Skocz do zawartości

Strona dlaRyb.pl wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego portalu. Więcej informacji

Splot- zawodnicze początki

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    5
  • komentarzy
    5
  • wyświetleń
    655

Wpisy w tym blogu

Splot

Pytanie podstawowe, czy w ogóle używać, dla mnie jest pytaniem retorycznym. To kiedy jej użyje zależy od pory roku i tego czy jestem na zawodach, czy może łowię rekreacyjnie.

Przy łowieniu na klasyczny feeder przez większość miesięcy poza okresem typowo letnim czerwiec-sierpień używam tych dwóch składników towaru który podaję koszykiem.

Co dzięki temu osiągam? To co zawodnicy spławikowi. Dociążam zanętę dzięki temu ładnie zalega na dnie.

Rozcieńczam ją aby nie przesycić ryb, lub wręcz unikam zanęty i podaję samą mieszankę ziemi i gliny z robakami (białe, pinka, jokers- te dwa pierwsze w 99% wypadków w postaci martwej).

Podczas przygotowania gliny i ziemi dobieram proporcje, przecieram przez sito 3mm (jak dla mnie jest ono uniwersalne) dowilżam atomizerem w miarę potrzeby, przecieram ponownie i dodaję robactwo pod warunkiem że jestem pewien jego ilości.

20180825_111816.jpg.32ba0c759bde32ddfc3fcd0f781858b9.jpg20180923_072722.jpg

Przy łowieniu podczas zawodów mieszankę gliny i ziemi trzymam w osobnym wiadrze, osobno zanętę, osobno wszelkie robaki.

20170820_080700.jpg.faaa39ce77340e469b2a24721ec26ec6.jpg

Mieszam w odpowiednich ( takie które uważam za stosowane do warunków na łowisku ) proporcjach w małych ilościach. Jeśli wszystko wymieszamy razem to może się okazać, że ryba lepiej reaguje na bardzo ubogą w zanętę mieszankę lub wręcz odwrotnie. Ryby jest na tyle dużo i dobrze żeruje, że musimy podać bardziej bogato.

Na niektórych łowiskach bogata mieszanka odstrasza większe ryby, które wolą mniej zanęty, a więcej robactwa. Dlatego najlepiej zawsze, nawet przy rekreacyjnym łowieniu, zostawić sobie część ziemi i gliny jak również zanęty, aby sprawdzić reakcję ryb na zmianę w składzie towaru.

20181028_094910.jpg.03a689879236d2e5922f6598b70adbd4.jpg

Warto nauczyć się używania glin i ziemi w naszym klasyku feederowym. Nie słuchajmy opinii że to tylko dla spławikowych wyczynowców. Nie ma tu wiele sprzętu do targania, jedno wiadro i sito, a efekt widoczny po kilku wypadach.

20181028_151012.jpg.097b4c70926364566a87028e65717354.jpg

Rodzajów glin i ich właściwości nie będę opisywał lepsi zrobili to już dawno np. Górek którego artykuły oraz filmy polecam. Kopalnia wiedzy także dla feederowców.

 

Splot

Rodzaje koszyków zanętowych

Podczas jednej z wypraw z klasykiem na nasze Odrzańskie płocie, kolega stwierdził że czego jak czego ale koszyków mam pod dostatkiem, z tym się nie zgadzam potrzebuję jeszcze drugie tyle :D . Komentarz który utkwił mi w głowie na tyle mocno, że postanowiłem się z nim rozprawić.

Gdy zaczynałem łowić bardziej świadomie po powrocie do wędkowania, stałem non stop przed dylematem jakie koszyki kupować. Tym bardziej że jeszcze cztery lata temu ich różnorodność była bardzo mała.

W chwili obecnej każdy sklep wędkarski (przynajmniej Wrocławski) jest zaopatrzony dobrze lub bardzo dobrze w różne modele koszyków do klasycznego feedera. Nie mówiąc już o sklepach internetowych które są bardzo dobrze zaopatrzone.

 

Koszyki zanętowe dzielimy na podstawowe wersje:

- otwarte

- zamknięte

- do robaków

 

W tych pierwszych mamy wersję:

- siatkowe/cage – metalowe lub z tworzywa 20181203_195830.thumb.jpg.00f8d21185176a2ea4f58985f3559f00.jpg

 

- typu open end – z tworzywa posiadające kilka dziurek w korpusie 20181203_200458.thumb.jpg.5ea2ad44e0e1c5a906565024333aa96c.jpg

 

- oraz połączenie Plug It – gdzie koszyk siatkowy jest w jednym lub kilku miejscach jednolity bez otworów  20181203_201115.jpg.2d263e097b1b2bd5bf27ab6d1f2101af.jpg

 

 

- dystansowe/bullet – obciążenie skupione u dołu koszyka  20181203_200558.thumb.jpg.bfd684df21faceb49890b225c8a3ae55.jpg

 

 

Każdy z powyższych występuje też w wersji zamkniętej, czyli zblokowanej z przodu i tyłu lub tylko z jednej strony. 20181203_200215.jpg.ad3866d56d11c31049f8d27497b39673.jpg

Większość producentów modyfikuje dotychczas dostępne koszyki jak w przypadku koszyków Prestona Plug It. Zapewne powstały one po wsłuchaniu się producenta w potrzeby rynku. Wędkarze dotychczas tradycyjny koszyk siatkowy częściowo owijali taśmą izolacyjną, aby spowolnić wypadanie i uwalnianie zanęty, teraz mogą kupić już gotowy. Ja wolę tradycyjną metodę na izolację 😉.

 

Można by jeszcze dodać to tego rzeczne wariację, koszyki dystansowe, typu bomb itd.

 

Ważne przy wyborze koszyczków będzie typ łowiska, pora roku, odległości na jakie chcemy uzyskać rzut, rodzaj zanęty oraz warunki atmosferyczne (wiatr i podmuch wiatru).

Najważniejszą sprawą są celne powtarzalne rzuty i utrzymanie koszyka w miejscu- w przypadku uciągów. Np. przy bocznym, czy też czołowym wietrze (piszę o wietrze, a nie lekkim wiosennym wiaterku) i rzutach na większe odległości niż 35m dobrym koszykiem będzie dystansowy. A gdy do tego dodamy znaczną głębokość łowiska idealny będzie dystansowy z tworzywa z kilkoma otworami- zawsze możemy mieć tylko siatkowy z dolnym obciążeniem i obklejenie go izolacją.

 

Przy uciągu zastosowanie mają koszyki z płaskim dnem, z kolcami lub wystającymi wąsami do kotwiczenia. Niektórzy wykorzystują standardowe koszyki i sami wykonują wąsy z drutu miedzianego. Dobrą opcją do zastosowania przy uciągu są koszyki do robaków z płaskim dnem które napełniamy konopiami i białymi robakami. Płynąca woda wymywa robaki i ziarna nęcąc nam nasze łowisko. Płaskie dno zapobiega turlaniu się koszyka po dnie.

20181203_200810.thumb.jpg.00cb9ca47f3f10576cf81f725a3fa3ae.jpg20181203_200352.thumb.jpg.c28b01303e7fec0803524bcb0e6d9ec0.jpg

 

Do głębokich łowisk bardzo dobre są koszyki open end. Są one wykonane z tworzywa i posiadają w korpusie kilka dziurek. Przy opadzie zanęta z koszyka nie wymywa się zanim dotrze do dna ( co naprawdę może się zdarzyć przy lekkiej zanęcie ) i dzięki temu nie nęcimy w toni, a co za tym idzie ryba schodzi do dna tam gdzie wędruje przynęta. Towar ładnie uwalnia się na dnie. Przy braku w naszej skrzynce tej wersji koszyków taśma izolacyjna wyręczy producenta. Obwijamy cały koszyk, poza wlotem i wylotem oczywiście. Robimy kilka dziurek wielkości oczek w siatce i mamy idealny koszyk na głębokie wody.

.20181203_2038202.thumb.jpg.f22e4bb5618eaa122e9929e2bbecceb0.jpg

 

Splot

Pierwsze kroki na zawody cz.II

Zapisy zrobione, losowanie przeprowadzone. Czas na przygotowanie stanowiska.

Trzeba pamiętać, aby nasza zanęta, ziemia, glina były przesiane i dowilżone. W osobnych pojemnikach (matrioszkach) przechowujemy robactwo. Pamiętajmy, aby nie wymieszać wszystkiego razem przed kontrolą przeprowadzaną przez sędziów. W chwilach stresowych, a pierwsze zawody regulaminowe takimi są, łatwo o błąd który może doprowadzić do ukarania nas punktami karnymi.

Po przygotowaniu stanowiska i kontroli sędziowskiej, przyjdzie czas na gruntowanie łowiska. Ja robię to ciężarkiem lub rzadziej koszykiem. Musimy upewnić się co do głębokości wody, ukształtowania dna i uciągu. Wiedząc to wszystko dokonujemy wyboru miejsc w których chcemy łowić. Jak tego dokonać? To już podpowie nam doświadczenie, które zdobyliśmy przy codziennym łowieniu. Podpowiedzą nam trochę pozostali zawodnicy, ale nie bezpośrednio tylko poprzez obserwację miejsc, które sprawdzają. Koniecznością jest poświęcenie tym czynnością dłuższej chwili, bo między innymi od tego zależy nasz wynik. Zróbmy to sumiennie, aby nie żałować podjętych decyzji.

W 99% przypadków wybieramy dwie „linie”, czyli miejsca które będziemy nęcić  i obławiać. Zazwyczaj jest to miejsce bliższe i dalsze od brzegu, głębsze i płytsze, lub modyfikacja tych miejsc.

Kolejnym krokiem jest nęcenie przed rozpoczęciem zawodów. Tu nie ma złotego przepisu- jak w całym wędkarstwie. Tylko poprzez zdobyte doświadczenie możemy podjąć jakiekolwiek racjonalne decyzję. Nie podejmujmy żadnych pochopnych kroków, które mogą zniweczyć wszystkie przygotowania. Jest jedna podstawowa zasada, którą trzeba przestrzegać „to co trafiło do wody już tam pozostanie”.

Ustalmy też przed łowieniem plan na którym będziemy się opierać. Od której linii zaczynamy łowienie, po jakim czasie zmieniamy miejsce (linię) łowienia przy braku brań, co ile donęcamy większą ilością towaru, co robimy przy braku brań na każdej linii, jak długo trzymamy zestaw w wodzie itp.

Musimy patrzeć co dzieje się na sąsiednich stanowiskach, obserwujmy sąsiadów. Możemy zobaczyć na jakiej odległości łowią, czy w ogóle łowią jakieś ryby, jakiej wielkości i co ile. Jakiej długości stosują przypony, co mają na haku- to dla osób o dobrym wzroku 😊. A jednocześnie nie przegapmy brań.

Dobre łowienie to obserwacja, wyciąganie wniosków i nie popadanie w czarnowidztwo. Nie reagujmy nerwowo. Bardzo często upór (ale nie ślepy 😊) i stosowanie założeń przynosi rezultaty.

Działania chaotyczne i gra va banque przynosi zazwyczaj więcej szkody niż pożytku. Opierajmy się na wiedzy jaką posiadamy i uczmy się od lepszych. Wyciągajmy wnioski i stawiajmy sobie pytania „dlaczego?” i „po co?”.

Splot

Zawody „Dla Ryb” są tymi w które celuję w tym roku. To mój taki plan na szczęście. Być tam zobaczyć wodę, poznać osobiście jak najwięcej osób pozytywnie zakręconych na punkcie ryb. Jeśli uda mi się uczestniczyć w każdej turze będzie to sukces. Miejsce na liście uczestników nie ma znaczenia. To nie ten typ imprezy. Wiadomo każdy chciałby wygrać, ale ważne żeby wszystko odbywało się w miłej atmosferze.

Ze względów osobistych wystartowałem późnym popołudniem i na miejscu byłem ok. 21. Miłe przyjęcie młodego adepta z Twierdzy Wrocław. Krótkie wyciąganie sprzętu zakończone niepowodzeniem. Rozmowy przy ognisku o wszystkim i najważniejsze również o łowisku.

Chłopaki wkładają w wodę Fundacji masę serca, czasu oraz pieniędzy. Szacunek dla Was wszystkich za ciężką pracę.

Zmęczenie podróżą przyszło o północy. Nad wodą niestrudzenie z rybami walczył kolega z Zachodniopomorskiego Feedera- przepraszam nie pamiętam imienia za dużo ludzi w jeden dzień.

 

one.jpg.96a08180af2923d8cbb4aac11202fc04.jpg

Poranek i Kolega nadal nad kijem. Łowił całą noc i chyba się nałowiła bo były i liny, karasie i jesiotry, a ręka podobno bolała. Pozytywnie zakręcona postać oby i na kolejnej turze była możliwość wspólnego łowienia.

Ze wschodem słońca i wiadomościami z wczoraj dot. smaków ryb powstał mały chaos. Chwila na małą korektę we wcześniejszym planie. Pierwsza część zawodów będzie na wcześniej opracowanej mieszance ale z małą modyfikacja pod koniec. W drugiej części trzeba było postawić wszystko na jedną kartę.

piec.jpg.916e7c74895f5ca248c4c263487f0de0.jpg

Początek dramatyczny żadnych wskazań, dopiero chyba po godzinie pierwszy karaś i spinka przy podbieraku.

karach.jpg.6b775e8383e24c7a70fcac24a83e0d6e.jpg

Działał tylko jedna przynęta i przełamanie smaku mixu ( dzięki @Grendziu ).

Złowiłem siedem krasi o łącznej wadze 5 800. Miałem jedną spinkę oraz dwa brania niewykorzystane. Stasiowe „siedzenie na rękach” by pomogło.

 

Zawody upłynęły w super atmosferze dzięki @Marcel oraz @jazzriba . Kolejne zawody również z Wami na sektorze.

Chciałbym podziękować Wszystkim za gościnę. Zawłaszcza Prezesowi- super robota. A także wszystkim którzy byli na ognisku i zawodach.

Widzimy się na kolejnej turze.

Ps. Fifi chce poznać Zeusa.

 

trzy.jpg

cztery.jpg

dwa.jpg

Splot

Pierwsze kroki na zawody cz.I

Najważniejsze to zmobilizować się pierwszy raz i nie zrażać się porażką, bo tylko one uczą.

Na początek to wybór zawodów.  To one pokażą nam jakie mamy umiejętności i wiedzę, czy potrafimy je wykorzystać podczas chwil pełnych napięć. Najlepiej wystąpić w zawodach najniższego szczebla czyli w kole lub lokalnym stowarzyszeniu dysponującym własną wodą.

Po pierwsze to zawody gdzie nasz wkład finansowy jest najniższy. Zazwyczaj brak wpisowego, albo tylko symboliczne.

Po drugie sprzęt i towar. Zanęty, ziemie czy pellety i robactwo, wykorzystujemy i tak podczas rekreacyjnego łowienia, koszt jak podczas zwykłej sesji. Nic ponad to czym dysponujemy i na co dzień wykorzystujemy.

Po trzecie, tego typu zawody są okazją do spotkania kolegów więc ludzie podchodzą luźniej. Co nie oznacza że nikt nie chce wygrać ;-)

To pierwsze zawody, więc nie wiemy czy nam się spodoba i lepiej nie inwestować sprzętowo pod zawody. Jedyne w co ( jeżeli nas stać oczywiście ) możemy zainwestować jeśli już bardzo chcemy wydać parę groszy to zanęta z wyższej półki i naprawdę świeże robactwo.

Zanęty trzeba mieć sprawdzone i nie piszę tego o zanęcie pod konkretną wodę ( co było by idealne ) ale sprawdzone co do pracy i składu.

Gdy już mamy wybrane zawody, to dobrze by było poznać wodę na której się odbędą. Popytać kolegów, odwiedzić łowisko. Być pewnym co w wodzie pływa. Nastawić się na to czego jest w niej najwięcej. Jeśli zdarzają się tak zwane bonusy to nie nastawiajmy się na nie. Podczas zawodów presja na wodę jest duża, ryba się wycofuje nawet ta której jest dużo i normalnie niema problemów z dobrym wynikiem. Na zawodach może zachowywać się inaczej być bardziej ostrożna. Więc bonus niech zostanie bonusem, a łówmy gatunek dominujący.

Przygotujmy sobie przypony ( to podstawa, żadnego wiązania nad wodą ). Każda próba wiązania drżącymi rękami haków jest prawdziwym wyzwaniem. A poza tym tracimy czas jeśli zestaw mamy na brzegu, lub przestajemy obserwować szczytówkę co może powodować gorszy wynik lub przegapienie tej jedynej.

Spakujmy wszystkie potrzebne akcesoria i sprawdźmy jeszcze razy, żeby nad wodą nie okazało się, że czegoś zapomnieliśmy.

Przed wyjście sprawdźcie czy są przynęty i zanęty. Ja wieczorem poprzedzającym zawody robię krótką listę rzeczy o których muszę pamiętać- zwłaszcza o robactwie z lodówki

Warto przyjechać wcześniej nad wodę, żeby spokojnie przygotować sobie zanęty czy gliny pod panujące warunki. Moje pierwsze zawody były na kanale, ale może również trafić się rzeka. Warunki na takich łowiskach bywają zmienne. Woda która dzień wcześniej była spokojna, może rwać po przyborze lub spuszczaniu jej, albo odwrotnie. Może wszystko się uspokoić bo woda jest spiętrzana "gdzieś" wyżej.

Później już tylko zapisy, losowanie stanowiska i łowienie. Ale o tym napiszę kiedy indziej , na pewno przed pierwszymi zawodami w sezonie :-)

Jeśli o czymś zapomniałem to raczej ze zmęczenia niż złośliwości - żeby zmniejszyć konkurencję :-)

Ps. to jest dla osób które chcą postawić pierwszy krok- pierwsze zawody. Bo kolejne to inna sprawa.

Zaloguj się, aby obserwować  

Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99
×

Ważne informacje

guest_terms_bar_text_value