Welcome to dlaRyb.pl

Witamy na portalu dlaRyb.pl, cała treść w poszczególnych działach jest widoczna dla wszystkich Gości oraz Użytkowników, jednak aby móc komentować, rozmawiać z Nami na forum, dodawać zdjęcia, czy prowadzić swój własny blog wędkarski musisz się zarejestrować. Rejestracja jest bardzo prosta, możesz się logować do nas także bezpośrednio z: facebook, twitter, microsoft czy też google+. Wszystko to jest za darmo, nie ma ukrytych kosztów, abonamentów po logowaniu i rejestracji!!!

Blogi

Nasze blogi

  1. Cześć,

    w końcu udało się naskrobać pierwszy wpis który nie zanudza tematami IT. 

    Miniony weekend rozpieszczał nas wspaniałą pogodą, słoneczną jak też pojawił się wiatr który potrafił napsuć krwi podczas mojego pierwszego wypadu nad łowisko położone zaledwie kilka kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Mową tu o Łowisku 'Gierłatówko' (powiat wrzesiński, gmina Nekla, w pobliżu drogi krajowej 92). Był to mój pierwszy wyjazd na to łowisko i myślę że nie ostatni.

     3-hektarowy staw wyposażony jest w pomost na każdym ze stanowisk, ja ulokowałem się na stanowisku numer 22, w tym przypadku niestety dla mnie było to dość problematyczne, gdyż nie posiadałem Feeder Arm-a którego mógłbym umocować przy fotelu, oraz podpórek z mocowaniem a stanowiska które nie były obrośnięte tak gęsto w czcine były już zajete. Musiałem sobie radzić, wykorzystując otwór z pomoście oraz w fotelu elektrostatyk. Zapewne nie było to stabilne ale sprawdziło się na tyle żebym mógł odróżnić brania od ruchów wiatru czy moje kręcenie się na fotelu. Tego dnia też wybrałem się  myślą o wykonaniu kila zdjęć które mógłbym wykorzystać podczas pisania tego wpisu, niestety bateria odmówiła posłuszeństwa i musiałem poratować się zdjęciami z profilu łowiska na Facebook.

    gier001.thumb.jpg.ecc92fdc77304d486b3bf5d03b2711aa.jpggier03.thumb.jpg.5a71251c32eaee245e278f9857a78405.jpggier01.jpg.0c822a7c1d700adf5931e388c3b67524.jpggier02.jpg.4c988964795336eabc91a62d34d95f31.jpg

    Po rozpakowaniu się i przygotowaniu miejsca na pomoście, zabrałem się za przygotowania zanęty na sesję. Podczas tego wypadu postawiłem na produty firmy Feeder Bait oraz Warmuz Baits które miałem okazję zakupić na tegorocznych Poznańskich Targach Rybomania. W produktów Feeder Bait wybrałem Method Mix Epidemia oraz jak dla mnie jedna z najlepszych zanęt na które łowiłem F1 Mix Ochrotka & Konopia. W przypadku produktów Wojtka Warmuza wybrałem METHOD FEEDER & PVA MIX Haker który tutaj muszę jeszcze dopieścić, gdyż jak dla mnie jego frakcje są zbyt duże i zmiele na młynku do kawy, myśle że po tym zabiegu będzie idealna.

    Po przygotowaniu zanęty, odstawiłem miksy na dobre 20min. i zabrałem się za uzbrajanie wędziska. Niestety tylko  jednego, gdyż układ podpórek średnio pozwalał mi na łowienie na wie wędki. Zapewne gdybym rozwinął obie wędki, miałbym co robić, gdyż tego dnia ryby świetnie współpracowały.

    Na te kilka godzin wybrałem wędzisko nowo zakupione firmy Trabucco Selector X5 o akcji progresywnej. Jestem bardzo zadowolony z pracy tego wędziska oraz z jakości wykonania. Zanim zakupiłem wspomnianego Selectora, łowiłem na Feeder o akcji szczytowej dość ciężkim w szczególności że wyposażony jest w kołowrotek o rozmiarze 5000, na ten wypad wyposażyłem się w kołowrotek o wielkości 3000 który głównie wykorzystuje do połowu wagglerem. Końcówkę wybrałem najdelikatniejszą która oznaczana jest przez producentów jako Light. Jako metodę połowu oczywiście Method Feeder opierając się o koszyki In-line 30g firmy Preston. W przypadku przynęt, zabrałem wszystko co posiadam, głównie sztuczne przynęty i szczerze brało na wszystko, od sztucznej kukurydzy po pikantną kiełbasę. 

    Jadąc tego dnia na ryby, moim celem głównie było złowić i cieszyć się dniem lecz szybko zmieniłem zamiary, gdyż ryba brała i to dobrze głównie karp oraz karaś, ale były to dość małe sztuki. Przyglądałem się wędkarzowi który łowił obok mnie i widziałem że co chwilę miał brania i wyciągał ryby wielkości nie mniejsze jak i nie większe jak ja, lecz jego metodą to była rzuć gdziekolwiek i wyciągaj i tak łowił przez cały czas. Ja skupiłem się głównie na połowie punktowym, klipując żyłkę na kołowrotku i to oczywiście przynosiło mi coraz większe stuki. Średnio ryba lądowała w podbieraku co 7min. Nie posiadałem tego wagi oraz miarki ale największy pełnołuski miał dobre 3.5kg. 

    Ryba dnia na łowiku był 8kg. karb złowiony z drugiego brzegu. Myśle że każdy tego dnia słyszał o tym rekordzie, gdyż łowca któremu się poszczęściło dość wyraźnie zakomunikował swój szczęśliwy połów ;)

    rybadnia.thumb.jpg.9b94178bdaf1d06f9f9b14850aa6ba02.jpg

     

    Jako pierwszy wypad w tym sezonie uważam za bardzo udany, zapewne pojawię się na tym łowisku bardziej przygotowany i z wiekszą ilością czasu. 

     

    Kolejny wpis niebawem.

  2. Nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogłoby być lepiej. Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogłoby być gorzej.

     

    Dawno, dawno temu przyswoiłem sobie powyższe motto, które może i sam jakoś zmodyfikowałem, albo doczytałem. Sam już nie wiem, nie pamiętam. Po prostu ma się ono mniej więcej do innego odniesienia w ten sposób, że po każdej burzy musi wyjść słońce.

    No i tak to mniej więcej wygląda z tym naszym całym projektem "dla Ryb". Udało mi się spotkać fantastycznych Ziomali, których zaangażowałem w ten cały galimatias, łącznie z portalem dlaRyb.pl, Fundacją "dla Ryb", czy też łowiskami. Wszystko stworzone po to aby realizować cele, hobby, czy pomysł "dla Ryb". W zasadzie wszystko rodziło się od podstaw, czasami w bólach, czasami w cierpieniach, a czasami na luzie,  ale stworzone przede wszystkim z pasji. Dziś wiem, że to wszystko nie jest dziełem przypadku, że nie jesteśmy tylko wirtualni, że nie wszystko może i wyszło tak jak sobie zaplanowałem, ale przede wszystkim wiele się dzięki temu nauczyłem. Poznałem także siebie na nowo. Mówią, że jestem wariat, że jestem szalony, że jak już sobie coś ubzduram to nie ma rzeczy niemożliwych. Oczywiście są pewne granice, których przekroczyć się nie da. Ale zawsze warto wierzyć, bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy marzenia w końcu się spełniają.

    Ps. Wpis bardzo osobisty, mam nadzieję, że za chwilę z dużym oficjalnym Happy Endem  :icon_arrow1::mauvaisepeche::icon_arrow1:

     

    58d2f8eb62d4f_logoidealne.png.4dca5e683eea8d62674375bdf23f394a.png

  3. ABC Wędkarstwa z Kubikiem

    • 2
      wpisy
    • 1
      komentarz
    • 133
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    TrileneKnot3.gif.868f89bc7ed1bff2a2c82290d7d53a41.gif

    Żyłka wędkarska

        Kolejnym niezbędnym elementem w wędkarstwie spławikowym jest żyłka. Jest to cienka nitka, do której wiążemy haczyk - ma za zadanie amortyzować  podcięcie ryby. Żyłka łączy wszystkie elementy zestawu od szczytówki wędziska do haczyka, w związku z tym musi spełniać szereg wymagań. Po pierwsze musi być bardzo wytrzymała pomimo cienkiej budowy. Po drugie jest niewidoczna w wodzie. Poza tym, nie powinna podlegać rozkładowi oraz wchłaniać wilgoci.

        Nie tak dawno temu, wędkarze żyłkę wykonywali z włosia końskiego, lnu i jedwabiu. Teraz tych materiałów nikt już nie używa. W związku z tym, nie są one produkowane. Zostały one zastąpione przez syntetyczne żyłki. Są trwałe, lekkie, elastyczne i nie podlegają degradacji. Dobra żyłka ma jednakową grubość na całej swojej długości, nie ma skaz, ciemnych plam lub pęcherzy. Jej powierzchnia jest gładka i okrągła. Jest 5-10 razy bardziej wytrzymała niż pojedyncze włókno o tej samej grubości, wykonane z włókna jedwabiu. Wytrzymałość żyłki jest uzależniona od technologii wykonania przez producenta.

    Prezentacja1.jpg.9002370cce5018b222840e3d040cf995.jpg

     

    Producenci żyłek wędkarskich zazwyczaj sprzedają swój towar na szpuli  50m, 100m, 150m .

     

          Przy wyborze żyłki należy kierować się  wieloma kryteriami. Przede wszystkim jakie ryby chcemy łapać i gdzie. Prosty przykład łapiąc Płocie w jeziorze z powodzeniem można stosować żyłkę 0,08 natomiast taką samą rybę łowiąc z rzeki trzeba będzie użyć przynajmniej 0,10. Ryba z rzeki jest zdecydowanie silniejsza oraz prąd powoduje zastosowanie takiego rozwiązania.  Ponadto musimy pamiętać, że na żyłce, obciążenie przy zerwaniu 700-800 gramów, można z powodzeniem wyłowić ryby o wadze półtora lub nawet dwa kilogramy. Fakt, że masa ryb w wodzie to tak naprawdę jedna szósta jej ciężaru rzeczywistego. Oczywiście, zawsze należy używać  żyłki odpowiedniej do obecnego rybostanu łowiska.

          Ale piękno łowienia polega na tym, że każdy wędkarz stosuje bardzo cienkie żyłki na pograniczu wytrzymałość co powoduje większe prawdopodobieństwo zerwania zestawu ale za to większą satysfakcję ze złowionej ryby. Do połowu małych i średnich ryb wystarczy żyłka 0,08-0,15 mm. Jeśli istnieje perspektywa łapania soli, większych ryb  należy stosować żyłki o średnicy 0,25-0,3 mm .

          W tej sprawie nie ma żadnych szablonów działania. Tylko prywatna praktyka doprowadzi do niezbędnej wiedzy i umiejętności jaką żyłkę stosować na łowisku. Trzeba również podkreślić że, sama żyłka nie ma winy podczas zerwania się ryby jeżeli wędkarz nieumiejętnie wykona węzły. Przedstawię kilka powodów zrywania się żyłki:

          Po pierwsze - to węzły. 20-25 procent, będą one osłabić zestaw. Dlatego proponuję używania sprawdzonych węzłów . Nie właściwe  przymocowanie  haczyka . Jest to miejsce najbardziej narażone na zerwanie a tak naprawdę odwiązanie . Przedstawiam najbardziej wiarygodne metody wiązania żyłki pokazanych na rysunkach.

     

     

                                                                                                                                          Sposoby łączenia żyłki

     

     

                                                                            58cfaccbc50af_wz.jpg.e0f25b949b1a4e8553450673d148d636.jpg

       

     

     

     Sposoby wiązania żyłki z haczykami

     – bez oczka, B - z małym oczkiem, C - uniwersalny węzeł do mocowania haków i przynęty

     

     

     

    58cfad6d4bff0_wiazaniehakw.jpg.8c2e498f7c95a051ca04d33ff4e758f6.jpg

     

     

              Początkujący wędkarze często spierają się o to, jaki kolor powinna mieć żyłka. Bazując na wieloletnim doświadczeniu przyprowadzając wiele testów , mogę wyciągnąć następujące wnioski. Jeżeli żyłka  była bezbarwna, jeśli spojrzeć na to z dołu, jest  mniej widoczna na tle nieba, lub lodu. W nocy, zdecydowanie lepsze efekty miałem na kolor ciemnobrązowy, granatowy lub nawet czarna l. Należy wziąć pod uwagę warunki i porę dnia kiedy chcemy wędkować.  W miejscach gdzie dno zbiornika jest pokryte  torfem lub ciemna ziemią  najlepsze efekty zawsze miałem na brązową żyłkę. Jeśli dno jest porośnięte roślinnością  zdecydowanie najlepszym wyborem jest kolor zielono-brązowy lub jasnozielony. Wybór żyłki tak naprawdę zależy od wędkarza nie jest powiedziane że inne kolory nie sprawdzają się równie dobrze w podanych przez ze mnie przykładach.

  4. elvis
    Ostatni wpis

    tapatalk_1489658507017.jpeg.3136054d02d4c3b34b71f9127a9fee4c.jpeg

    Dawno nic nie pisałem......

    Korzystając z chwili wolnego postanowiłem opisać i porównać kilka modeli podajników do methody typu Hybryda, Hydrus czy też Banjo. 

    Z roku na rok na rynku pojawia się coraz większa liczba producentów, a Ci wymyślają coraz to lepsze rozwiązania. Duża konkurencja powoduje właśnie rozwój i spadek cen co nas wędkarzy szczególnie cieszy. Niestety lub stety wraz z tym pojawiają się podróbki, które niekiedy są nawet lepsze od oryginału. 

    Jednak skupmy się na kilku wiodących markach i ich własnych pomysłach. 

    Otóż pod lupę wziąłem podajniki Hybryda Guru, Dura Banjo Preston Innovacions, Hydrus Browninga i Aperio Mikado. 

    tapatalk_1489658526157.jpeg.5d13db5facf67c3b66f4857128a44bcc.jpeg

    Na pierwszy rzut pójdzie Hydrus Browninga.  Mam go najdłużej, a bynajmniej mam go od momentu gdy tylko trafił na Polski rynek. 

    CAM01798.thumb.jpg.0cc204ee5b28689f0249af31a9b9121b.jpg

    Już na samym początku moje wątpliwości wzbudziła foremka i luz między nią, a podajnikiem. Po pierwszych testach potwierdziły się obawy o to, że będzie trochę to niewygodne. Jednak po kilku próbach da się przywyknąć. 

    CAM01786.thumb.jpg.b90ef5e39b1481dea0fd737139d76a1b.jpg

    Inna bardziej męcząca kwestią było to, że koszyczek po zmontowaniu poprostu rozpadał sie na części. Wystarczyło pociągnąć za przypon. Niebyłbym sobą jakbym tego nie poprawił. Nic trudnego. Wystarczało zastosować inną ciaśniejszą tulejkę łączącą krętlik z rurką.  

    CAM01810.thumb.jpg.914f6102376b66584f3639d375932903.jpg

    Wiem, że w nowej serii producent zmienił to rozwiązanie i wyeliminował ten błąd. Jednak zniechęcony nie kupowałem już tej wersji. Inną niedogodnoscia był brak łącznika do szybkiej wymiany przyponu, ale i tu wystarczyło zamienić zwykły kretlik na taki ze specjalną agrafką. I to rozwiązanie również jest chyba w nowszej wersji. 

    20170316_130028.thumb.jpg.1fb5410466e02728468de07cae0df872.jpg

    Reasumując. Przy tej cenie i takiej marce spodziewałem się czegoś bardziej dopracowanego, choć sama cena nie jest duża w porównaniu do innych firm zachodnich. 

     

    Nie używałem go zbyt często, bo pojawił się międzyczasie jeszcze lepszy podajnik Hybrid firmy Guru. 

    CAM01800.thumb.jpg.7199e6db0120aee51d2ffc6950af6ef3.jpgCAM01807.thumb.jpg.a82dd18f69c6e080e3eeb152a8af86fe.jpgCAM01809.thumb.jpg.6c39388f5ce056ddf02f43542f64b7dc.jpg20160623_164312.thumb.jpg.3418cf2b43b7ea7495917a7557eff976.jpg20160623_164352.thumb.jpg.f89149092e1f7178462fdb10585666c6.jpg20160623_164726.thumb.jpg.65b0f5e3b334f3e79477ed3927f55ded.jpg

    Wymieniony model zawrócił mi w głowie na dłuższą chwilę.

    CAM01950.thumb.jpg.5d484ec651fa111275a5ba3382c2337a.jpg

    Ten niemal pozbawiony wad podajnik towarzyszył mi do niedawna niemal na każdej metodowej wyprawie.  

    Ale po kolei. Jest wykonany, a właściwie odlany z jakiegoś stopu metalu. Nie jest z ołowiu, więc jest Eko. Pasuje do niego foremka oś zwykłych podatników do methody Guru. Choć świetnie się go formuje samą ręką. 

    Sama foremka jest jedną z lepszych tego typu  na rynku. Przewyższają ją foremki posiadające przycisk jak np. Prestona.

    Wracając do podajników, bo one są głównym tematem,  producent zadbał niemal o każdy szczegół. Nawet malowanie jest wykonane w barwach kamuflujących. Są dostępne wersje posiadające gumowy amortyzator(X-Safe) ze specjalną szybkozłączką do szybkiej wymiany całego zestawu, jak również wersję in-line,  gdzie stosuje się specjalne łączniki do szybkiej wymiany przyponów. Jednak te łączniki służą do zestawów przelotowych i aby uzyskać zestaw samozacinający należy za podajnikiem w kierunku wędki zacisnąć niewielką śrucinę lub...zastosować łącznik Prestona. Pasuje idealnie. To jest mój patent!

    Dodatkowo producent daje możliwość zakupu samych rurek w dwóch długościach, a od niedawna również w dwóch rodzajach amortyzatorów. 

    20160627_214349-1.jpg.2029911efc5b69818b8192193457c4b2.jpg

    Same podajniki występują w trzech rozmiarach i trzech wagach. Z tym, że średnie są tylko w dwóch.

    Można je stosować do torebek pva. Posiadaja otwory dzieku ktorym możemy zamocować gumę przytrzymującą torebkę.

    20160202_085115.thumb.jpg.f4777d3c2b66eacaed6725eca2aafd22.jpg

    Świetne też na nieco głębsze łowiska i dalsze odległości dzięki wysokim burtom chroniacym zanętę czy pellet przed przedwczesnym rozpadem. 

    Jedyną wadą jest cena. Sa to chyba najdroższe podajniki na rynku. Podsumowując myślę jednak, że warto je mieć. 

    Następnym podajnikiem jest Dura Banjo od Preston Innovacions. 

    20170316_125520.jpg.ee294fd4c5c225b67cc93e095a201310.jpg

    Jest to następca starej poczciwej wersji Banjo. Wersja ta została zmodyfikowana i to naprawdę dobrze wyszło. 

    Podobnie jak Guru, Preston swoje podajniki odlewa ze stopów metali które nie są toksyczne. Jakość wykonania jest nieznacznie gorsza, ale bez wpływu na całokształt. Kontrukcja bardzo przemyślana. 

    Podobnie jak Guru występują zarówno w wersji in-line jak i z amortyzatorem. I podobnie jest też w kwestii wielkości i masy. Tu również mamy po trzy wersje. 

    Jednak na szczególną uwagę zasługuje specjalny system szybkiej wymiany koszyczków tzw.ICM i służy do wymiany koszyczka na większy, mniejszy lub cięższy bez konieczności demontażu całego zestawu. Docenią to szczególnie wędkarze biorący udział w zawodach, gdzie liczy się każda sekunda. 

    20170316_125532.thumb.jpg.603f55d46dbfcd77691c801463500d2f.jpg20170316_125605.thumb.jpg.375f1c7fe29597de58e273b62eed5bf0.jpg

    Inna zaletą jest to, ze Preston w zastawie dokłada dodatkową rurkę i łącznik. Czego nie ma w Guru. No i te rurki Prestona są o wiele bardziej wytrzymałe od w/w. 

    Na uwagę zasługuje oczywiście foremka. Nie jest konieczna, ale początkującym znacznie ułatwi ubijanie koszyczka. Posiada wspomniany wcześniej przycisk który pomaga wyjąć całość ze środka bez jego uszkodzenia.

    Cena podobna do podajników Guru z tym, że bogatszy zestaw. 

    Nowością są produkty firmy Mikado, a w szczególności Aperio. 

    20170316_125958.thumb.jpg.ea2cf038296e6b9954e99ccc3a244e55.jpg

    To Nowa konstrukcja w całości zaprojektowana przez testerów Mikado (nareszcie coś swojego ). Występuje w dwóch wielkościach i aż sześciu wagach!

    Solidnie i dobrze wykonane. Jednak nie posiadają łączników do szybkiej wymiany przyponów, a jedynie krętlik. Niestety ale żaden z dostępnych mi łączników nie pasuje. Można spróbować podobnie jak u Browninga zastosować krętlik ze specjalną agrafka lub też zastosować łącznik do przelotowych zestawów np. Quick change beads od Drennana 9 mm. 

    Edit: Jednak pasuje do Aperio zarówno łącznik Drennan jak i Guru. Nie wiem jak mogłem to przeoczyć. 

    20170316_125818.thumb.jpg.11f81511c42e14907a60111a9ff27993.jpg

    20170405_131712.thumb.jpg.8b4c471a08ace5b8f840fd40fe944399.jpg20170405_131728.thumb.jpg.5dfdff65d18ad067a0d4401ca1aafc67.jpg20170405_131747.thumb.jpg.6725879c19bf44fe5ece338174b83381.jpg20170405_131814.thumb.jpg.88ece2b9ea60e14da7ebf65415821790.jpg

    Jednak cena skutecznie zaciera te niedogodności i w końcowym podsumowaniu jest na duży Plus. Jest to w chwili obecnej najtańszy podajnik dostępny na rynku.

    Reasumując. Jest jeszcze kilka dostępnych na rynku modeli innych firm jak chociażby Matrix, ale głównie ze względu na ich brak w moim arsenale nie będę ich opisywać, choć je kilka krotnie oglądałem. Może kiedyś uzupełnię ten opis o recenzję miedzy innymi tych podajników, bo również są ciekawą alternatywą. 

     Jednak mając do wyboru zaprezentowane modele z czystym sumieniem mogę polecić zarówno Guru jak i Prestona. Na szczególną uwagę zasługuje Mikado zame swoimi nowościami. Cena i jakość mino pewnych braków daje mocne argumenty. 

    Nie byłbym sobą gdybym nie zrobił czegoś po swojemu. Oto mój kiler. Koszt? Zero złoty! Jedynie czas i trochę chęci. 

    20170315_215823.thumb.jpg.a387b42dd89892acc3210c72c74bace3.jpg

    Wystarczy patyk od lizaka, nakrętka od mleka i kawałek blachy ołowianej. Szczegóły wkrótce w innym moim tekście na blogu. 

    Zapraszam i dziękuję za uwagę. 

    Poniżej kilka zdjęć z różnego rodzaju testów. 

    CAM01797.jpg

    CAM01795.jpg

    20160708_093824.jpg

    20160420_174053.jpg

    20160420_172737.jpg

    20160420_172723.jpg

    20160420_173227.jpg

    20160420_174247.jpg

    20160420_174356.jpg

    20160202_094312.jpg

    20160202_095456.jpg

    20160202_093535.jpg

    20160202_093434.jpg

    20160202_092711.jpg

    20160202_085735.jpg

    20160202_085649.jpg

    20160111_124002.jpg

  5. Nie tylko o rybach :-)

    • 3
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 202
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Zima odchodzi coraz większymi krokami, ucieka w zapomnienie zabierając ze sobą ciemne poranki i popołudnia oraz mroźne noce. Ponury, szary i brudny świat rozweselają coraz częstsze promienie upragnionego słońca, temperatura zachęca do wyjścia z domu, trawa nabiera pięknych zielonych barw, ptaki swoim śpiewem umilają chwile spędzane na świeżym powietrzu. Za kilka chwil przyroda powróci do życia i rozpieści nas pięknymi kolorami. Jak to zwykle po jesieni i zimie bywa jest sporo do zrobienia. Już zaczyna się sprzątanie terenów wokół naszych domów, trawniki wygrabione, śmieci wyzbierane, pachnie świeżą ziemią i budzącą się do życia trawą. Za moment nasze przydomowe trawniki i donice nabiorą kształtów dzięki kwiatom i roślinom, które upiększają podwórka :294_sunflower::296_tulip::293_hibiscus:. Także na ulicach zrobi się kwiatowo i kolorowo, ruszą prace z wyrównywaniem nawierzchni i łataniem dziur w drogach, które uległy zniszczeniu podczas mrozów oraz opadów śniegu i deszczu. Zauważyć już można coraz więcej spacerujących rodzin, młodzieży i osób starszych, które „chwytając” pierwsze ciepłe promienie słoneczne odpoczywają na ławkach :327_sunny:. Dzieci po skończonych lekcjach wyciągają swoje rowery :446_bicyclist:, rolki, deskorolki czy fiszki i spotykają się z rówieśnikami. W weekend na Orliku i placu zabaw nie ma chwili bez chłopców i dziewcząt grających w piłkę nożną :419_soccer: czy koszykową :420_basketball:. Z utęsknieniem czekamy na otwarcie tzw. ogródków przy restauracjach i barach, żeby z apetytem zjeść pyszny deser, wpić dobrą kawę czy chłodne piwo. Dla mnie właśnie oficjalnie kończy się sezon „niedźwiadka” i zaczynam układać plan prac wiosennych. Mam też nadzieję, że w tym roku uda mi się zaliczyć sezon rowerowy i auto trochę odpocznie. Kto wie…. może wybiorę się na ryby :smileys-fish-805431:

    Jak łatwo się domyślić, także wędkujący Panowie i Panie intensywnie przygotowują się do otwarcia sezonu wędkarskiego 2017. Na naszym forum można przeczytać, że część z Was już wystartowała :icon_arrow1: Dużo nowych planów i zamierzeń do zrealizowania na znanych i obcych wodach zachęca wszystkich jeszcze bardziej do spędzania wolnego czasu poświęcając się ukochanej pasji. Jedni chcą pobić własne rekordy, inni spróbować nowych metod i sprawdzić się na nieznanych wcześniej akwenach. Po Rybomanii oraz wymianie własnych doświadczeń tu na forum, jest do testowania i sprawdzenia mnóstwo nowego sprzętu, przynęt i zanęt. Tylko jak to pomieścić – zastanawiają się niektórzy z Was…;)  Wszystkim miłośnikom wędkarstwa w nowym sezonie życzę realizacji zamierzonych planów, miłych niespodzianek na wodach, mnóstwa pozytywnych ludzi wokół siebie i zdrowia, zdrowia, zdrowia.

    Mała

    58c841118d893_Cz1pop.jpg.50405afad79dbdcca246407d40700f38.jpg58c84119abcbf_Cz2pop.jpg.c331bab7e01d3eacfa526db46f73d213.jpg

  6. 58c02ae37e9e7_oko1.jpg.422b8b3bd423e5b1570faf31952c7a84.jpg

    Rejestrowe przerażenie.

                Przeglądam różne źródła wiadomości. W szerokim zakresie poszukuję wiedzy. Ale przyznać muszę, że do wiadomości rybacko-wędkarskich mam szczególny sentyment. A właśnie przeglądając portale wędkarskie mam czasami okazję dostrzec coś, czego ja sam nie odnajdę w natłoku wielu zmian, informacji, plotek i sensacji. No, ale jest i druga strona medalu. Zaglądając na większe czy mniejsze forum wędkarskie, jest ryzyko trafić na temat „gorący”. Teoretycznie może być to wątek ciekawy, często jest to po prostu wątek trudny, bo przez dysputantów niezrozumiany. Ale takie są prawa obecności w Sieci.

                Może to czas zimowego przesilenia, albo moment, gdy duża grupa wędkarzy budzi się ze świadomością, że czas wykupić zezwolenia na połów ryb. Bo kolejny raz widzę potyczki umysłowo-językowe na temat rejestrów amatorskiego połowu ryb. Pomimo, że temat rejestrów przewijał się już wielokrotnie i czytałem o tym na kilku portalach wędkarskich, to ciągle przeraża mnie, z jaką lubością ludzie szukają usprawiedliwienia by dokumentu nie wypełnić.

                Część wędkarzy uważa, że rejestr połowu ryb jest uciążliwością przy wędkowaniu, a ani wszak relaksu szukają. Jasna sprawa. Karteczka formatu znikomego oraz długopis, to elementy, które nijak nie zmieszczą się do tego majdanu gractwa wędkarskiego, gdzie nawet fotel wymaga wózka, bo tyle miejsca zajmuje (choć pewnie tyłek wygodnie weń zapada). Ot, jakaż to niewygoda wyjąć notesik i kilka słów wpisać.

                Inna zaś grupa wędkarskich łowców swe zdanie przedstawia w ten sposób, że rejestr prawdy nie powie i nijak nie jest sprawdzany. Coś w tym być może, zwłaszcza, gdy „wypełniacz” rejestru swoją pracę „olewa”, nic nie wpisując lub pisząc pierdoły. A i o grupie, która oddać rejestru nie raczy, zapomnieć nie wolno, bo takich są setki a nawet tysiące.

    Tu też zaliczyć należy „pesymistów z kijami”. Oni to wiedzą (lub ponoć słyszeli z daleka), że rejestr nikomu nie służy, że nikt o połowie ryb nie czyta, że nie ma fachowców co słusznie, rzetelnie badają. Ot hipokryzja, brednie się pisze a medalu dać nie chcą.

                A co by tu jeszcze dołożyć. Hmm, może więc grupę następną. Tych łowców, co w słowa nie wierzą. Co w druku podstępu szukają. Są tacy wędkarze, którzy, zdają sobie sprawę, że rejestracja połowu ryb może być przydatna, to nie są w stanie zaakceptować opracowanych (najczęściej w formie drukowanej) analiza połowów wędkarskich. Wystarczy im, że wyniki nie pasują do ich osobistych obserwacji, lub ktoś z autorów wydaje się być niewystarczająco kompetentny do wykonania takiego opracowania. Albo, że reprezentuje firmę lub podmiot, który źle się wędkarzowi kojarzy.

                No i została grupa szczególna. Piewcy mądrości na bazie niewiedzy. Co gorsza bywają to osoby które wypełniają znaczące funkcje w układzie portali: długoletni bywalcy, moderatorzy a nawet administratorzy. Stąd właśnie me przerażenie. Jak można sugerować, by ktoś, kto kilka miesięcy temu miał wpisać dane do rejestru, dane te wpisał dopiero teraz. Bo wtedy mu się nie chciało, a teraz nagle przypomnieć sobie powinien. Jak można namawiać, by w rejestr amatorskiego połowu ryb wpisywać wartości fałszywe. Wpisać ryb więcej niż się złowiło, zaniżyć wartości względem prawdy. W imię czego? Tego, że komuś coś się wydaje? Czy takie ułudy o swojej wszechwiedzy uzdrowią każdego i wszystko?

                A gdzież zwykła rzetelność, uczciwość i zaufanie? Moje zadanie to łowienie ryb a jednocześnie rejestracja tego, co łowię, by ktoś inny z materiału zebranego, dał mi lub nam wytyczne: co w wodzie jest, było lub będzie. Jakże się później dziwić, że na pytanie: czemu ryb nie ma, odpowiedzi znaleźć nie sposób? Bo jeden leniwy, bo drugi przekręci, bo trzeci zagubi dokument. A czwarty ulegnie słów matni, bo złasił się na fałszywe słowa, którymi swój rejestr wypełnia.

                Smutek się zakradł w me myśli i słowa te same się piszą. Bo jakże tu liczyć na wsparcie, gdy ludek niechętny współpracy.

                Znów powróci temat edukacji społeczeństwa. Ponownie pojawi się potrzeba pisania: czym jest rejestr połowu ryb, jaki jest jego cel, jaka użyteczność. I pojawi się wątpliwość, czy ktoś chce w tym brać udział, tak szczerze, rzetelnie, prawdziwie.
                Nim padną odpowiedzi na to co nieznane, nim kurz przykryje słowa, przyjdzie mi napisać kolejną  już część artykułu o rejestrach połowu ryb. Niebawem więc trzecia odsłona.

  7. Podwodna Polska

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 169
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Piotr Gruszeczka
    Ostatni wpis

    Oficjalnie napiszę: 

    Witam na blogu poruszającym tematy związane głównie ze zwyczajami i zachowaniem się poszczególnych gatunków ryb spotykanych w naszych polskich wodach, z procesami zachodzącymi w naszych rodzimych ekosystemach wodnych, oraz z ochroną środowiska (głównie wodnego) i walką z kłusownictwem ...

    A tak naprawdę :) muszę napisać:

    Polska to piękny kraj, a nasza przyroda jest niezwykle zróżnicowana i niepowtarzalna. Aby podziwiać bujne i różnorodne podwodne życie nie trzeba podróżować daleko od granic naszego pięknego kraju... Ono jest pod naszym nosem. Cudze chwalimy ... zamiast swoje promować.

    Od ponad ćwierć wieku uprawiam open water freediving (nurkowanie na wstrzymanym oddechu na wodach otwartych), jestem podwodnym filmowcem i obserwatorem mieszkańców podwodnego świata i panujących tam pomiędzy nimi zależności. Nurkuję w różnych rejonach świata, lecz szczególnie jestem zafascynowany przyrodą naszych polskich wód. Uważam, że absolutnie (bardzo absolutnie) nie mamy się czego wstydzić. Mało tego, uważam, że podwodna przyroda naszych polskich wód jest piękna, zmienna i fascynująca, a ich ichtiofauna jest bogata i wbrew temu co się czyta w internecie lub często słyszy od wędkarzy nad wodą - jest bardzo bogata. Można śmiało powiedzieć, że oglądam obiekty naszych pasji w ich domu... szczególnie lubię utrwalać na filmie podwodne rekonesanse ichtiologiczne w rozmaitych akwenach:

     

     

     

     

     

    Jestem niepoprawnie zafascynowany naszymi rodzimymi ekosystemami wodnymi i głównie o nich i ich mieszkańcach robię swoje filmy. Choć tworzę filmy także z innych rejonów świata i Europy to jednak Polska jest mi najbliższa... W naszych wodach naprawdę sporo do poobserwowania. I mają one coś, czego nie mają 'ciepłe wody'. Tam praktycznie zawsze jest tak samo, takie same zwierzęta, rośliny... Ładne to, ale z czasem monotonne... 

    Tymczasem ze względu na klimat, w naszych wodach mamy znaczne zróżnicowanie natlenienia, nasłonecznienia i temperatury wody w zależności od pory roku:

     

     

    Inaczej wygląda ten sam akwen pod woda zimą, inaczej wiosną, latem czy jesienią. Dwa razy w roku mamy mieszanie się wody. Woda staje się wtedy czasami
    tajemnicza i wręcz straszna, nieprzewidywalna:

     

     

    A czasem pływa się w tym okresie w scenerii jak z filmu science fiction:

     

     

     Flora co roku rośnie, rozwija się, kwitnie, obumiera. Następuje sukcesja rozmaitych gatunków organizmów wodnych w ciągu zaledwie jednego roku. Niezwykle dynamiczne procesy - przecież wszystkie żyjące w nich organizmy i rośliny muszą się narodzić, osiągnąć pełny rozwój, rozmnożyć się i
    przygotować do przetrwania zimy w ciągu kilku miesięcy! Przejrzystosć wody sie zmienia w jednym akwenie w ciągu roku. Nie ma dwóch identycznych jezior czy rzek, każdy ekosystem na swój sposób jest w naszych wodach indywidualny. Dla przykładu czysta woda o głębokości 3 metrów i prawie pustym dnie wczesną wiosną, wczesną jesienią może mieć zaledwie pół metra toni wodnej, a pod nią 2.5 metra wybujałych roślin, wśród których kryją się ryby i inne organizmy... Jesienią gąbki słodkowodne i glony osiągają swoje apogeum....

     



    Dalej, żeby było uczciwie:

    Uprawiam także od dawna łowiectwo podwodne, biorę udział a często też sam organizuję akcje proekologiczne (głównie sprzątania dna jezior i rzek) i biorę czynny udział w walce z kłusownictwem, czyli połowem ryb niezgodnym z przepisami (niezależnie od metody połowu) poprzez udział w wodzie w likwidacjach kłusowniczych narzędzi połowowych we współpracy z PSR i policją:

     

     

     

     

     

     


    Jestem członkiem Stowarzyszenia Spearfishing Poland podobnie jak MacAir. Paweł bardzo ładnie opowiada Wam tutaj o łowiectwie podwodnym. Ja jak już napisałem "oficjalnie" głównie chciałbym na swoim blogu poruszać tematy związane głównie ze zwyczajami i zachowaniem się poszczególnych gatunków ryb spotykanych w naszych polskich wodach, z procesami zachodzącymi w naszych rodzimych ekosystemach wodnych, oraz z ochroną środowiska (głównie wodnego) i walką z kłusownictwem ... to są moje "koniki"

     

     

     

     

    I o tym własnie co w naszych wodach piszczy będę Wam głównie opowiadał na tym skromnym blogu...

    Siłą rzeczy z racji jednej z moich pasji tematyka łowiectwa podwodnego na moim blogu również będzie się pojawiać... zapewne w ochronie sprawności mechanizmów rodzimego środowiska wodnego jak i w zwalczaniu kłusownictwa - w obu przypadkach bowiem podwodni łowcy mają naprawdę (naprawdę naprawdę) sporo do zaoferowania.


    Zdaję sobie sprawę z tego, że jedna z moich pasji - spearfishing na pewno kojarzy się Wam z zabijaniem ryb... i wiele jest takich osób, którym kojarzy się tylko z tym... Dlatego chciałbym przy okazji tego wstępu wyjaśnić... łowiectwo podwodne to nie tylko podwodne polowania kuszą na ryby. Łowiectwo podwodne to przyjemność pływania z kuszą, nurkowania na wstrzymanym oddechu, obserwacje, filmowanie i fotografowanie podwodnego świata, szukanie ipodchodzenie ryb, poznawanie ich zwyczajów, pomaganie w ochronie gatunków zagrożonych i słabych liczebnie w danej wodzie, dbanie o czystość tej części środowiska naturalnego jakim jest woda. Łowiectwo podwodne to ciężka praca treningowa na basenach w okresie zimowym i na wodach otwartych w sezonie, która daje możliwości takiego nurkowania na wstrzymanym oddechu:

     

     

    Łowiectwo podwodne to także walka (bardzo wydajna i skuteczna) z kłusownictwem czyli połowem ryb niezgodnie z przepisami i bez zezwolenia wykonywanym dowolną metodą, zarówno wędką jak i kuszą, oraz kłusownictwem sieciowym.

     

    Osobiście w naszych ekosystemach znacznie częściej poluję z kamerą niż z kuszą. Sprawia mi to satysfakcję. A w wodzie jestem w każdą wolną chwilę w roku... Owszem czasami poluję kuszą w naszych wodach (mam stosowne uprawnienia, wykupuję pozwolenia i uprawiam ten rodzaj połowu tylko tam gdzie jest to dozwolone, przestrzegam przepisów, okresów ochronnych wymiarów, rozeznaję uprzednio stan i kondycję ichtiofauny w danej wodzie aby polując nie spowodować w jej ekosystemie zbyt dużego zakłócenia równowagi tp.), lecz są to polowania bardzo świadome, w których narzucam sobie określone wymagania - bardziej są to sportowe poszukiwania ściśle określonej wcześniej przeze mnie ryby...Znacznie bardziej wolę polować kuszą na kongery w Morzu Śródziemnym lub dorsze w Norwegii.... i robię to tam z upływem lat coraz częściej... 

    Podczas swoich podwodnych obserwacji i polowań nurkuję tylko i wyłącznie na wstrzymanym oddechu wykorzystując zebrane latami doświadczenie do uzyskiwania bliskiego kontaktu z rybami. Dzięki zebranemu latami doświadczeniu potrafię stać się akceptowalnym przez mieszkańców podwodnego świata drapieżnikiem, jednocześnie dla ryb "swoim" jak szczupak czy sum. Dzięki temu często udaje mi się zaobserwować i utrwalić na filmie ich naturalne zachowania. 

     Pragnę przy okazji zwrócić uwagę na pewna sprawę - fakt używania jako narzędzia połowowego kuszy nie oznacza, że podwodny łowca nie może "wypuścić" ryby, którą udało mu sie podejść na odległosc pewnego strzału... Może i najcześciej tak właśnie robi. W obu prawnie dozwolonych w Polsce rodzajach amatorskiego połowu ryb (wędkarstwo, łowiectwo podwodne) śmierć ryby zależy od decyzji łowiącego - nieważne od uprawianej metody połowu. Metoda połowu nie determinuje tego co się stanie z rybą. W obu przypadkach śmierć ryby jest decyzją prowadzącego połów:

     

     

     W praktyce podwodny łowca strzela rzadko, najczęściej nie strzela do żadnej ryby gdyż sam nakłada sobie wysokie wymagania i ograniczenia... Po co strzelać gdy nie zawsze jest taka potrzeba (konsumpcyjna)? Po co strzelać bez potrzeby jeżeli w danym akwenie jest ograniczona populacja pewnego gatunku ryb - potem nie będzie można ich tam podziwiać i filmować pod wodą? Tutaj trzeba być już odpowiedzialnym. Podwodni łowcy, podobnie jak i myśliwi nie polują na gatunki zagrożone, a wręcz przeciwnie - starają się je chronić i monitorują ich obecność, nie tylko ryb - także ptaków wodnych i ssaków wodno-lądowych. Jeśli ryby, których połów jest w polskim prawie dopuszczony są w okresie ochronnym lub w wymiarach ochronnych to także nie ma mowy o polowaniu na nie. Poza tym jeżeli w jakiejś wodzie są ryby rodzimych gatunków, które nie są w okresie ochronnym i są wymiarowe, a jest ich tam wyraźnie zbyt mało, lub dopiero się aklimatyzują to żaden świadomy podwodny łowca nie poluje na nie. Dlatego najpierw albo zasięga się informacji odmiejscowego SSR o rybostanie lub często pływa się przez kilka dni tylko z kamerą żeby poznać 'co w wodzie piszczy', poznać stan ichtiofauny i kondycję wody.

    Darz Woda

    Piotr Gruszeczka


  8. Ekosystemom wodnym nie jest obojętne to, co wyprodukuje nasza cywilizacja - trucizny, chemikalia plastik, śmieci. Tak, dobrze czytacie - śmieci. Prawda bowiem jest taka, że ludzie często traktują wodę jak śmietnik, bo wrzucony śmieć tonie i już jest ładnie i czysto. Woda przykryje wszystko co się do niej wrzuci... My, członkowie Stowarzyszenia Spearfishing Poland jako obserwatorzy wodnych ekosystemów spod powierzchni wody wszystko to widzimy. W każdej wodzie, nawet w akwenach uważanych powszechnie za "perełki" z pierwszą klasą czystości wody.
    Typowe przy sprzątaniu dna akwenów wodnych jest zgłaszanie dzierżawcom zauważonych pod wodą niepokojących sytuacji . Akcje sprzątania dna, szczególnie sprzątania spontaniczne w kilka osób, a nawet jednoosobowe mają wymiar nie tylko w postaci usuwania z wody typowo 'cywilizacyjnych' śmieci. Często ich efektem jest usuwanie z wody rzeczy stanowiących poważne zagrożenie dla rybostanu danego akwenu bądź rzeki. Są to np. zatopione beczki, pojemniki z chemikaliami, sieci kłusownicze (i to nie tylko 'świeże' ale i stare, pozostawione - one zabijają ryby cały czas, nieraz latami), jest to możliwość zgłoszenia dzierżawcy wody ogniska chorób ryb, nielegalnych wysypisk śmieci itp. Czy warto organizować akcje sprzątania dna akwenów wodnych? Obejrzyjcie poniższy film:

     Zasady w trakcie takich akcji sprzątania dna są standardowe - nie usuwamy z wody niczego co jest tam naturalne i może stanowić środowisko żyjących tam ryb i innych organizmów wodnych. Nie wpływamy w rejony tarliskowe podczas akcji odbywanych wiosną. Zgłaszamy ewentualnie znalezione miejsca masowego śnięcia ryb, nienaturalnego obumierania roślinności i podobnych objawów zanieczyszczenia wody których nie zobaczy się z nad jej powierzchni.
     

    Prawda jest smutna bo śmieci i rupiecie znajdujące się na brzegu jezior i rzek prędzej czy później niestety 'lądują' w wodzie... Dlatego staramy się sprzątanie z wody, z jednoczesnym sprzątaniem linii brzegowej wykonywanym w tym samym czasie np. przez wędkarzy czy innych użytkowników wód i ich okolic. Taka jest ogólna filozofia Stowarzyszenia Spearfishing Poland.
     

    Czy to pływając poza granicami naszego kraju w morzach i oceanach, czy na terenie naszego kraju w jeziorach, rzekach czy kamieniołomach zawsze i wszędzie jesteśmy szczególnie wyczuleni na rożne zaburzenia ekosystemu. Zauważenie takiego zaburzenia powoduje , że sytuacje te są przez nas natychmiast zgłaszane organom administracyjnym lub osobom odpowiedzialnym za stan danych wód. Z reguły od razu planujemy i przedstawiamy również środki zaradcze lub akcje na odpowiednią skalę mogące zaradzić problemowi. Dysponujemy odpowiednim doświadczeniem w prowadzeniu takich akcji, żeby móc myśleć o ich zaplanowaniu i zorganizowaniu .

    Na poniższym filmie pokazujemy jedną z takich typowych sytuacji "systemowych" występujących w akwenach położonych na terenach zurbanizowanych:

    Zdarzają się również ekologiczne zakłócenia ekosystemów wodnych z przyczyn naturalnych - susze, nietypowe zimy, powodzie, choroby, inwazje gatunków obcych itp. Takie zagrożenia trzeba umieć identyfikować. Na takie zagrożenia trzeba umieć reagować i wiedzieć jak zareagować dla dobra wodnej części naszej planety. Zdarzają się również sytuacje wynikające z nieostrożności lub czasem po prostu niewiedzy ludzkiej. Naszą misją oprócz reagowania na to co zauważymy jest również edukowanie. Na poniższym filmie pokazaliśmy typowy przykład takiego naszego działania:

     

    Zapraszamy do kontaktu z naszym Stowarzyszeniem:

    Kontakt z dzierżawcami:

    e-mail: biuro@sspoland.pl

    Paweł Węglarz
     
    tel. 502-427-667

    Materiały filmowe przygotowane we współpracy z kanałem Youtube Łowiectwo podwodne - w zgodzie z przepisami youtube.com/user/PGRbruner

  9. Wędkarstwo u Zbyszka

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 256
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Dziś kilka słów o kołowrotkach do łowienia podlodowego.
    Większość osób z przyzwyczajenia stosuje po prostu mniejsze wersje klasycznych kręciołów ze stałą szpulą. Ja kilka lat temu zakupiłem Frabilla z ruchomą szpulą i od tamtej pory pozbyłem się z moich podlodowych wędek kołowrotków stało szpulowych. Frabill okazał się być tym czego mi przez wiele lat brakowało. Precyzyjny wolny bieg i doskonały hamulec okazały się strzałem w dziesiątkę. Do tego jeszcze brak plątania i skręcania oraz możliwość szybkiego zwijania żyłki przekonały mnie całkowicie do takich kołowrotków. Frabill miał jednak jedną wadę, cenę i możliwość zakupu tylko w USA.  Obecnie już drugi sezon wprowadzamy na rynek kołowrotki litewskiego dystrybutora, które są bardzo udaną kopią Frabilla. Chodzi o kołowrotki podlodowe z serii IRON WOLF, a w tym głównie modele Basic 35, Pro 35 i First 25 oraz kołowrotek RUNOS RIZ 81.  

    Najlepszym modelem z serii IRON WOLF jest BASIC35.  Charakteryzuje go bardzo precyzyjny hamulec, świetnie działający wolny bieg, przełożenie 1:3,5 , posiada 5 łożysk oraz 2 tryby pracy - cichy i terkotka. Kołowrotek w ogóle nie skręca żyłki dzięki czemu przynęty nie wykonują niepożądanych ruchów. Na wolnym biegu przynęta sama wyciąga żyłkę ze szpuli i opada w kierunku dna. Charakteryzuje się płynną pracą, szybko zwija żyłkę, jest wytrzymały, wygodny i bardzo lekki - waży tylko 158g. Jakościowo dorównuje, a moim zdaniem nawet przewyższa Amerykańskie FRABILL'e a jest 3 krotnie tańszy.

    Model PRO 35 posiada identyczne przełożenie, 2 tryby pracy, 4 łożyska i moim zdaniem nieco mniej precyzyjny hamulec. Wolny bieg jest trochę mniej wygodny w obsłudze niż w modelu Basic.

    Mniejszy kołowrotek z tej serii First 25 ma przełożenie 1:2,5, 2 łożyska , również 2 tryby pracy.  Nie posiada tak wygodnego w obsłudze wolnego biegu. Jest mały przełącznik na wolny tryb szpulki ale nie wraca do normalnej pracy po ruszeniu korbą. Hamulec jest również mniej dokładny niż w modelu BASIC 35.

    Ostatni wspomniany na początku kołowrotek - RUNOS ma ten sam mechanizm co Iron Wolf Basic 35, pracuje praktycznie identycznie a różnica jest w obudowie imitującej włókna węglowe. Ma też metalowe przełączniki, korbę i hamulec co sprawia że jest o kilkanaście gram cięższy od Basica35. Są to porównywalne produkty, kwestia gustu odnośnie wyglądu kołowrotka. Jego dużą zaletą jest dostępność zapasowych szpulek.

     

    Co ciekawe kołowrotki te będą nam służyły również poza zimą, gdyż doskonale nadają się do metody spławikowej na przepływankę a niektórzy zaczęli stosować je nawet do drop shota, właśnie ze względu na świetnie działający wolny bieg.

     

    Życzę wszystkim udanych i bezpiecznych połowów spod lodu :)

    wolf.jpg

    runos 4.jpg

    first 1.jpg

    basic, pro i first.jpg

  10. zWędkąPrzezNysę

       Właśnie pożegnaliśmy stary 2016ty rok i weszliśmy w kolejny. Żegnam stary rok z uczuciem spełnienia jeśli chodzi o wędkarstwo. Rok ten był obfitujący w rekordowe dla mnie ryby. Czuję, że wszedłem na kolejny stopień doświadczenia. Dzięki własnemu doświadczeniu, jak i poradom Kolegów z https://dlaryb.pl wzbogaciłem swój warsztat wędkarski, poznałem obce mi do tej pory techniki połowu, poszerzyłem wiedzę z praktykowanych mi dotąd sposobów połowu ryb. Mimo, że nadal spinning jest nadal numerem jeden dla mnie, to moja wiedza w zakresie łowienia na feeder znacznie wzrosła, poznałem dzięki Kolegom z forum podstawy method feeder, co przełożyło się na rekordową moją rybę. Ale po kolei.

         Sezon zacząłem z mocnym postanowieniem doskonalenia metody spinningowej. Moim celem przede wszystkim stał się szczupak i kleń. Te dwie ryby są moim świętym graalem spinnigu. Dla nich mam przechodzone dziesiątki kilometrów w tym roku. Niestraszny był mi deszcz, upał czy mocny chłód. Moja wytrwałość została nagrodzona przede wszystkim przy połowie szczupaka. Po prawie całym sezonie „walki z pistoletami” trafiłem swój życiowy okaz. 83 cm o wadze 4kg, okaz który do tej pory był tylko marzeniem, na który mogłem spoglądać tylko w internet. Na długo zapamiętam te emocje, które towarzyszyły mi podczas holu. A późniejsza uczucie radości to coś nie do opisania. Ale sama ryba sama w sobie mimo że to mój wielki sukces, nie była wisienką na torcie. Tą wisienką był moment zwrócenia wolności mojemu ''przeciwnikowi''. W linku krótkie nagranie z momentu zwracania wolności mojej rekordowej ryby

     

     

    IMG_20161014_150712.jpg
    Szczęśliwy łowca na zdjęciu ze swoim ''okazem''

     

    Końcówka sezonu miała dla mnie jeszcze coś na deser. Po kilku kolejnych wyprawach udało mi się poprawić znów swój życiowy rekord. Na moim kiju uwiesił się „pike” 93cm z zimą już wagą 5,7kg. Wielkie zaskoczenie, jeszcze większa radość. Taka ryba to dla mnie okaz i póki co ciężko mi jest sobie wyobrazić, że ten rekord uda mi się pobić, jednak zobaczymy co przyniesie mi nowy 2017ty rok. Ja już nie mogę się doczekać miesiąca maja, kiedy to skończy się okres ochronny na zębate piękności. 2016 rok był nie tylko wyjątkowy, ale i dziwny. Chodzi mi tutaj o przynęty na drapieżnika. Zawiodły bardzo wszelkie gumy, jak i co bardzo dziwne woblery. Szczupaki przede wszystkim gustowały w tradycyjnych wahadłówkach. Moje życiowe rekordy przechytrzyłem na klasycznego gnoma i niezawodną jak się okazuję algę. Wydaje mi się, że może być to spowodowane faktem, że ryby już za bardzo poranione są od wszelakich dziwnych przynęt i są ostrożne co do nich. Tak to wygląda na moich wodach.

    Co do kleni na spinning, szału nie było jeśli chodzi o rekordy, ale znów ilościowo sporo ich złowiłem. Tutaj przede wszystkim królowały małe obrotówki w rozmiarach 0-1. Kleń to jednak waleczna ryba i nawet nie duże osobniki stawiały zacięty opór co dawało satysfakcję podczas holu.

    IMG_20161003_151253.jpg

    Odmiennie niż w poprzednim sezonie współpracowały okonie. Podłóg poprzedniego roku było ich bardzo mało, aczkolwiek jeśli już się trafiały to już dość duże osobniki.

    IMG_20161015_151429.jpg

     

    Te które udało mi się przechytrzyć brały przede wszystkim na woblera lub na wirujący ogonek od spin mada. Obrotówki nie dawały już tak dobrego efektu, a gumy wręcz były unikane na mojej wodzie. Może mało atrakcyjnie były one prowadzone przeze mnie? Nie mam pojęcia.
    Miniony rok był dla mnie przełomowy w łowieniu gruntowym na tzw. drgającą szczytówkę, jak i method feeder, która po części wywodzi się z pierwszego sposobu. Dzięki Kolegom z forum moja wiedza, jak i umiejętności weszły na wyższy poziom i miało to swoje odzwierciedlenie w postaci łowionych ryb. Na feedera kilkakrotnie w okresie letnim udało mi się pobić swój rekord życiowy jeśli chodzi o klenia. Wynik końcowy to 46cm i 1.2kg.

    received_513875768811469.jpeg

    Pod koniec sezonu pod wpływem czytania forum zdecydowałem się zapoznać z całkowicie mi obcą metodą łowienia, a mianowicie method feeder. Wszelkie efekty, które osiągnąłem to w dużej mierze zasługa forumowych kolegów, którzy z ojcowską cierpliwością odpowiadali na moje często głupie pytania. Tutaj sprawdziło się stare przysłowie ''kto pyta nie błądzi'', dzięki temu poznałem podstawy tej techniki łowienia, zacząłem wnikać w temat zanęt, pelletów, kulek, koszyków itp. efekty, które uzyskałem przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Łowiąc na komercyjnych łowiskach przez 2 miesiące złowiłem więcej karpi i karasi niż przez całe moje życie. Większość ryb była w przedziale 1-2kg. Raz trafił się jeden, jak dla mnie olbrzym 70cm i równe 6kg wagi. Na jego widok nogi mi się autentycznie ugięły, a mój podbierak okazał się trochę za mały :) ryba bezpiecznie wylądowała na brzegu i po szybkiej sesji zdjęciowej wróciła do wody by nadal rosnąć. Jest to obecnie najcięższa złowiona przeze mnie ryba.

    IMG_20160923_152252_1.jpg

     

    Podsumowując ubiegły rok, dla mnie był to rok z sukcesami w wędkowaniu, mimo że było kilka wypadów, gdzie wracałem na tarczy, ryby były bardziej ostrożne i w nosie miały moje starania. Bardzo wiele się nauczyłem, dzięki czemu moje łowienie stało się bardziej efektywne i dawało więcej satysfakcji.

         A teraz przede mną kolejny rok, kolejne oczekiwania, plany do zrealizowania. Przede wszystkim chciałbym spróbować zimowego łowienia pstrągów. W planach jest łowienie na rzece Kwisie. W listopadzie byłem tam zrobić mały rekonesans i urzekło mnie to miejsce i nie mogę się doczekać powrotu tam. Dzikość tej rzeki nie za mocno zmącona ręką cywilizacji robi wrażenie.

    IMG_20161113_095551.jpg

         Natomiast okres wiosenny i letni to dalsze poznawanie Nysy Łużyckiej o której wspomniałem w poprzednim artykule. Tutaj przede wszystkim planuję łowienie na spinning, ale zapewne nie raz wybiorę się połowić na feeder. Nowy rok ma być też przełomowym jeśli chodzi o łowienie na wodach stojących, chciałbym na nich doskonalić na nich method feeder.

         Kończąc chciałbym życzyć wszystkim przede wszystkim zdrowia, bo bez niego ciężko będzie realizować swoje plany czy marzenia. Jeśli zdrowie będzie dopisywać to wszystko inne będzie zależało przede wszystkim od Nas samych. Połamania kija i pomyślności w Nowym Roku.

     

     

     

     

     

  11. stas1
    Ostatni wpis

    Jeden z moich ulubionych zestawów na rzeką

     

  12. Witajcie, okręg Wrocławski na swoje stronie poinformował o porozumieniach z okręgami ościennych i wyszło ze dalej chodzi tylko o nabijanie kabsy do kieszeni niż dobro wędkarza.

    Treść ogłoszenia brzmi poniżej:

    Cytuj

     

    W 2017 roku Okręg PZW we Wrocławiu na dzień dzisiejszy zawarł następujące porozumienia:

    tzw. 50%

    - Elbląg

    - Legnica

    - Wałbrzych

    -Bielsko-Biała

    - Jelenia Góra

    -Olsztyn

    - Częstochowa

    -Sieradz 

     

    inne:

    - Poznań - dotyczy wyłącznie rz. Orla

     

    Informacje o kolejnych porozumieniach będą dodawane na bieżąco.

    Informacja aktualna na dzień 13.12.2016r.

     

     Teraz tylko czekamy jakiej wysokości będę musiał dopłacić by łowić na mojej ukochanej rzecze Odra. 

    Tekst źródłowy ze strony : 

    http://www.pzw.org.pl/wroclaw/wiadomosci/141496/64/porozumienia_na_2017_rok

  13. Sagittaria sagittafolia

    • 1
      wpis
    • 1
      komentarz
    • 216
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Cerva
    Ostatni wpis

    Cześć,

    jak widać przyszedł czas i na mnie, i moje wypociny. Mam nadzieję, że będę w stanie wtórować innym piszącym tu kolegom i koleżankom, choć podejmować się będę więcej tematów środowiskowych, itp. niż czysto relacji z wypraw wędkarskich... No... Chyba, że za łowienie uznacie wyprawy z moją Wędką - aparatem nikona ;)

    Komentujcie, dyskutujcie, błędy wytykajcie ;) Wątpliwości rozwieewajmy.

     

  14. Walentynkowa nocka 13-14 luty 2016 zaliczona. Mimo iż pogoda nie za specjalna, temp od 0 do 1st odczuwalna -7st, postanowiłem spróbować sił wraz z dobrym znajomym Michał Wiktoria Bojko, który miał być ze mną na nocce. Jak przyjechaliśmy około 15:30 było parę osób, które siedziały i mówiły, że spadek ciśnienia, zimno i takie tam, że ryba nie bierze. Mimo to mówię próbujemy, najwyżej dupka zmarznie. Zrobiłem zanętę, glinke trochę mięska, kukurydza i zacząłem łowić. Początkowo faktycznie nic się nie działo, więc postanowiłem co jakiś czas wstrzeliwać parę małych kulek z robakami. Po godzinie coś się zaczęło dziać - leszczyk, krąpik i takie tam. Niestety czar prysnął. Okazało się, że córka Michała ma bardzo wysoką gorączkę, tak więc spakował się i pojechał. Zostałem sam na placu boju, jak to bywa o tej porze roku pozostali zwinęli się już koło 20:00. Zrobiło się naprawdę zimno, ale cały czas systematycznie strzelałem po parę ,,mandarynka,, no i naszli się duże płocie, krąpie, trafił się nawet karasiak. Sorka za fotki ryb ale niestety jak już pisałem wcześniej sam zostałem, a wiadomo jak robi się fotki samemu o 3 w nocy przy temperaturze odczuwalnej -7st. Mimo to uważam, że wynik całkiem dobry. Związane rybki 7600 po zrobieniu fotek wróciły do wody mam nadzieję że je jeszcze spotkam na nocceDSC_0013.thumb.JPG.928689fbfd7b168cffe90

    DSC_0004.JPG

    DSC_0006.JPG

    DSC_0009.JPG

    DSC_0014.JPG

    DSC_0015.JPG

    DSC_0016.JPG

    DSC_0019.JPG

    DSC_0022.JPG

    DSC_0024.JPG

    DSC_0031.JPG

    DSC_0029.JPG

    DSC_0033.JPG

  15. RubiksFishing

    • 1
      wpis
    • 4
      komentarzy
    • 354
      wyświetleń

    Najnowsze wpisy

    Plączące się kotwice przy woblerach to zmora każdego spinningisty. Chyba każdy z nas miał niejednokrotnie sytuację w której sięgając po ulubiony wobler wyjmował przy okazji 10 innych. Widok narastającego łańcucha woblerów wypływającego z pudełka przyprawia o dreszczyk złości. I ta świadomość, że kolejne kilkadziesiąt sekund lub nawet kilka minut upłynie nam na rozplątywaniu wędkarskiego węzła grodyjskiego. Nie muszę chyba wspominać o kotwicach piekielnie kłujących nasze dłonie podczas tej operacji? ;) 

    52b2cf90487e1115gen.jpg

    Muszę się przyznać, że sam dość długo borykałem się z tym problemem aż w końcu znalazłem banalne rozwiązanie. Z pomocą przyszła mi... wizyta w sklepie zabawkowym, gdzie zakupiłem zestaw do samodzielnej produkcji silikonowych bransoletek. Dość spore pudełko wypełnione setkami malutkich gumeczek to wydatek rzędu kilkunastu złotych. Myślę, że jest to opłacalna inwestycja, tym bardziej, że można je wykorzystać w wędkarstwie na dziesiątki innych sposobów. Nie zapominajmy rzecz jasna o pudełku, które można przeznaczyć oczywiście na przynęty.

    126c5c9bc49380bdgen.jpg

    Obszerne pudełko o wymiarach 30cmx18cmx4cm z regulowanymi przegródkami.

    c233ccac0132aa34gen.jpg

    Szeroka gama kolorystyczna gwarantuje, że każdy znajdzie swój ulubiony kolor ;) 

     

    Wystarczy założyć taką gumeczkę na sąsiednie ramiona kotwiczek, aby je skutecznie unieruchomić. Dzięki temu, że kotwice będą sztywno przylegały do woblera nie będą się przemieszczały w trakcie transportu, więc nie będą się plątały.

    ebc58c4eebf2fb4agen.jpg

    b3eceb92d592e7f3gen.jpg

    Woblery gotowe do ułożenia w pudełku. Sztywne kotwice pozwolą nam zaoszczędzić kilka minut ;) 

     

    4896673d08f0e163gen.jpg

    Gotowe. Woblery schowane, a dostęp do nich jest banalny.

     

    Myślę, że taka prosta rzecz wprowadzi trochę ładu i porządku w pudełkach oraz pozwoli zaoszczędzić trochę czasu i nerwów, które by nam przysporzyło uwalnianie woblerów. Z całą pewnością gruntowcy i spławikowcy znajdą szereg innych zastosowań dla tego na pozór banalnego przedmiotu. ;) 

     

     



  •                       FUNDACJA "DLA RYB"

                        e-mail: fundacja@dlaRyb.pl

                        tel.: 61 307 99 99

  •   klikacz2a.png

  • Sponsorzy FUNDACJI

    • MCKARP
      MCKARP
    • Stowarzyszenie Spearfishing Poland
      Stowarzyszenie Spearfishing Poland
    • HAFTDLACIEBIE.PL
      HAFTDLACIEBIE.PL
    • Kancelaria Radcy Prawnego w Obornikach
      Kancelaria Radcy Prawnego w Obornikach
    • SPONSORING z FUNDACJĄ "dla Ryb"
      SPONSORING z FUNDACJĄ "dla Ryb"
    • PM FISHING - Szamotuły
      PM FISHING - Szamotuły
    • Biuro Nieruchomości PGN - Kamień Pomorski
      Biuro Nieruchomości PGN - Kamień Pomorski
    • Firma ZPED - Oborniki
      Firma ZPED - Oborniki
  • Posty

  • Statystyki bloga

    • Łącznie blogów
      15
    • Łącznie wpisów
      117
  • Blogi

Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99