiarem ) ryb słodkowodnych bo chcemy mieć ich więcej do łowienia na wędkę. 
Jestem za wprowadzaniem zbiorników lub odcinków rzek nokill bo chcę mieć rybne łowiska. 

A kulinarnie to powiem Wam że mnie zbrzydło wszystko. Ryb morskich chyba już nie ruszę po tym co obejrzałem. 
Pytanie co z karpiem, czy jest pasiony podobnej jakości pelletem ? Śmiem twierdzić że tak.


 

 

 

Link to comment
Share on other sites

  • Administrators

Jurku to, że mamy akurat łowisko NO KILL to czysty przypadek.  No ale po kolei, ja już o tym wiele razy pisałem.

Na początek, forum jest do dyskusji, a nie do hejtu, więc jeśli ktoś np. zaneguję i obrazi kogoś osobiście bez argumentów, dostanie w czapę, bez względu czy jest za No KIll czy nie.
Nie za bardzo mnie też interesuję to co się dzieję w UK, dosyć argumentów przedstawiłem za i już i mi podziękowano kuchennym drzwiami.

Zawsze wchodzę ze skrajności w skrajność jeśli myślę o NO KILL, z jednej strony nie dziwię się Niemcom, że rybę złowioną masz zabrać i masz łowić tak długo ile może zabrać, a z drugiej strony patrząc na to co się dzieje jak dasz przyzwolenie do zabierania ryb, to ręce same opadają.

Od kilku lat ryby wypuszczam wszystkie, już nawet ich nie dzielę na gatunek obcy czy to karp, amur, czy leszcz, okoń czy płotka. Daje mi to ogromną frajdę, a chyba jeszcze lepszą gdy zarybiamy naszą wodę. Wiem, że to niby sadyzm, ale wędkarstwo mnie kręci, uwielbiam łowić i stosuję haki bez zadzioru, daruję jej życie i dobrze mi z tym.

Dlaczego np. my mamy łowisko NO Kill - fundacja jest jakby dla ludzi tak, ale to oni (nie wszyscy) też nie potrafią uszanować warunków nad wodą. Z chęcią bym się pozbył karasia srebrzystego z wody, ale jak pozwolę na to, to znikną jesiotry, liny, karpie, szczupaki. Musieliśmy wdrożyć zakaz używania siatek, bo dla przy NO KILL dla nielicznych nie było to oczywiste.

Staw w Nieniawszczu jest po to aby nałowić się do woli, nikt nie ma czasu pilnować non stop ryb, walczymy z kłusownikami, pilnujemy, a jak się okazuję na żywym organizmie to nie wystarcza. Nie mamy czasu też tych ryb sprzedawać itd. itp.

Jeśli Fundacja kiedykolwiek będzie miała jezioro, to marzy mi się wprowadzenie limitów rocznych, nie dzienych, za pomocą rejstrów i badań mam nadzieję, będziemy mogli sami regulować potencjał w wodzie.  W myślistwie takie rzeczy są stosowane od dawna przecież.

Sam osobiście jestem za wypuszczaniem wszystkich drapieżników, bo on zawsze się wyreguluję itd, itp. Temat rzeka. Nie mam nic do zabierania ryb, do ich konsumpcji, ale wkurzam się jak ktoś nie ma umiaru. Lubię jeść karpie, ale te w wadze handlowej, te duże wolę łowić. Sam jednak uległem modzie i wszystko wypuszczam, ale także dlatego, że nie cierpię obrabiać ryb.

Nawet nie chcę mi się pochylać, nad tym dlaczego jedni wychwalają ryby morski i jej jedzą, a słodkowodne wypuszczają. Nie widzę tutaj logicznego sensu. Może są zdrowsze? Hmmm....

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Miałem pisać- to się znaczy już napisałem, ale stwierdziłem że ten Filmik Sporo wyjaśnia

 

 

A znając mentalność wędkarzy Hurtowników, którzy co rusz dokupują zamrażarkę. To wychodzę z założenia że No Kill - jest jak najbardziej uzasadnione.

Dopóty dopóki mentalność wędkarzy się nie zmieni  

Link to comment
Share on other sites

Jurku uważaj, bo mam identyczne zdanie i może to nas znacznie zbliżyć do siebie.
O ile "no kill" jest potrzebne to uświadamianie ludzi jest konieczne.
A przyklady by jesc tylko ryby morskie to hipokryzja w najczystrzej postaci.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...