Jump to content

Sandacz na martwą rybkę - rzeka


Tench_fan
 Share

Recommended Posts

Potrzebuję porad praktycznych w tym temacie.

Na 3 ostatnich wypadach próbowałem złowić sandacza na martwą rybkę.

I mam kilka pytań w tym temacie. Zacznę od tego jak próbowałem.

Mój typowy zestaw feederowy, który stosuję do połowu białej ryby, modyfikowałem poprzez zmianę koszyka na płaską oliwkę 90gr.

Przypon z żyłki ( 0,16 bo nie miałem pod ręką grubszej) zaś wymieniałem na taki zawiązany na haku 1/0 czy 2/0 - ( nie jestem pewny numeracji, bo haczyki kupione już dawno)

Zakładałem na podpórkę sygnalizator i lekki hanger oraz załączałem wolny bieg w kołowrotku ( na minimalny opór)

 

W czym tkwi problem?

Nie jestem w stanie rozróżnić potencjalnego brania od napływającego na żyłkę "syfu". Spływające trawy, gałązki itd.

Na stojącej wodzie nie ma tego problemu. Jak sobie z tym radzicie?

Próbowałem z wędkami ułożonymi poziomo ( większy odcinek żyłki w wodzie) , ale także z wędziskami uniesionymi do góry - troszkę lepiej.

A może nie ma na to sposobu, jest tak i tyle.

Druga kwestia: gdzie szukać sandacza o tej porze?

W rynnie? Na napływie, czy stronie zapływowej główki? A może w kącie przy samym brzegu? Gdzie się ich spodziewać?

Trzecia kwestia : wędzisko

Da radę zwykły feeder? Zakładam, że najlepiej założyć najbardziej sztywną szczytówkę z zestawu.

Zastanawia mnie kwestia "twardości pyska" sandacza i problemu z wcięciem ewentualnego brania.

No i w końcu czwarta - odwieczne pytanie: czekać, nie czekać, jak długo?

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

U mnie na  wsi hehehe od trupka bardziej popularne jest łowienie na fileta.

Kiedyś wycinałem piękne filety wzdłuż ciała krąpia, które miały wachlować pod naporem wody,

ale to bzdura.

Sandaczowi chodzi tylko o kawałek rybiego mięsa i tyle.

Teraz niewielkiego krąpia tnę po prostu na dzwonki ii haczyk wbijam w okolice kręgosłupa dzwonka.

Tam jest twardszy i ładnie się rzuca, nie spada z haczyka.

Stosowane przez moich znajomych to kawałki mięsa nawet wielkości paznokcia!

 

Co do naporu badyli, a brania sandacza.

Raczej nie da się tego pomylić.

Sandacz bierze dwojako:

szczytówka zadrga i następuje energiczne ugięcie, wtedy tnę od razu.

szczytówka drga, prostuje się i delikatnie ugina, czekam 3-5 sekund, bo ma on fileta w pysku i go międli stojąc w miejscu.

 

Miejsce:

Czy to główka, czy opaska sandacza szukam blisko brzegu.

Tylko taka odległość, aby zestaw nie utknął w zaczepie.

Czasem jest to 10 metrów, a czasem tylko 3.

Popularne u nas jest chodzenie ze spławikiem i na chwilę wstawianie między kamienie fileta.

Nie ma brania to idą dalej.

Wtedy zestawy lokują w takiej bliskości kamieni, że to aż absurdalne, ale skuteczne! 

 

Zwykły feeder wystarczy jak najbardziej.

To co chyba najbardziej drażni w takim łowieniu na fileta, to klenie.

Potrafią uciąć fileta zaraz za haczykiem, a branie jest atomowe.

Zacinasz a tu dupa.

Powodzenia!

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Mój rzeczny zestaw sandaczowy wygląda identycznie jak do bocznego troka do spina, kombinuję tylko z długością troczka z ciężarkiem w zależności od głębokości łowiska. O tej porze roku szukam dołków, drobnica już nie siedzi na płyciznach to i drapieżników nie ma co zbytnio tam szukać. W dzień dalej od brzegu, czym ciemniej tym bliżej, rozbójniki w nocy za drobnicą podchodzą pod same nogi. Jak się cichutko siedzi to można spod nóg je łowić wiedząc, że przy brzegu jest ławica uklei. Przynęta numer jeden to ogonek uklei. Ważny jest refleks w pierwszej fazie brania, łapię wtedy kija z podpórki, otwieram kabłąk i żyłka w palce, jak czuję że powoli odjeżdża to zacinam. Nawet wielkie sandacze potrafią podskubywać przynętę i jak poczują większy opór to ją zostawią. Mocny ostry hak to podstawa, ja używam z szerokim łukiem i długim trzonkiem Gamaki nr 1 lub 2.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Dzięki Panowie.

@PawelL, @Semi

Podobno na łowienie sandacza trzeba mieć czas ( czytaj być cierpliwym). :D

Za dnia jeszcze nie próbowałem, a na nockach nie dłużej niż do północy.

Ostatnio na Warcie już bardzo ciężko o rybę, a w nocy już studnia totalna.

Póki listopad popróbuję ( bo interesuje mnie także miętus), ale w grudniu już chyba nie starczy mi samozaparcia. ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

@Linek727 proszę nie czekaj aż coś złowisz tylko podziel się swoim doświadczeniem w tym wątku.

Mimo, że oglądałem sporo filmów w tym zakresie wciąż z chęcią wysłucham rad praktyków w temacie.

 

Chyba jednym z większych problemów jest to, że z drapieżnikami jest krucho w naszych wodach.

Trzeba je wyczekać i zlokalizować.

To dość odmienne od mojego feederowania i regularnego przerzucania zestawów.

Łowienie. aktywne kontra cierpliwe wyczekiwanie ( na podobieństwo karpiowania)

Skoro szybko nie widać efektów to wkrada się zwątpienie i niepewność co do prawidłowości poczynań.

Link to comment
Share on other sites

Darku a czy ja się pytam o przepis na sandacza? Znalazłbym to na forum kulinarnym.

Chcę go złowić to po pierwsze. Złowić celowo i z premedytacją a nie jako przyłów na methodę na Nienawiszczu.

Przy okazji również miętusa ( bo jedynie w listopadzie mogę tego popróbować przed okresem ochronnym)

Nie na spinning, bo jestem w tym laikiem i o ile mi wiadomo lepsi w tym miewają kłopoty ?

Po drugie o ile mi jest wiadome nie jest to zabronione( konsumpcja ), ale chcąc Cię uspokoić daleki jestem od tego.?

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Tench_fan napisał:

@Linek727 proszę nie czekaj aż coś złowisz tylko podziel się swoim doświadczeniem w tym wątku.

Mimo, że oglądałem sporo filmów w tym zakresie wciąż z chęcią wysłucham rad praktyków w temacie.

 

Chyba jednym z większych problemów jest to, że z drapieżnikami jest krucho w naszych wodach.

Trzeba je wyczekać i zlokalizować.

To dość odmienne od mojego feederowania i regularnego przerzucania zestawów.

Łowienie. aktywne kontra cierpliwe wyczekiwanie ( na podobieństwo karpiowania)

Skoro szybko nie widać efektów to wkrada się zwątpienie i niepewność co do prawidłowości poczynań.

@Tench_fan Przeceniasz mnie, zdecydowanie. Ale to miłe.?

Ostatni raz, kiedy celowo pojechałem na sandacze, łowiąc na trupka, miał miejsce ponad 10 lat temu. Świat tak bardzo poszedł w tym czasie do przodu, że wspominanie porażek nie jest już atrakcyjne.

Poza tym - tylko raz łowiłem w Warcie, a z kolei "Wasza" Odra, ta poniżej ujścia Warty, to zupełnie inna rzeka niż Odra w swoim środkowym biegu.

Przeczytałem wszystkie wpisy w tym wątku i mogę stwierdzić tylko dwie rzeczy:

1. @PawelL i @Semi napisali, jak jest.

2. Twój ówczesny zestaw (sprzed 2 lat) był zbyt toporny. W mojej ocenie, oczywiście. Ale ja z kolei nie znam warunków, w których łowiłeś, więc moje gdybanie może być nic nie warte. ?

3. @Grendziu jest głodny i boi się, że się nie podzielisz ?

I dlatego pozostanę przy swoim: jak pojadę i coś złowię, to napiszę. Choć, póki co, wróciłem z synem z testów na Covida. Jeżeli ma, to ja mam znowu kwarantannę, jak rok temu... ?

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Linek727 napisał:

Poza tym - tylko raz łowiłem w Warcie, a z kolei "Wasza" Odra, ta poniżej ujścia Warty, to zupełnie inna rzeka niż Odra w swoim środkowym biegu.

Wiesz bardzo mnie frapuje to zagadnienie. Co prawda to wymagałoby założenia odrębnego wątku.

Miałeś może okazję wędkować na odcinku Odry obławianym przez @ArekH czy mnie?

Jakie widzisz różnice, specyfikę?

Ja analizując np. wyniki @Artur , a łowi On chyba bliżej Twoich rejonów ( czy nawet dokładnie w tych samych ) zauważyłem, że łowi o wiele więcej kleni niż jazi.

I zastanawiam się czy to wynika z tego, że preferuje stronę zapływową główki ( warkocz i jego pobliże), w odróżnieniu od Arka czy mojej osoby.

W naszym przypadku to napływy.

Może to jednak ewidentnie specyfika odcinka Odry, która bardziej sprzyja kleniowi niż jaziowi na łowiskach środkowego Nadodrza.

Z drugiej strony gdy to odniosę do wyników Arka klenie poławia częściej niż ja, łowiąc na tym samym odcinku, wręcz na tych samych miejscówkach. Praktycznie co sezon łowi okazałe klenie, ewentualnie traci po walce.

Ma z nimi kontakt. Mi taki "klusek 50+" trafił się tylko raz łowiąc czy to na Odrze, czy Warcie.

Jest jakiś szczegół, detal który sprawia, że tak jest. Nie mogę dojść jaki.

Na przyszły sezon chcę namówić go na wyjazd na Świecko - Rybocice na jego "kleniowe mety". Nie ukrywam, że brzany też mi chodzą przy tym po głowie. Wydaje mi się, że szansa na nie tam może być większa.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

  • Administrators

Grzecznie zapytałem, dla mnie to ryba kultowa, jak np dla niektórych moich kolegow lin. ?

Niestety nie znajdziesz sandacza w kazdym miejscu, warto szukac gorek, spadów, ale do tego potrzebne jest jakies echo najlepiej. No i sandacz to dziwna ryba, czasami najlepiej bije na bialy pęczak ? to nie ściema. Sam sie przekonales, ze wziął na dumbla u nas. 

Jestem generalnie przeciwnikiem polowu na  rybke, czy to na martwa czy  zywa, często poprostu ze względu na "późne zacięcie" rybe zlowiona trzeba zabić, bo połyka głęboko zestaw. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...