Jump to content

Strona dlaRyb.pl wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego portalu. Więcej informacji

Sign in to follow this  
Jurek

Ciekawe spostrzeżenia o wpuszczaniu ryb w ekosystem

Recommended Posts

Jurek

lubię z: Bogdan Barton.

6 godz. ·

GRUNT TO NATURA

Stara gwardia doświadczonych wędkarzy wiele swoich wielkich tajemnic zostawiła następnym pokoleniom. Robi to nadal, ale my już nie umiemy słuchać. Któż by tam chciał uczyć się od dziadka, jak zakładać przynętę na haczyk albo gdzie zarzucać wędkę, żeby złowić lina, karpia lub szczupaka. Dziadek jest staroświecki i nie wie, jak się dzisiaj ryby łowi. Prawdziwy wędkarz ma dziś kij za 2 tys. zł, łowi na żyłki – pajęczyny i haczyk nr 20, nad wodę zabiera 20 kg markowej zanęty i - muszą brać!

W wędkarskich poradnikach i czasopismach pisze się, jakim aparatem ryby lokalizować, jak poznać ich wielkość, na co i czym je złowić. Boże kochany, jakież to puste! Nikt dziś nie napisze, co ma lin do roślinności, w której żyje i żeruje, w jaki sposób duże płocie radzą sobie z racicznicami, o jakiej porze roku i przy jakiej temperaturze wody najbardziej im taki pokarm jest potrzebny, dlaczego grube okonie wiosną są pod trzcinami, a latem nawet na kilkunastu metrach, choć przecież narybku tam nie ma. Takich pytań można zadawać dziesiątki, ale odpowiedzi mało kogo obchodzą. Ważne, że mam sprzęt do lokalizacji i superprzynęty najlepszej marki. Bo marka liczy się przede wszystkim.


Do dziś trzymam się starych przyzwyczajeń i wiem, że nadal najlepsze jest to, co naturalne. Świadczą o tym osiągane przeze mnie wędkarskie wyniki. Mój atraktor nazwałem po nowoczesnemu dipem, ale naprawdę jest on taki sam jak 30 lat temu. Przez wszystkie te lata o jego skuteczności przekonywali się nawet doświadczeni wędkarze. Wniosek: ryby są takie same i na to samo reagują.

Śmieszy mnie, gdy producenci zanęt twierdzą, że każda ryba w jeziorze ma inny gust i lubi inne smaki. Powiem krótko: jeżeli chcę łowić ryby jakiegoś wybranego gatunku, to ważne jest, gdzie jej podam jedzenia. Dlatego muszę znać jej zwyczaje i sposób życia: co je, o jakiej porze, w których częściach jeziora itd. Średnie pokolenie wędkarzy ma już głowy zamulone. Pewna sugestywna reklama im wmówiła, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. W przypadku zanęt, a znam się trochę na tym, jest tak: Jak zanęta jest dobra, to ryby zwabi.

Dawniej zanętą były głównie ziemniaki, które zostały z obiadu, a jeszcze lepsze były te, które się gotowało w mundurkach, bo nie traciły naturalnego smaku i zapachu. Gdy się je pogniotło i dodało miodu, to latem taka zanęta linom i karpiom we łbach mieszała. Do resztek niezjedzonej kaszy dodawało się kłodaków (kłódek, patyczaków – przyp. red.), ślimaczków, racicznic itp., to wszystko się rozgniatało, dodawało kilka kropel tego, co dziś nazywam dipem, i nie było w jeziorze ryby, która by się takiej mieszance oparła. Gdy taką zanętę sypałem na skraju trzcin, łowiłem ogromne krasnopióry, a gdy trochę dalej w jezioro - płocie, leszcze, a nawet karpie.

Kiedyś przynęty pływały, pełzały, skakały po łące. Rewelacyjne były koniki polne. Kto przed zawodami nałapał ich najwięcej, ten miał puchar w kieszeni. Pod tym względem nic się nie zmieniło, bo wszystko, co najlepsze na haczyk, nadal znajduje się przed moim nosem na łące, przy brzegach albo w płytkiej wodzie i jest tego dosłownie ogrom. Dżdżownice wygrzebane z przybrzeżnej darni mają tak specyficzny zapach, że biją na łeb wszelkie atraktory. Co najważniejsze, do ich zapachu ryby są przyzwyczajone od urodzenia, bo podczas deszczu dżdżownice wyłażą z ziemi i ulewa spłukuje je do jeziora.

W słoneczne dni można w trawie znaleźć mnóstwo różnych larw i dorosłych owadów. Spod kamieni leżących w wodzie wyciąga się pijawki. To też znakomita przynęta o każdej porze roku. Jeżeli jesienią ktoś złowił w głębinie leszcza, z którego wyciekała jakaś szara maź, to były to właśnie przetrawione małe pijawki. Skąd to wiem? Ano stąd, że kiedy jesienią na kilkunastu metrach złowię szczupaka, to on takie pijawki ma poprzyklejane do ciała. Tam, głęboko, pijawek jest mnóstwo, ale są one również przy brzegach. Zbieram je, gniotę i tę miazgę wyrabiam razem z ciastem. Czasami dodaję jeszcze białych robaków, a wtedy bójcie się, ryby! Tak robiłem przed trzydziestoma laty i robię do dziś.

W starych wędkarskich poradnikach prawie się nie mówiło o pieniądzach. Teraz jesteśmy leniwi i wygodni, dlatego oddala się od nas wyobraźnia. Nie tak jak kiedyś czujemy naturę i nie taką z niej radość czerpiemy. Nie mówcie mi, że kiedyś to były ryby. Teraz też są i to wielkie, tylko myśmy się zagubili.

Kiedyś wędkarze i rybacy to, co dzieje się na lądzie, wiązali z tym, co w wodzie. Wiedzieli, że pewne drzewa kwitną akurat wtedy, kiedy jakieś ryby odbywają tarło...

Moją ulubionym przynętą jest ciasto z kaszy manny z dodatkiem rozgniecionych kłodaków. Wyciągam je z domków, wkładam do garnka, rozgniatam na miazgę, dodaję trochę wody, podgotowuję i wlewam do kaszy manny. Potem ciasto ugniatam w dłoniach. Na gorąco nie ma ono przyjemnego zapachu, dlatego robię je wtedy, gdy nikogo nie ma w domu i przy otwartym oknie. Ale co się dzieje, kiedy założę ciasto na haczyk, to nie chcę opisywać, bo mało kto w to uwierzy. Łowię na moje ciasto wszystkie gatunki ryb z okoniami włącznie!


Jak wtedy, tak i teraz, zawsze dokładnie sprawdzam, co złowione ryby mają w żołądkach. Znajduję w nich to, o czym się nie pisze w żadnym wędkarskim poradniku. Mało kto to robi, a warto. Odstrasza jakaś tam mało apetyczna maź, ale kiedy dolać do niej trochę wody, to sporo w niej widać. Jeżeli są tylko miękkie kawałki, to znaczy, że ryby żerowały w mule. Kiedy znajdę resztki skorupek, to wiadomo: ryba zjadała racicznice. Dzięki temu wiem, gdzie później jakich ryb szukać.

Tak trafiłem na karpie. Żerowały na stromym spadzie porośniętym rdestnicą, pod którą było mnóstwo ślimaków. Nazbierałem ich pół wiaderka, zmiażdżyłem, dodałem dużo płatków owsianych i połowę tego wrzuciłem do wody, na skraj roślin. Na wyniki długo nie czekałem. Najpierw podeszły płocie, po chwili wyrośnięte karasie, kilka linów, a gdy wsypałem resztę zanęty, pojawiły się karpie.


Kiedyś wędkarze i rybacy to, co dzieje się na lądzie, wiązali z tym, co w wodzie. Wiedzieli, że pewne drzewa kwitną akurat wtedy, kiedy jakieś ryby odbywają tarło. Dziś rybacy o tym nie wiedzą, za to mają taki markowy sprzęt, że nic im z sieci nie umknie, bez względu na wymiar. Ja jednak ciągle wierzę, że to się zmieni i będzie coraz więcej wędkarzy z prawdziwą pasją, którzy zadbają o to, żeby wszystko wracało do natury. Żeby były naturalne tarliska, a nie golizny wykoszone przez amury. Żeby nikt do naturalnego jeziora nie wpuścił hodowlanych karpi, których nie sprzedał przed świętami. Kiedyś nie było w dużych jeziorach amurów, tołpyg, karpi, za to były takie ilości naturalnie urodzonych tam ryb, że każdy nałowił się do syta. I wędkarz, i rybak. Rybacy robili nawet sztuczne tarliska z gałęzi jałowca, żeby ryby miały się gdzie wytrzeć. Dbali o środowisko, bo to była ich praca. Teraz się wpuszcza ryby, które niszczą tarliska i cały ekosystem.

Bogdan Barton

Komentarze: 13

11 udostępnień

72Ty i 71 innych użytkowników

Lubię to!Zobacz więcej reakcji

KomentarzeUdostępnij

Najtrafniejsze

Komentarze

 

Edited by Jurek
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
NPC

Zgadzam się ale po części:

Markowy sprzęt - to znaczy, że mamy łowić na stare bambusy? Chyba nie :P stare kołowrotki to mogą być ale wędki nie :) Żyłki też poszły do przodu - nie zalecam łowić cienko ale jednak żyłka kiedyś a dziś to jest różnica.

Zanęty: dzisiaj połowa dodatków to "zapachy" lub zmielone małże, kiełże, wątroba itd. Więc jest to to samo tylko pod inną wygodną postacią. Teraz wraca łowienie przy użyciu chleba i to nie tylko zimą czy wczesną wiosną. Na wielu portalach można przeczytać jak to źle, że sypie się chleb do wody ale karmienie karpia mączką rybną już jest OK. Przecież karp to drapieżnik i można mu sypać paszę dla pstrągów!
Działa ale za jaką cenę? Liczy się waga ryby a nie jej wygląd!

Tak wygląda karp:

ka.png

 

Tak wygląda prosiak i skrzywdzona ryba:

najwi%C4%99kszy-karp.jpg

 

 

Cytat

Rybacy robili nawet sztuczne tarliska z gałęzi jałowca, żeby ryby miały się gdzie wytrzeć. Dbali o środowisko, bo to była ich praca. Teraz się wpuszcza ryby, które niszczą tarliska i cały ekosystem.

Taniej i szybciej jest kupić małe rybki niż tworzyć tarliska, kiedyś nie było to opłacalne ale dzisiaj jest. Ludzi chcą taniej ryby to dostają tanią rybę, karp nie jest wigilijną rybą, jest tanią rybą a PRL chciał taniej ryby by wykarmić ludzi. To i karp stał się popularny aż tak, że dla niektórych bez karpia nie ma wigilii.

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jurek

A ja pozwolę sobie w całości popierać tego wytrawnego łowcę. Prawda jest taka Jarku, że każdy smak i aromat można skutecznie podrobić za pomocą chemii. Przynęty i zanęty wspominane tutaj są najbardziej eko ze wszystkich.

Wszystkim rządzi dzisiaj komercja.

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
MrProper

@Jurek  fajnie by było gdybyś zapodał źródło,  link

 

 

Edited by MrProper

Share this post


Link to post
Share on other sites
MrProper
18 minut temu, NPC napisał:

Taniej i szybciej jest kupić małe rybki niż tworzyć tarliska, kiedyś nie było to opłacalne ale dzisiaj jest. Ludzi chcą taniej ryby to dostają tanią rybę, karp nie jest wigilijną rybą, jest tanią rybą a PRL chciał taniej ryby by wykarmić ludzi. To i karp stał się popularny aż tak, że dla niektórych bez karpia nie ma wigilii.

 

Nie zgodzę że taniej- napewno szybciej.

Nie jedna sekcja utrzymuje się ze składek własnych bez dotacji itp

 

Prace takie wędkarze wykonują sami, dla siebie aby się cieszyć tym co się nazywa wędkarstwem. Bo wędkarstwo to nie tylko sprzet gril i lans

Wędkarstwo to pasja.

To tak samo jak zapytać numizmatyka pasjonata co to za moneta  - odpowie na każdy detal waga materiał  i w jakim nakładzie wydana  wraz z historią

Zapytasz zbieracza - odpowie - "10zł" z 77r z czasów PRL 

Jak to Bogdan opisał "wędkarstwo dla leniwych"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jurek
1 godzinę temu, MrProper napisał:

@Jurek  fajnie by było gdybyś zapodał źródło,  link

 

 

Nie wiem, ale nie chciał dać mi się skopiować. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Sign in to follow this  

Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99
×

Important Information

guest_terms_bar_text_value