Jump to content

Darek

  • entries
    61
  • comments
    48
  • views
    32673

Morskie wyprawy


Adolf

1577 views

 Share

Zaplanowanie wyjazdu nad morze w określonym czasie to jedno, a wyjście w morze z wędką na kutrze rybackim czy też łodzi wędkarskiej to drugie.

20150926_090924.thumb.jpg.a25518fda87893

Mieszkając w Wlkp i mając do portu niemal 300 km trzeba być pewnym, że wyjdzie się w wodę. Na pusto nie ma co jechać, a i organizacyjnie niejednokrotnie w danym dniu trzeba zebrać około 14 chłopa aby wynająć całą łajbę. Gdy zbliża się planowany tydzień wyjazdu, cała niemal wcześniej zorganizowana grupa osób czeka na dobre wieści od Szypra. Każdy we własnym zakresie także monitoruje portale pogodowe i się nakręca, wypłyniemy w morze czy jednak nie? Jak nie, to znowu będzie trzeba planować cały wyjazd od początku. Czasami z Matką Naturą nie da się wygrać, więc planowany wyjazd należy przełożyć na inny najbliższy wolny termin.

Mnie w roku 2015 udało się na dorsze wyjechać dwukrotnie. Raz we wrześniu, z chłopakami na trzy dni do prywatnego domku. Łowiliśmy z portu w Kołobrzegu ze średnim skutkiem około 10-ciu sztuk na osobę. Jednak w tym przypadku nie ryby były najważniejsze, ale klimat jaki zorganizowaliśmy sobie sami. Pewnie nawet jakby był sztorm na morzu, to ten wyjazd doszedłby do skutku...

20150925_152550.thumb.jpg.b15b64f94377d4
Kolega Robert - zwycięzca z 16 sztukami.


20150925_152720.thumb.jpg.2f15025dc9a966
Waldek i Robert - sąsiedzi na co dzień.

20150925_152820.thumb.jpg.a66ffa272ec0a6
Zmęczeni, ale szczęśliwi po całodniowym wędkowaniu.

20150925_152901.thumb.jpg.b53aafe4b900b8
Tuż przed ponownym zejściem na ląd.


20150926_111500.thumb.jpg.0f0ed1b37bc483
Powrót do domu w dobrych nastrojach.

Za drugim razem w 2015 roku byłem w Łebie. Testowałem nowy sprzęt, ale wtedy jakoś pierwszy raz mnie w życiu "brała ale nie złamała" choroba morska. Nie dałem się, ale pozostało we mnie "zmęczenie materiału" z poprzedniego dnia, więc udawałem raczej, że wędkuję... Jak to się mówi: zdarza się czasem najlepszym :)

Moja przygoda z morzem to nie tylko dorsze, także byłem na belonach w zatoce Puckiej - w miejscu, gdzie na sam widok łezka mi się kreci (pływałem tam kiedyś na Windsurfingu). Czasami myślę, że zatoka jest miejscem gdzie mógłbym spędzić całe życie...

IMG_6231.thumb.JPG.f8893a8186e7234bcf021
Widok z miejsca z którego wypływaliśmy.

IMG_6206.thumb.JPG.a301ce8a5704ad3a45c57
Już na wodzie.

IMG_6223.thumb.JPG.773748a5720880cc0d1bf
Ta ekipa miała ponoć najlepiej, bo pływali z przewodnikiem.

IMG_6165.thumb.JPG.03c1be1b4c6e00402cc6d
Rybki były, aby nie było, że nie łowiliśmy...

IMG_6192.thumb.JPG.09c4d0e662395ecc7ef3f
Moja drużyna pod koniec trochę się zmęczyła, ale i tak wszyscy byli zadowoleni :)

Dobra rada
: Jeśli planujesz pierwszy raz wyjazd na dorsze, to nie kupuj całego sprzętu nowego na ryby, w tym specjalnie wędki, kołowrotka i całej masy pilkerów, bo może się okazać, że ten typ sportu nie jest dla Ciebie. Na kutrze można wszystko za mini dodatkową opłatą wypożyczyć. Kto wie, może nie wiesz, że masz problemy z błędnikiem? A jak wypłyniesz to nie ma zmiłuj, przez co najmniej 10 godzin musisz być na pokładzie, bez względu na to jak się czujesz. Może także okazać się, że ten rodzaj wędkowania jednak do Ciebie nie przemawia, jest np. zbyt wymagający - wyciągnięcie samego pilkera o wadze 100g z 40 metrów z dna przy przeciążeniach, zawirowaniach jakie są w morzu jest dość meczące, nie mówiąc o tym jak zawieszą się trzy dorsze naraz. No ale jak już ciągniesz rybę, to oczywiście jest mega satysfakcja.

Jeśli natomiast połkniesz bakcyla i będziesz chciał wrócić nad morze, to warto na następny raz wyjechać już z własnym sprzętem.

 Share

1 Comment


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...