Jump to content

Strona dlaRyb.pl wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego portalu. Więcej informacji

Darek

  • entries
    59
  • comments
    48
  • views
    26166

About this blog

Urodzony nad wodą.

Entries in this blog

Grendziu

Tajne miejscówki wędkarskie

Ileż to razy już o tym rozmawiałem, czy wirtualnie czy osobiście... 
Wywodząc się z tego samego środowiska, w tym przypadku wędkarskiego poznaję ciągle nowe osoby, a historia niemalże taka sama.
"Wiesz co, złowiłem to i to, ale nie powiem gdzie...."
"Woda nie potrzebuję rozgłosu, bo przyjadą z całej Polski i ryb nie będzie..."
"Zabiorę Cię na super wodę i złowisz fajne ryby, ale pod jednym warunkiem, że nie zdradzisz miejsca, gdzie łowiliśmy..."

W zasadzie już przestało mi zależeć aby opisywać, gdzie jadę, bo jeśli ma być dym to niby po co. Z jednej strony mamy aktualnie dwa rodzaje łowisk w Polsce:
I. Komercyjne - gdzie właścicielom zależy na rozgłosie, a wędkarzom już mniej.
II. PZW - wędkarsko / rybackie - czyli oprócz PZW są różnego rodzaju gospodarstwa rybackie które prowadzą swoją politykę rybacką wg określonych zasad w operacie. I tutaj jak jedziesz nad wodę, to też osoba która Cię zaprosiła nie chcę rozgłosu, bo to niby tylko u niego pływają okonie 50cm plus czy szczupaki metrowe.

Za zdjęcia na płytkch w domu jest hejt, za brudne ryby na trawie jest hejt, za zabieranie ryb jest hejt w sieci, a jak to się ma w realnym świecie?

Wędkarze zabierali i zabierać będą ryby, szczególnie te smaczne, no bo jedna to nie kryminał, dwie też wezmę, a pare sztuk jak inni to mi też się należy... I nie mam w tym nic złego pod warunkiem, że jest umiar, a nie że beretujemy wszystko co złowimy. Woda to nie studnia bez dna. Nie nadąża z produkcją mięsa samego w sobie.


Przykład z weekendu z wody mi nieznanej dotychaczas, kameralniej prowadzonej przez gospodarstwo rybackie XYZ:

Około 12tej podjeżdża osoba z przyczepką na łodzi, podpływamy pod slip, pytamy co można złowić, co się dzięje na wodzie:

"Woda jest totalnie kłusowana przez ludzi, nadleśnictwo i rybak nie panuję nad tym, ponadto rybak zabiera wszystko w marcu i kwietniu podczas tarła...." plus kilka epitetów na temat stanu wody...

Łowimy do wieczora, jegomość spływa wcześniej, a na brzegu kilkanaście okoni i z dwa szczupaki otarte pewnie ledwo o wymiar - wszystko zberetowane z szelmowskim uśmiechem w stylu jestem super łowcą, a Wy słabaki. Całość obierana na miejscu. Już bez słowa, uprzejmości, wymiany zdań jak brały, w sumie to i dobrze, bo bym musiał skłamać, że przed chwilą wypuściłem szczupaka ponad 90cm....


No i tak to się dzieieje u nas, "w sieci jestem super No Kill, a jak nie widać to czemu nie zabrać nawet ponad stan co nie?" A dlaczego ryb nie ma, to każdy wie lepiej i to nie jest jego wina.

Stąd nie dziwi mnie wcale, że nikt nie chcę zdradzać swoich wód, bo i się nałowi i nasyci dowoli.... :(

Z pozdrwieniami dla tych co nie kłamią
Grendziu 


 

IMG_20201003_085831_BURST003.jpg

Grendziu

Niedawno podczas zawodów Geneza Spinningu po raz kolejny przekonałem się, że w wędkarstwie wszystko jest możliwe i nie należy nigdy się poddawać przed czasem, mimo, że wcześniej nie bieroo. 

To tam pod sam koniec złowiłem rybę, która dała 4 miejsce jak i wczoraj niemalże pod koniec łowienia uzyskałem super szczupaka 92cm. 

Pojechaliśmy z @Karol Purczyński na nieznana mi wodę, przepiękne położona w środku lasu około 200km w jedną stronę...

Wcześniej przez dwa tygodnie kompletowałem zestaw pływający na "lekko".  Wciągnąłem się w zwiedzanie Polski wodnej, a że w większość wód nie ma slipu lub ma zakaz pływania na silnikach spalinowych to trzeba było ułożyć zestaw extra na lekko. Wybór padł na ponton Kraken 370 z aluminową podłogą 75kg, przyczepkę do500kg z Miro Car z Bydgoszczy oraz bardzo lekki akumulator i silnik elektryczny 70lbs. Na wodzie i podczas slipowania bez slipu okazało się że wszystko, ze sobą bardzo dobrze funkcjonuje. 

Wracając do wody, pojechaliśmy niemalże w pełni.... Miały być dziesiątki szczupaków, ze śladową ilością okonia, było odwrotnie... Wyjęliśmy dużo drobnego okonia oraz po szczupaku. 

Moje 92cm cieszy mnie bardzo, ponieważ wody totalnie nie znałem i szczerze wolę jednego Big Fisha niż 10 sztuk po 50cm. 

Wyjazd udany, czas planować następne wyprawy😉👊😉

 

IMG_20201002_130624.jpg

IMG_20201003_075120.jpg

IMG_20201003_083145.jpg

IMG_20201003_083505.jpg

IMG_20201003_084732.jpg

IMG_20201003_085831_BURST001_COVER.jpg

IMG_20201003_091558.jpg

IMG_20201003_111322.jpg

IMG_20201003_171053.jpg

IMG_20201003_171135.jpg

IMG_20201003_171244.jpg

IMG_20201003_171252.jpg

IMG_20201003_171309.jpg

Grendziu

Naczekałem się na ten odpowiedni model i to sporo. Zawsze było coś ważniejszego, w sumie jest i do teraz, ale czego to się nie robi dla Ryb...

Założeń zakupowych było kilka.

Tohatsu - bo jest japończykiem, bo to właśnie Tohatsu robi prawie dla wszystkich coś jak nie większość w silnikach i model w swojej klasie 20KM jest najlżejszy, czyli okolice 43kg.
Odradzano mi go ze względu, że niby te 20KM do Sempera 440xt może być za słaby. I to w sumie była jedyna wątpliwość. Jednak podczas testów okazało się, że do wędkowania prędkość mi wystarczy. Po kilku godzinach docierania poszła chwila próby. Samemu osiągnąłem prędkość 39km/h z Marcinem z wiatrem natomiast 36km/h. Oczywiście dodatkowym balastem był pies Zeus, który warkot silnika przyjął na spokojnie.

Wczorajszy dzień bez wędki był bardzo udany, rozwiał on moje wszystkie wątpliwości. Silnik kupiłem okazjonalnie od osoby fizycznej, która to zakupiła go w UK. Cena bardzo fajna i mam nadzieję, że będzie służył na lata. Choć dopiero po sezonie dowiem się czy nie wymienić na mocniejszy. Mam dokumenty na niego, jak i wstępną rezerwację na coś mocniejszego, gdbym zmienił zdanie.

Do łask też wróciła łódka, chciałem ją wymienić na aluminiową, lżejszą, ale wczoraj podczas mocnych wiatrów spisywała się idealnie, komfort łowienia minus moc - wszystko okażę się przy slipowaniu. W końcu mam łowić na niej ryby, a nie śmigać tylko w ślizgu.

Teraz muszę łódkę tak poukładać, aby móc samemu jeździć i pływać. Obawiam się tylko o jedno, że czym więcej pływania, tym mniej łowienia feederem.

Testy odbywały się na jeziorze rogozińskim, piękna woda z widoku łodzi, szkoda jednak, że mało rybna aktualnie. 

Czas w końcu zwiedzać PL z wody - o tym zawsze marzyłem... Za tydzień gdzieś muszę wyjechać na bank😉😉😉


 

IMG_20200531_152352.jpg

IMG_20200531_133329.jpg

IMG_20200531_110043.jpg

IMG_20200531_110040.jpg

IMG_20200531_101941.jpg

IMG_20200531_133336.jpg

IMG_20200531_110125.jpg

IMG_20200531_101937.jpg

IMG_20200531_122302.jpg

IMG_20200531_122300.jpg

IMG_20200531_122311.jpg

IMG_20200531_122305.jpg

IMG_20200531_130113.jpg

IMG_20200531_130117.jpg

IMG_20200531_110037.jpg

IMG_20200531_130116.jpg

Grendziu

Wędkarski Kwiecień 2020

Nie maj, nie czerwiec, a właśnie kwiecień jest moim ulubionym miesiącem na ryby. Wtedy yo budzi się wszystko do życia, od roślinek, po dzikie zwierzę, ptactwo, ryby. Mimo pandemia, udało mi się go wykorzystać maksymalnie. Raz pod pretekstem pilnowania łowiska innym razem pod przykrywką testów Method Manii, co jedno i drugie było prawdą. W tym czasie oprócz łowiska No Kill w Nienawiszczu udało mi się odwiedzić Wartę, gdzie już pierwszego kwietnia spotkałem się z rzecznymi klenia i na wysokości Stobnicy.

Finał moich kwietniowych zmagań to pobicie rekordu okonia, czyli z magicznego 39,5cm przejście na 41cm. Poniżej fotorelacja od 6 kwietnia, gdy zmieniłem tel (niestety bez kleni) bez "fotmontagee". 

 

IMG_20200426_154440.jpg

IMG_20200418_080314.jpg

IMG_20200415_125106.jpg

IMG_20200415_125111.jpg

IMG_20200415_130411.jpg

IMG_20200423_115819.jpg

IMG_20200424_202404.jpg

IMG_20200411_114842.jpg

IMG_20200411_114920.jpg

IMG_20200411_115525.jpg

IMG_20200411_122026.jpg

IMG_20200423_082928.jpg

IMG_20200422_095011.jpg

IMG_20200423_084441.jpg

IMG_20200423_094305.jpg

IMG_20200423_145936.jpg

IMG_20200415_165045.jpg

IMG_20200410_120922.jpg

IMG_20200415_165143.jpg

IMG_20200417_145822.jpg

IMG_20200418_081604.jpg

IMG_20200411_142041.jpg

IMG_20200408_133922.jpg

IMG_20200418_084242.jpg

IMG_20200423_133420.jpg

IMG_20200418_084745.jpg

IMG_20200408_134446.jpg

IMG_20200418_085859.jpg

IMG_20200410_104211.jpg

IMG_20200423_082701.jpg

IMG_20200423_133427.jpg

IMG_20200423_082704.jpg

IMG_20200411_160905.jpg

IMG_20200423_082707.jpg

IMG_20200412_145854.jpg

IMG_20200419_080357.jpg

IMG_20200418_135114.jpg

IMG_20200418_135805.jpg

IMG_20200410_121944.jpg

IMG_20200417_145827.jpg

IMG_20200417_145840.jpg

IMG_20200410_145536.jpg

IMG_20200410_150150.jpg

IMG_20200418_185233.jpg

IMG_20200424_190052.jpg

IMG_20200424_191023.jpg

IMG_20200424_190217.jpg

IMG_20200424_191109.jpg

IMG_20200424_194657.jpg

IMG_20200417_202501.jpg

IMG_20200426_072611.jpg

IMG_20200419_093920.jpg

IMG_20200426_081958.jpg

Grendziu

Kwietniowe liny z Crazy Ananas

Wczoraj na łowisko wpuściłem Michała z Extru Fish, wykonywał swoją prace, testował własną markę. Długo nie trwało jak sam się skusiłem na wyjazd nad wodę. Do omówienia mieliśmy przecież pojedynek Extru vs Method Mania który mam nadzieję odbędzie się w tym roku. Będą to trzy spotkanie po 24h łowienia na łowisku No Kill w Nienawiszczu
Szczegóły tutaj:

Dość szybko udało nam się ustalić co i jak, pomysł się przyjął, terminy ustalimy jak koronawirus przejdzie. Już nie mogę doczekać się tych partnerskich sparingów.

No i oczywiście nie byłbym sobą gdybym czegoś nie wymyślił z łowieniem. O tej porze, gdy woda jest jeszcze poniżej 8 stopni ryb żeruję niemrawo. Przeważnie podczas łowienia szukam nasłonecznionych miejsc, a zanętę czy pellety podaje prawie zawsze na zasadzie kontrastów. Czyli jeśli pellet jest czerwony czy ciemny używam zanęty jasnej, jeśli jasny pellet to ciemna lub czerwona zanęta.

W zasadzie złowiłem już w tym roku większość gatunków ryb spokojnego żeru, więc tym razem chciałem poszukać linów. Wyznaczyłem sobie dwie miejscówki, jedna na skraju brzegu po drugiej stronie, drugą w toni obok zwalonego drzewa. Jeśli liny to Crazy Ananas z Method Manii złamany na sucho pelletem Real Krill 4mm też z MM. Na wiosnę gruby pellet zawsze podaje na sucho, dokładam kilka sztuk do zanęty przed podaniem do podajnika i sam reguluję w ten sposób ile czego mam dać w danym momencie.

Gdy łowiłem zachmurzenie było pełne, wiatr porywisty, późnym popłudniem wyszło słońce wiatr ustał i to w miejscu najbardziej nasłonecznionym pojawiły się liny. Niesamowicie waleczne jak na tą porę roku. No i był też przyłów. Testy odbywały się w ramach wykonywania pracy, na obiekcie prywatnym i zamkniętym. 

IMG_20200415_164610.jpg

IMG_20200415_165045.jpg

IMG_20200415_125106.jpg

IMG_20200415_165143.jpg

IMG_20200415_125111.jpg

IMG_20200415_130411.jpg

IMG_20200415_182856.jpg

IMG_20200415_130417.jpg

IMG_20200415_154431.jpg

IMG_20200415_164601.jpg

Grendziu

Mini test Daiwa TDR 25QD

W ten weekend miało być zakończenie sezonu na Odrze w Szczecinie i polowanie na sandacze, jednak dzwoni "Krzychu Jarzyna że Szczecina" jadę do Ciebie na testy, kupiłem nowy sprzęt, w sobotę Ci pasuje? Ok, musi... Też mam coś nowego... 

Od kilku dni jestem posiadaczem bardzo fajnych kołowrotków Daiwa 25QD TDR Distance, dzisiaj dopiero miałem okazję je przetestować. 

Nawinąłem żyłkę xyz na ten jeden raz... Dlaczego? Ehh. Tajemnica. Żyłka układała się bardzo dobrze. Kołowrotek założyłem do Aventusa 13ft, do tego koszyk 60g do metody i zacząłem delikatne testy. 60m bez wysiłku, proszę bardzo. Za każdym razem 10 metrów dalej. Cały zestaw pracował idealnie i oto chodziło. 

Dlaczego ten kołowrotek, a nie inny? 

Poza przystępna ceną w stosunku do jakości, ma Quick Drag oraz drugą szpule, która potrzebuje do plecionki i klasycznego feedera. Waga in plus, całość w skali od 1- 10 to nota 9,5.

Myślę, że do mojego amatorskiego łowienia są to kołowrotki na lata. 

Paweł ze sklepu Eamur - dziękuję bardzo?

Na 6ciu łowiących razem z kolegą ze Szczecina mieliśmy po jednym fajny braniu, ja niestety swoją rybę straciłem na zaczepie. 

#daiwa #tdr #łowisko #nokill #nienawiszcz #fundacja #dlaryb #methodmania #krill #feeder #eamur 

IMG_20200222_121310.jpg

IMG_20200222_103915.jpg

IMG_20200222_122205.jpg

IMG_20200222_123359.jpg

IMG_20200222_103550.jpg

IMG_20200222_120825.jpg

IMG_20200222_114408.jpg

IMG_20200222_114749.jpg

Grendziu

Namawiał, namawiał, namówił

Wczoraj porażka z feederem, dzisiaj pogoń za okoniem, a wyszedł na spinning szczupak. 

Nie było dzisiaj w planach wędkowania, no ale się złamałem, gdy @Bartoshnapisał, że jedzie poszukać okonia na dropa. 

Gdy zajechałem nad wodę Fundacji dla Ryb w Nienawszczu, chwilę wcześniej przestał wiać mocny wiatr. Decyzja była jedna, wsiadamy na łódkę, pod hasłem byle jej nie zatopić... 

Branie było bardzo delikatne, niemalże niewyczuwalne niczym kolejny zaczep. 

A jednak, fajny przłów, który pływa dalej. 

#łowisko #nokill #nienawiszcz #fundacja #dlaryb #spinning #pike

 

 

received_237227907435673.jpeg

received_2507994602775536.jpeg

IMG_20200217_135156.jpg

Grendziu

Wypad udany. Od samego rana jadąc do Szczecina miałem 3 propozycje spotkań na:pepsi::beer1::beer-chugger: w Barlinku, Policach i Kamieniu Pomorskim. 

Jednak chęć spotkania z sandaczami była większa, po drodze miałem jednak kawę u @Hotpoint spotkanie i pokaz sprzętu bezcenne ?

IMG_20191102_114317.jpg.8fa76079decc9c728176b87fe76d811e.jpg

Łowiłem od 14tej do północny ze zmiennym szczęściem. Ryby wcale nie pobierały. Przez 10h widzieliśmy z kolegą z Police wyciągnięte 4 sandacze. A w zasięgu wzroku mieliśmy w zależności od miejscówki od kilku do kilkudziesięciu wedkujacych. Tym bardziej cieszy, że mój sandacz był idealnie zacięty. Miał 44/45 cm. Ponoć od 45cm tam jest wymiar, mój pływa dalej???

IMG_20191102_152848.jpg.4ab5eebd3b7ad356da57c131391e84ff.jpgIMG_20191102_152955.thumb.jpg.58144465943ebcfb274befd4d13f80d7.jpgIMG_20191102_153010.thumb.jpg.9ab8c3c45933f6b6322d0e8ba1c0b174.jpg

Mimo, że wcześniej była czapka i.. IMG_20191102_145358.jpg.d26d1ac1134e12f6beacff11f988b678.jpg

Zerwałem z 15 zestawów. Takiej utraty sprzętu nie miałem od dawna. Wczoraj poprostu nie było uciągu w rzece, a ja odchudzałem sprzęt przed wyjazdem i miałem za ciężkie główki jigiwe od 18g do 30g. Nad Odrą i pobliskim kanałami zwiedziłem ponoć kilka bardzo fajnych miejscówek dzięki Krzyszychowi, no ale jak nie bierooo..... Ponoć z opowieści "tubylców" można w kilka godzin gdy pobierają złowić kilkadziesiąt sztuk sandacz, większość bez wymiaru. Cieszy fakt, że mimo limitów większość wędkarzy zabiera ryby wg limitu (2 sztuki) lub po prostu je wypuszcza. Większość obawia się i monitoringu i częstych kontroli. 

Mimo słabych brań w tym sezonie jeszcze tam wrócę, Bulwar w Szczecinie i okolice mają swój klimat, a jedzenie pyszne ?

IMG_20191102_141436.jpg

IMG_20191102_141433.jpg

IMG_20191102_181057.jpg

IMG_20191102_141430.jpg

IMG_20191102_141449.jpg

Grendziu

Method Mania znowu zrobiła różnice

Chyba się wkręcam w rywalizację, oby nie do końca, bo też kocham ciszę i spokój oraz pełen chillout nad wodą... 

Tym razem gościnne wystapiłem w lidzena jeziorze rogozińskim. Do zabawy podszedłem dość poważnie, w piątek był trening głównie na Dirty Banana, a że dostałem cynka, że w najlepiej ponoć wchodzą ryby w zielonego orzecha oraz żółtego banana, to razem z Robert Kubiak stworzyliśmy podobny mix na bazie Method Manii.

Już w czwartek wywróżyłem, że niedziela będzie bardzo słaba, wyż, słońce etc. Postanowiłem łowić bez ziemi, obawiałem się że będzie za grubo... Oczywiście ponownie bez wstępnego grubego necenia, kilka koszyczków i łowienie.

Losowanie okazało się dość fajne. Ja nr 2 @Kubik 4 a pomiędzy nami zwycięzca, które miał kilka bonusów w postaci karasi srebrzystych, jak się później okazało, przyznał się, że dodatkiem był m. In. Nasz Green Ghost. Co cieszy, bo cała trójka wagowo była w czołówce, a nasze zanęty zrobiły różnice ???

Pierwsze 15minut bez brań, wydlużylem przypon i weszły glajdy... Fajnie, że potrafiłem je utrzymać przez cały czas, ostatnie 30minut to puste zacięcia, po sygnale końcowym zmieniłem ustawienie, rzut, próba i ryba. Oczywiście, że nie punktowana. Zająłem 3 miejsce w sektorze, 5ty wynik wagowo. Jest dobrze, jest postęp, mogło być lepiej, ale jest też sporo błędów do poprawy. Nigdy nie byłem zawodnikiem, Robert drugi w sektorze i drugi wagowo, najważniejsze, że owe zanęty Method Manii robią różnice. W zasadzie nie znam wody, glajdowanie nie jest moją mocną stroną, zmierzyłem się z zawodnikami, którzy łowią na tej wodzie od kilku do kilkunastu lat zawodnicze non stop, więc albo Method Mania taka dobra, albo mam dobry doping... 

PS. W międzyczasie dzwoni Marek i mówi:

"Q... Rcze pieczone nie wiem co wy stworzyliście z tą sypką, ale ja wygrałem zawody, dzięki jest petarda "

PS. 2: ryby na fotce zwycięzcy, które ponoć postawi coś dobrego za ściągnięcie i zwabienie ryb?

Wędkarska?️?️?️?️?️

IMG_20190609_115319.jpg

IMG_20190609_062912.jpg

IMG_20190609_115406.jpg

IMG_20190609_072920.jpg

IMG_20190609_113229.jpg

IMG_20190609_065234.jpg

IMG_20190609_062916.jpg

IMG_20190609_063233.jpg

IMG_20190609_065719.jpg

IMG_20190609_071107.jpg

IMG_20190609_144252.jpg

received_1391779867636736.jpeg

received_2200102296897855.jpeg

received_663961600713848.jpeg

Grendziu

Strategia kluczem do zwycięstwa

We wtorek dostaliśmy zaproszenie od Extru Fish na zawody. Tym razem wystapliśmy już jako drużyny Method Manii. 24h rywalizacji na komercyjnej wodzie o Puchar Extru Fish. 13 drużyn 2 osobowych rywalizowało o punkty w klasyfikacji indywidualnej o 3 najwiejsze ryby poddane punktacji od razu po złowieniu. Co prawda szykowalem się na ilość w kg, ale argumenty za tym aby w upale nie przechowywać ryby w siatce dały za wygraną i uważam, ze to był słuszny zwrot akcji przy tej temperaturze. 

W tygodniu nie było czasu na trening, stąd kilka telefonów do znajomych pytania co i jak się przygotować. 

Z @Kubik zrobiliśmy specjalne limitiwaną wersję zanęty na bazie Method Manii pod ten zbiornik. Jak się okazało później, był to strzał w dziesiątkę. 

Zbiornik z racji jego wielkości został podzielony markerami po połowie. Maksymalnie rzucać można było gdzieś na 50ty metr przed siebie. Większość zawodników w tym ja na początku obrała taką samą strategie. Pełen maks i tam szukamy ryb. Okazało się, że w tym miejscu było tez najgłębiej. Praktycznie jako jedyni z @Jacob nie nęciliśmy wstępnie. Po 2h bez brania i przy słabych wynikach przez pozostałych uczestników imprezy niepewnie zaproponowałem skrócenia dystansu na 15-20metr. Nikt tak nie łowił i przede wszystkim nie necił. Po chwili okazało sie, że drobnica na wypłyceniu zaczęła zassysać dumble. Pojawiły sie liny, leszcze, karasie jesiotry i wieczorem karpie... Zmiana strategii oraz systematycznie podawana zanęta Method Manii dała prawie 70kg ryb no i drugie miejsce na 26 osob o puchary Extru Fish pod względem największych ryb. 

Organizacja jak i rywalizacja na łowisku komercyjnym w Obornikach była na najwyższym poziomie. Dziękujemy Extru Fish za super imprezę i do zobaczenia mam nadzieję za rok?

 

 

IMG_20190602_072951.jpg

IMG_20190601_141532.jpg

IMG_20190601_141611.jpg

IMG_20190601_141548.jpg

IMG_20190601_151518.jpg

IMG_20190601_141630.jpg

IMG_20190602_124704.jpg

IMG_20190601_123854.jpg

IMG_20190601_163109.jpg

IMG_20190601_233618.jpg

IMG_20190601_125638.jpg

IMG_20190601_164543.jpg

IMG_20190601_173919.jpg

IMG_20190602_142451.jpg

IMG_20190602_074529.jpg

IMG_20190602_021915.jpg

IMG_20190602_092954.jpg

IMG_20190601_185204_1.jpg

IMG_20190601_202629.jpg

Grendziu

Zimowa majówka - himeryczne brania

Coraz częściej zamiast wiosny 1 maja mamy zimę, no może nie tak dosłownie, bo wszędzie zielono, głośno od dzikich zwierzaków z piejącym ptactwem. No i te ryby... Szczupaki i okonie wytarte, płotka jakby na tarle, a brania chimeryczne, niezdecydowane, ryby jakby mniej aktywne niż na początku kwietnia, gdzie przez chwilę powiało w dni ciepłą wiosną. 

Natura nigdy nie przestaje mnie zadziwiać i nie chodzi tutaj o wynik wędkarski, choć jak na kiju coś siądzie to i adrenalina dodatkowa podczas holu jest. Od  ponad tygodnia obserwujemy łowisko NO KILL w Nienawiszczu, wszystkie założenia są jakby inne niż te zakładane. Drapieżnik był agresywny od 10 kwietnia, w maju bardzo dobrze już tylko pobierał okoń, a mamuśki Pikowe jakby się pochowały, choć wystarczyło aby się zachmurzyło na dłużej to zaczęły atakować.

Fenomenem tej wiosny jest amur jak na razie, nie szczupak, jesiotr, karp jakby leniwy, karaś himeryczny, a lin ospały. Padło ich ponad 10 sztuk w tym jakby niektóre nie były nigdy na haku.
Amury upodobały sobie noc, kukurydzę gotowaną i Pellet Method Mania Young & Sweet Corn o niesamowitym jej aromacie.
Prawdopodobnie też dzięki Depper Pro Plus odszukaliśmy ich miejsca żerowania, pokazało się kilka dziur, zagłębień i tam podchodziły amury. Echosonda jest wykorzystywana przez nas w dwojaki sposób, dzięki wędce przy feeder gdzie głównie skupiamy się na

Szczupaki 1 maja odłowione i wypuszczone dzięki naszej niezawodnej łódce, tylko strasznie ciężkiej, przez chwilę nawet Ursus nie dawał rady. No i brania, a jakże, głównie na małe przynęty niczym pod okonia, to już nie jest przypadek. Bo od lat mamy obcinki końcówek różnorakich dużych gum.

Ryba jeszcze się nie ruszyła, choć powinna, a winna temu jest pogoda czy coś innego?

 

IMG_20190504_122035.jpg

IMG_20190503_175453.jpg

IMG_20190504_122030.jpg

IMG-20190505-WA0001.jpg

IMG_20190504_153251.jpg

received_296872967922452.jpeg

IMG-20190502-WA0000.jpg

IMG_20190503_174558.jpg

IMG_20190502_184718.jpg

IMG_20190503_174607.jpg

IMG_20190502_184724.jpg

IMG_20190502_234219.jpg

IMG_20190502_230410.jpg

IMG_20190503_174530.jpg

IMG_20190502_234716_032.jpg

IMG_20190502_184713.jpg

IMG_20190429_170622_402.jpg

IMG_20190501_144559.jpg

IMG_20190421_142406.jpg

IMG_20190501_094029.jpg

IMG_20190501_094159.jpg

IMG_20190421_155721.jpg

IMG_20190503_062937.jpg

IMG-20190505-WA0009.jpg

IMG-20190505-WA0012.jpg

IMG-20190505-WA0016.jpg

Grendziu

Green Ghost wart jesiotra

Przez cały weekend dochodziły do mnie słuchy, że ryba niepobiera na naszym łowisku w Nienawszczu. W środę zarybialiśmy, a adaptacja nowych ryb u nas trwa średnio dwa tygodnie. Do tego dość zimny tydzień, dziwnie skacząc ciśnienie i... 

Kilkakrotnie byłem nad wodą, pytałem o brania, korciło mnie mimo braku czasu aby powędkować. Ponoć o drugiej w nocy padł jeden duży karaś z piątku na sobotę i na tym koniec.

Ja natomiast dopiero w niedzielę z rana miałem chwilę na testy pelletu bez wędki. Zamoczyliśmy z Michałem specjalnie 2mm pellet Method Manii Green Ghost w sposób jaki nie powinniśmy. Chodziło nam głównie o sprawdzenie chmury. Efekt był niesamowity. Zrobiłem to specjalnie na pomoście aby zaobserwować czy ryba wpłynie w zielone "łał". Po minucie lub dwóch gdy całe zielone "głebowisko dymu wodnego" przesuneła fala, weszły bardzo małe płotki. 

Dzięki temu pewien pomysł na wędkowanie pozostał w głowie. Późnym popołudniem udało się uciec nad wodę. Tym razem pellet Green Ghost przygotowałem tak jak inne. Dolewałem powoli wodę lekko go mieszając, tak aby go nie przemoczyć i aby odpowiednio zrobił się gąbczasty. Po 20 minutach był gotowy do łowienia. 

Ponieważ nikt z wedkujacych nie łowił ryb na krótkim i średnim dystansie, postanowiłem łowić na około 80 metrze, w dziurze która znalazłem ostatnio przez przypadek. Brania zaczęły się po kilkudziesięciu minutach.  Głównie psociły się płotki, które to na dumble trudno było zaciąć.  

Po kolejnym rzucie nastąpiło delikatnie pociagniecie i wprost. Zacinam, ryba idzie do góry, potem muruje w dół. Już wiem, że to Pinokio. Następnie po udanym holu Marcel pozuje do zdjęć z moją rybą, a ja łowię. Mnie ten schemat odpowiada.

Green Ghost zrobił różnicę i oto chodziło.

Na zakończenie jak zawsze ognisko. Tak mogę konczyć każdy weekend... 

IMG_20190414_132245.jpg

IMG_20190414_125922.jpg

IMG_20190414_132250.jpg

IMG_20190414_184112.jpg

IMG_20190414_132303.jpg

IMG_20190414_184120.jpg

IMG_20190414_130135.jpg

IMG_20190414_130232.jpg

IMG_20190414_130054.jpg

IMG_20190414_173237.jpg

IMG_20190414_194925.jpg

IMG_20190414_130001.jpg

IMG_20190414_130048.jpg

Grendziu

Amur, dziwna, waleczna ryb, przybysz z Azji, niby szkodnik, ale dający wiele frajdy wędkarskiej. Niesamowita siła. Nigdy jakoś się na nie  szczególnie nie nastawiałem, wiele o nich słyszałem, jakieś 1,5kg glajdy dawno temu złowiłem, może to było z 15 lat temu...

Zasiadka późnym popołudniem w czwartek miała mi dać odp, czy warto  czy nie, czy lepiej nie łowić "pod nogami". Zastanawiał mnie głównie fakt, po co karpiarze wywożą zestawy tak daleko, gdzieś na drugi brzeg. Ja np choćby rok temu na 20metrze od brzegu, przy pełnej obsadzie wody złowiłem swojego rekordowego karpia prawie 14kg na łowisku fundacyjnym w Nienawiszczu...

Przede wszystkim nad wodą byłem sam, gdyby nie pies hasający po krzakach, to zachowałbym absolutną ciszę, przerywaną dość częstymi przerzutami na średnim dystansie. W miedzy czasie zacząłem bawić się procą i co kilka minut do wody wrzucałem ziarna kukurydzy z puszki. Był to zaplanowany manewr. Czekałem na zmierzch, chciałem zobaczyć czy pod nogami przyjdzie ryba.

Po kilkunastu minutach branie, delikatne niczym leszczowe, szczytówka lekko zaczęła się uginać, oraz prostować, pierwsza myśl zacinać, poczekałem jednak jeszcze z kilka sekund i delikatnie kij w górę.
Odjazd... Niczym torpeda, jak dobrze, że mam prawie zawsze miękki kołowrotek... Kilka lub kilkanaście minut walki i jest, 68cm. Niby wychudzony,  niby nie jakiś rekordowy, ale strasznie waleczny. Złowiony na hak bez zadzioru 16tkę.

g1.jpg.379f530e6bb42b44b555a1308fdbd7bf.jpg



Piątkowe popołudnie to masa pracy przy komputerze, a niby człowiek jest na L4, sporo ćwiczeń do tego, aby obyło się bez operacji "giery"... @Marcel gotuję kukurydzę, pomaga odstawić auto i jadę, nocka będzie moja. Schemat nęcenia oraz miejscówkę ponawiam, tym razem bardziej grubo. Zmieniam też wieczorem kije na karpiówki, później w nocy robię zbyt wiele błędów aby poprawić wynik, za dużo eksperymentów, no ale karpiarzem to na razie nie jestem, kto wie, może kiedyś...


Jednak gdy się ściemnia jest kolejny amur "pod nogam"i, znowu wziął anemicznie, ale tym razem na duży zestaw na włosie, co tam było oprócz kukurydzy wiem tylko ja, testowałem coś, czary mary hokus pokus i wyszło. Tym razem azjatycki przybysz z rzeki Amur miał 70cm i było widać, że jest nażarty na maksa. To mi wystarczyło... Oj gdyby było tak można łowić non stop i być stale na rybach, to się nigdy nie nudzi...


Co jak co, ale na początku kwietnia takich ryb się nie spodziewałem, myślałem o jesiotrach, karpiach, ale że amury i że aż tak, no i "pod nogami", a nie 300-500metów dalej :) 

g2.jpg

Grendziu

Planuję rzeczną wyprawę życia

No i dzieję się, trwają negocjację, jest nadzieja, że coś w końcu wyjdzie. To już nie tylko mój plan na 2019r - są chętni do wspólnej wyprawy.

Od trzech lat chcę wypłynąć w  wyprawę życia od Konia do Kamienia Pomorskiego. Już gdzieś o tym pisałem. Łódka jest, silnik się znajdzie. Auto jest. Problem jest osobowy. Do wyprawy potrzebne są 3/ 4 osoby, które dysponują czasem około 2 tygodni, kochają wędkarstwo, partyzantkę czytaj survival i oprócz wędkowania chcą poznać w całej okazałości rzekę Wartę z Odrą.

Jak się okazuję największym problemem jest czas i.... oświadczenie drugiej połówce, że płynę latem przez 10/14 dni wodą, rzekami non stop sam z kolegami...

Jest to  mój cel powiedzmy na lata 2019-2021 - ja bym chciał już to zrobić w następnym roku. Planowanie winno rozpocząć się od stycznia 2019, jw głowie mam całą wyprawę poukładane dość mocno.
Finansowo jakoś też tragedii nie powinno być, pewnie wyjdzie taniej, niż jakaś Majorka... A co bym zwiedził, co złowił... Nikt mi tego nie zabierze.... W planach wychodzę dalej, jeśli ekspedycja uda się to za rok można zabawę przenieść na Wisłę od Krakowa do Gdańska... Potem od Krakowa do Szczecina, opłynąć można przecież Mazury... 

Muszę poszukać napaleńców jak ja, trochę szalonych, trochę zboczonych na punkcie wędkarstwa... I przede wszystkim zgranych, bo przez te 10 dni będzie wspólnie walczyć nie tylko z rybami, ale także z przeciwnościami losu, typu awarie, czy też jakieś abstrakcyjne warunki pogodowe typu wichury, deszcze…

Marzyć trzeba całe życie, a jak bardzo chcemy to marzenia można spełnić.



head.jpg.8652ee1dc2c1cb4e236a51e0408c96cd.jpg


JAK WIDAĆ PONIŻEJ JEST GDZIE I JAK PŁYWAĆ PRZEZ KILKA KOLEJNYCH LAT CHOĆBY SAMYMI SZLAKAMI WODNYMI

drogi-wodne-w-polsce-se.jpg.6b67ce09ebab6ade297e9cfe70e6812a.jpg

Grendziu

Wrześniowe leszcze

Jak co roku o tej porze dochodzą do mnie informację z różnych wód, że leszcz zaczyna żerować. A to padła propozycja nad Wisłę na 70cm sztuki, a to ojciec zlokalizował je na jeziorze margonińskim, gdzie ów tych ryb w życiu nałowiłem najwięcej. Z tym, że przeważnie było to lato po pierwszej połowie lipca.

Jeśli leszcze i przyszła na nie ochota, to wybrałem jezioro Czarne w gminie Rogoźno, powiat obornicki. Zawsze za tą wodą tęsknie. W końcu mam tam swój pomost z kolegą @Pendra i nadal do stowarzyszenia należę. Woda przyciągała mnie już od dziecka, żółte duże leszcze łowione na "bata" Garmina 8m, których nie miałem siły wyciągnąć, bo i sama w sobie wędka waży pewnie z około kilogram. Ojciec do dziś ma ją w garażu.

Ponieważ dla niektórych wędkujących pewnie jestem wiekowy, to pamiętam  jak na jeziorze margonińskim nie używaliśmy zanęt sypkich gotowych ze sklepu, a o pelletach nie wspominając. Do wody lądował głównie: pęczak, pszenica, kukurydza, sorgo i makaron. Jakie lechole wychodziły na dwa kolanka makaronu, widok niezapomniany.

Wraz  z @Marcel postanowiliśmy się skupić na klasycznym feederze. Nawet mój marker od trzech lat nie zmienił swojego miejsca przez ten okres. Do czasu aż... Jeśli klasyczny feeder to i tradycyjne nęcenie. Trzy dni niemalże o tej samej porze nęciliśmy: 1 dzień kukurydza, następnie pęczak o smaku czosnku, trzecia doba to kukurydza, a czwartego dnia łowiąc przygotowaliśmy oprócz mieszanki do koszyków pszenice wymieszaną z pelletem o zapachu czosnek z MCKARP-ia.

Jako, że bardzo mocno przyciągam wagę do warunków atmosferycznych, a ostatnio mam ograniczony czas, to serce się krajało, gdy widziałem już w środę spławy przy markerze. Wg mnie to od zeszłej niedzieli powinniśmy nęcić a w środę zrobić nockę. Wtedy byłoby Eldorardo. No ale jeśli, nie możesz iść kiedy ryba żerujęe a idziesz wypocząć i łowisz w czasie gdy masz wolne to nad wodą zameldowałem się po godzinie 13tej....

Rozpakowanie majdanu oraz zrobienie odpowiedniej zanęty do koszyka trwało pewnie z 2h, ale było warto.

Zanęta do koszyka którą przygotowałem to:
- Silver Fish Mix - Marcel Van Den Eynde - czekolada z lekką nutką najprawdopodobniej ryby - ponieważ jest jeszcze dość ciepło, to postanowiłem łowić na słodką, łamane z rybą;
- Match Pro - ziemia torfowa bełchatowska lekka;
- Zanęta EXTRU FISH  - FISH MEAL;
- kopromelasa;
- melasa z wanilią w płynie;
- 1,5litra robactwa - białych kolorowych;
- dodatkowo do donęcania pszenica z pelletem czosnkowym gdy nic się nie działo.

 

osiem.jpg.2836d776fb805f1331bd0349c72b68ab.jpgtrzy.jpg.ea15895dfe2407e1d9688374ecf30ad1.jpgdziewiec.jpg.e7bfbaf30980ef458f68aeba3c55f0dc.jpg



Brania rozpoczęły się w  zasadzie po 40 minutach, gdy do wody z lądowało z 10 koszyków, bez wstępnego nęcenia na grubo. Ryby pobierały dość systematycznie do czasu aż się nie rozpogodziło. Łowiłem zestawem - klasyczny feeder - koszyk od 30-50g, skrętka, przypon od 30-70cm. Czasami dodawałem jakiegoś dumbelsa  na włos, oprócz robactwa na haczyku. Łowiliśmy na 60 metrze na 5,5m głębokości. Najlepsze były oczywiście robaki.

Niestety gdy po zmierzchu weszły krąpie, po 5 tym z kolei odpuściłem łowienie od 22giej do 5:30 rano. Wczesnym rankiem za dużo się nie zmieniło, krąpie czasami leszczyk. Brania jakby zamierały z każdą godziną. 
Połów pewnie mógłby być większy gdyby... 

 

cztery.jpg.0c98ae7c7a8e65101d72a512cf1f6ca8.jpgszesc.jpg.f18473d9e96a432c06c56931bf18eeb0.jpgsiedem.jpg.994bc1ae99f1ad964c62a3b91e5d0a88.jpg
 

 

Niestety nie udało nam się namierzyć dużych złotych leszczy powyżej 60cm, ale kto wie może zrobimy jeszcze jedno podejście w tym roku. Jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ryby były przechowywane w bardzo dużej siatce, na  macie leżały niecałe dwie minuty, jak nie krócej. Wszystkie ryby w dobrej kondycji wróciły do wody. 

 

dwa.jpg.daf38112f447b3fcdf830cf7e0de37e6.jpgraz.jpg.f911d21b02a85ed11c0e711e5ed3a3bc.jpgpiec.jpg.97b6e5c99bc271758c41ff49263a8ca5.jpg

Grendziu

Feeder Long Distance

Kupiłem Shimano Super Ultrega AX Feeder Long Cast 426cm , do tego kręciołek Flagman BIG PIT  i plecionkę Sufix Perfofrmance PRO 8  - 0,12mm - poszliśmy w piątek  z kolegą Marcinem  testować kij.  Niestety przez wezwanie do pracy testy dość szybko dobiegły końca. Przy koszyku 60g zestaw latał na 90-110m przy szczytówce 5oz. Rewelacja. Jednak nie za bardzo pletka mi pasowała. IMG_2264.thumb.JPG.63e26bafa113b7d3a9020e316f7af314.JPG

W niedzielę miałem testować kij nad jeziorem Czarnym. Tak się stało, że ponownie się nie udało  Wybrałem spotkanie z kolegami ze stowarzyszenia i prace społeczne. Kij przez chwilę z mini spombem lądował na 40-50 metrze, bo tam szły moje zestawy z robalami i specjalnym koszyczkiem Prestona - rewelacja, choć brania takie se....
IMG_2265.JPG.e0b9c161e9e71e8d4b19982c7c7fad8b.JPG

Dziś twierdząc, że nie lubię pletki, zamieniłem całość na żyłkę 0,25mm, stwierdziłem przed, że i tak ogarnę i nadal będę rzucać daleko. Do tego dołożyłem koszyk 70g... Niestety wędka straciła jakieś 25% mocy, masakra. Najdalszy rzut  z plecionką (zerwałem zestaw przez brak przyponu strzałowego) gdzieś na 120/130metrze a tutaj całość lądowała tylko na 70/80metrze.

IMG_2266.thumb.JPG.f1885b489ad08ed9b74292a36f15a375.JPG

Nic nie dał ciężki specjalny kij, odpowiedni kręciołek, jak się okazuję bez cienkiej plecionki można dużo stracić. Jak to się mówi diabeł tkwi w szczegółach. A teraz siedzę i myślę, czy aby na pewno Shimano ma taką moc, czy czasami moja "staruszka" Team Daiwa Feeder też nie dała by rady osiągnąć takiego dystansu? Pletki nie lubię, ale za odległość sprzedam się chyba dla niej...

Grendziu

Piłka "ekstraklasowa" kopana - co roku łudzę się, że to już ten moment, że w końcu będzie przeskok, że zrobimy krok  milowy... Ale już po chwili, po końcowym gwizdku, po gali, po podsumowaniu, dziennikarze informują nas, kto gdzie kiedy i jak odejdzie. Większość to pompka, ale z tego oni w końcu żyją.

Reca, Żurkowski, Carlitos, Iksiński i Kowalski - czy naprawdę nie stać Legii czy Lecha, aby sowicie im zapłacić i zaoferować kontrakt np na rok i pobić się o te puchary? Taki Świerczok trzy razy trafił do bramki i nie wiadomo gdzie w ogóle gra na co dzień? Czy nie można też podpisać jakiś klauzul, że jeśli nie wejdziemy do grupy to to i owo, aby rozstać się w zgodzie i na zasadach optymalnych dla każdej ze stron jakoś dojść do porozumienia?

Nie potrafimy powstrzymać "gwiazd" ligi za niewiadomo jaką niby to kasę, a te niby gwiazdki odchodzą do średnich klubów Europy. Czy naprawdę przy budżecie na poziomie 50/100mln zł nie możemy konkurowć z Dynamem Zagrzeb i najlepszego zawodnika przetransferować do Legii? Ponoć ów Carlitos ma zarabiać 500tyś EURO - nie warto zaryzykować dla jednego, dwóch gwiazd takiej pensji? Europa, Świat nam ucieka, a my ciągle jedziemy na dupach w swoim niszowym bagienku. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem deklaracji, że bijemy się o LM fazę grupową, bo co roku odgrywana szopka nic nie daje. Mamy żużel, szczypiorniaka, siatkówkę, a mnie się zachciało nudnej ekstraklasy... Ehh.

Bonikowi udało się dużo zrobić dobrego dla naszej piłki, postawił PZPN na nogi (trochę za dużo powiedziane), zorganizował kilka fajnych imprez, zmienił wizerunek instytucji, jednak jak odejdzie, to zarzucić można mu jedno, ekstraklasy z gówna nie wyciągnął.


Za chwile MŚ w Rosji - serce czeka i tutaj narzekać nie będę, nawet jeśli nie wyjdziemy z grupy (chyba, że nie będą oddawać serducha w co wątpię). Wiem, że nasza reprezentacja wszystkich kibiców nie jest wstanie zadowolić, bo jeśli odpadniemy w 1/8, ćwierć czy nawet pół finale, to zawsze znajdzie się taki który powie, że moglibyśmy wygrać, bo coś tam, coś tam. Cieszmy się tym co mamy. Każdy mini sukces na mistrzostwach oraz każdy mecz więcej to swoista uczta dla kibiców. 

O rybach nie narzekam i stękam to o piłce mi wolno, a co.

Grendziu

Jedyny taki weekend w roku

Wiele zmian nastąpiło w moim życiu ostatnio. Jedno jednak się nie zmieniło. Ze skrajności w skrajność, od nic nie robienia (coś tam zawsze robię) do pracy non stop. Od wczoraj popołudnia nastał weekend majowy.

Prawie dziesięć  dni, ale też czas aby pokończyć kilka papierowych rzeczy w Fundacji. Po cichu przygotowujemy się do nowego projektu, na który uparłem się na początku roku. Wiem jedno, zbyt wiele to kosztowało czasu i pracy, czy cel zostanie osiągnięty? Nie wiem. Spróbujemy, zawalczymy, a za chwilę okażę się czy to był dobry krok w zbudowaniu czegoś więcej.

Niby nic na siłę, niby trzeba iść pod prąd czasami, ale mam nadzieję, że choć spróbować warto było.

Ja już planuję rok 2019 - w zasadzie mam już jedną osobę, która podłapała w końcu mój pomysł, do realizacji zabawy i podróży życia potrzebne są jeszcze minimum jedna lub dwie osoby. Od kilku lat  w mojej głowie tli się nadzieja, że wyruszę w podróż łodzią z Konina do Szczecina, a dokładniej Wartą spłynę do Odry, a nią do samego morza odbijając rzeką Dziwną:icon_arrow1:

Ma to być wyprawa czysto wędkarsko krajoznawcza, trwać może z 2/3 tygodnie, codziennie będziemy płynąć ileś tam km od punktu do punktu, podziwiając naturę i przy tym spinnigując... Aby wyruszyć trzeba to rozplanować na czynniki pierwsze. Idealnym okresem jest czas maj/czerwiec/lipiec - gdy codzień razem z nami budzić będzie się życie. Sam jestem ciekaw co będzie fajniejsze, strzelać fotografie życia, czy polowanie na ryb :)

W ten weekend ryby nie ważne, czas odpocząć. Życzę Wam wszystkiego dobrego i mile spędzonego czasu nad wodą.
 

Grendziu

Sezon wędkarski 2017 dobiegł końca

Dawno mnie tutaj nie było z różnych powodów, ale co tam, czas mija to i sezon się kończy. Jak to w życiu bywa, na planowaniu sezonu się rozpoczęło. Miała być turystyka wędkarska po Polsce z wymarzoną łódką, miało być jezioro Czarne z przeinwestowanym luksusowym pomostem, a zakończyło się na Nienawiszczu... W pierwszym roku powstania Fundacji "dla Ryb" mnie osobiście do realizacji celów zabrakło tylko jednego własnej wody. Nowy Rok po targach w Poznaniu przyniósł dobre wieści, po długich, lecz bardzo konkretnych negocjacjach oto Fundacja "dla Ryb" od 1 kwietnia 2017r stała się oficjalnie właścicielem obiektu, którym ma zamiar zarządzać latami. Jak się później okazało, zarówno pod ilością pracy, jak i czasu oraz co najważniejsze populacją ryb w zbiorniku mam nadzieję, że był to strzał (przemyślany w 10tkę).

Oczywiście nie samym zbiornikiem w Nienawiszczu człowiek żył. Jak to co roku bywa już u Nas tradycją (mam nadzieję, że 2018r też taki będzie) wszystko zaczęło się od Rybomanii w Poznaniu. To tam bawiąc się głównie ze sklepem wędkarskim Trotka poszerzaliśmy swoje znajomości, czy to ze znajomymi z innego forum, czy też "grup fejsbukowych". Ja osobiście odbyłem sporo spotkań z różnymi sponsorami, inwestorami, producentami, aby zrobić tzw. wywiad i analizę czy taki projekt jak "dla Ryb" jest w Polsce potrzebny. Były to bardzo luźne rozmowy, bez nacisku na sponsoring właśnie. To na targach też nie wiedząc, że będziemy mieli wtedy jeszcze własną wodę daliśmy słowo Sylwkowi i  w celach promocji łowiska zorganizowaliśmy Feeder Cup DLA RYB 2017 - na łowisku ŁUGI WAŁECKIE - trzy tury, gdzie przy okazji zawodów doszło do zapoznania nowych pozytywnie zakręconych osób z @jazzriba i partnerką na czele. 

Ja sezon wędkarski rozpocząłem na rzece Gwdzie, gdzie zamiast złowionych pstrągów, mogę pochwalić się jedynie złamaną wędką, ale czas i impreza była bezcenna. Oczywiście na jeden wyjazd wydałem majątek, bo wróciłem do PZW, a ponownie na wodzie PZW chyba byłem raz z @Kubik na rzece Wełnie... Jak się później okazało, praktycznie, niemalże z tymi samymi osobami zakończyłem sezon u Nas na wodzie, bawiąc się na zawodach drużynowych spinnigowych w Nienawiszczu.

Jeśli chodzi o cały rok to głównie dużo pracy i zabawy było przy organizacji wody w Nienawiszczu właśnie. Jest tam sporo różnych ryb. Niby staw, niby komercja ale 11ha jednak robi wrażenie nie tylko na mnie, ale także w większości przybyłych gości.

Jest jakaś opcja na pozyskanie nowej wody, może wód. Rozmowy trwają, nie jest to zależnie od jednego czynnika, zdradzić mogę, że ma to być jezioro. Czy się uda? Nie wiem, daleka droga. Ciśnienia też nie ma, najważniejsze, że chęci są niemniejsze niż do łowienia.

Mam nadzieję, że sezon 2018 będzie również owocny, czego Wam i sobie życzę.

 



Poniżej wybiórcze fotki z całego sezonu 2017r.

n16.jpg.971479a36d0b2d57877997de7fcbdb69.jpg
Sezon nad Gwdą i kilka rzutów przed...

n15.jpg.7818f9ca16e63f0d570f067ec3d4cfce.jpg
No i pierwszy kijek stracony w sezonie 2017 na "głowacicy"
n1.jpg.e824e5beaea435bad39526e333731ed0.jpg
Zdjęcie z marca, gdy chodziłem wokoło i planowałem co i jak...n2.jpg.cd671dabc83ffed3e86b9be205e64f29.jpg
Rodzinka pomaga przy wykaszaniu, mam nadzieję, że w Nowym Roku będę ich gościł częściej nad wodą...
n4.jpg.4806ae6db552720efedbb7169165d1a9.jpg
Pracy z wodą było co niemiara - Kubik i Marcel - specjalne podziękowania n3.jpg.5824c1028cca49d50c455231bd8aed48.jpg
Piesek Harry znudzony łowieniem pilnuje sprzętu
n5.jpg.159bbacc7e81d6ae036e52e1667ec5d2.jpgn6.jpg.b87b6f3fb7e7d52b4004a5df79df66b3.jpg
Ryby z zarybień po kilku tygodniach współpracowały, a co najważniejsze rosły jak na drożdżachn7.jpg.d80bf9824baae8861b63bd8b8848e5de.jpg
Kolory jesieni w Nienawiszczu nad wodą Fundacji "dla Ryb"n8.jpg.062d99e9a2fd33de39ed77b9537a773d.jpg
Ryba "dinuś" mam i ja, nie tylko jedną w przekroju całego sezonun11.jpg.c908fa34737b84ac229277f3a49a08f6.jpg
Tak gościliśmy zawodników na łowisku Ługi Wałeckie z właścicielem Sylwkiemn10.jpg.bcac74e8de41f1bc47d4bf8f00f9c44f.jpg
Moje debiuty w zawodach Feeder Cup "dla Ryb" -
to przede wszystkim dobra zabawa, rywalizacja na drugim planie...

n9.jpg.2690848b1755afb0385c7c3d8e137abd.jpg
Przemek i jego drugie miejsce - od dziś też nasz nowy Administrator portalun14.jpg.9486af32ef0b6a9269f3224f39c224ce.jpg
Zawody spinningowe dały każdej drużynie ryby w Nienawiszczu
n13.jpg.1ea970d04d7750053ac3f1ae6bab7d58.jpg
Dzięki super atmosferze i sponsorowi Fundacja podreperowała budżet pod zarybienia 2018rn19.jpg.b80b14d6d5fedfcee13da784f3f8fc3e.jpg
Tuż przed zlotem dużo pracy, Jak zawsze Kubik i Marcel przy każdej okazji pomagali, oraz przy zlocie Bydziu, Bartosh, Janek i Benyn18.jpg.d08439b36ef7147f2cabdd7298c6d6e6.jpg
Bawiliśmy się na zlocie, łowiliśmy także, a jeden kolega złowił nawet...
n17.jpg.7f74704e317638edfe0c530151abf8ca.jpg
... Sardynki z puszki i była to oficjalnie jedyna ryba zjedzona z łowiska NO KILL w Nienawiszczu.

 


 

 

Grendziu

Całemu projektowi  "dla Ryb"  od samego początku przyświecał nadrzędny cel. Zróbmy tak aby stworzyć własną wodę, aby móc bawić się, spełniając marzenia. Pierwszy ro,k to było budowanie przede wszystkim jakieś wizji, w kierunku jakim mamy pójść. Dużo pisania, sporo marzeń, kilka celów mniejszych lub większych, czasami idealistycznych niczym woda modelowa, ale zawsze w grupie ludzi "dla Ryb" była chęć do działania.

Dziś gdy już mamy wodę STAWY NIENAWISZCZ (trzeba popracować nad nazwą, bo tak nie może być, może jakiś konkurs zrobimy, miejsce przepiękne a źle się kojarzy,) to uczymy się  na żywym organizmie jak nią zarządzać. No i jest trudno, niby wiedziałem, że będzie ciężko, bardzo ciężko. Te scenariusze przewidziałem, ale jednak miałem nadzieję, że będzie łatwiej. Aktualnie jeszcze ta pogoda - iście wiosenna, czyli zima w maju.

Bardzo łatwo jest pisać o czymś, rozwijać wizję, filozofię o różnych rzeczach, jednak rzeczywistość jest inna. Grono wędkarzy odwiedzający naszą wodę jest totalnie zdziwionych, że nie wolno zabierać ryb, idąc dalej to nie wie co to jest NO KILL, czy można się temu dziwić? 
Większość wędkarzy nie interesują nawet limity w zabieraniu ryb, czy jest to woda PZW, czy jest to prywatna woda. Jest kropla ludzi, która próbuję coś zmienić, niewielu którzy do wędkarstwa podchodzą inaczej. Edukują oni może i społeczeństwo, tyle tylko po co wzajemną nienawiścią i krytyką?

Dziś uważam (juto może będzie inaczej) że łowiska NO KILL ukierunkowane tylko pod jedną metodę połowu są jakimś rozwiązaniem, którego osobiście sam nie akceptuję. Rozumiem natomiast karpiarzy, którzy na łowisko NO KILL przyjadą w poszukiwaniu BIG FISH-a i będą akceptować regulamin, to samo może spotkać także spinningistów, ale czy grunciarze i spławikowcy to rozumieją? Niektórzy tak, ale...

Sam uważam się za feedrowca, ale  oprócz moich znajomych tak naprawdę od czasu powstania wody nie odebrałem ani jednego telefonu, który oznajmiłby mi, przyjeżdżam na feeder, podoba mi się idea NO KILL, złowię i wypuszczę. Jednak gdy zadzwonił karpiarz lub spinningista to rozmowa była bardziej konkretna. Jednak jak to w oczekiwaniach wędkarzy, szukamy jak największych ryb. Pewnie dopóki sam nie złowię, to niewielu spróbuję. Prawda jest też taka, że nie do końca zwariowałem na tym punkcie i nie pójdę po ryby na zarybienia za 50tyś zł, aby dać komuś się wykazać w wannie z rybami.

Czy ta woda mogłaby być łowiskiem modelowy? Myślę, że mogłaby mieć jakąś jej cześć i pewnie będzie ją miała. Jednak zbyt wiele jest tam do zrobienia, aby tak się stało, co nie oznacza, że przepisów nie będziemy bronić. Jeśli zauważymy, że ryb w wodzie jakimś cudem jest za dużo, to pozwolimy także na odłów kontrolowany tego co złowimy. Nie chciałbym aby główny zbiornik, który jest magiczny został w jakiś sposób przez jedną czy drugą metodę wędkarską zdominowany. Stąd także pomysł na pogodzeni wszystkich technik wędkarskich.

Wczoraj Adam Nam podziękował wpisem na blogu, to i ja to zrobię.

Dziękuję wszystkim zaangażowanym w projekt "dla Ryb" tym bardziej i tym mniej ludzikom, każda cegiełka, każdy pomysł się liczy. Bez Was nie chciałby mi się już pewnie ciągnąć tego projektu, ale to, że idziemy dalej, mimo czasami różnicy zdań, to Wasz sukces. Lecimy dalej :icon_arrow1:

 

591219b781254_logoidealne.png.8369dbdba369ecd89e97a81cb1ac4cd2.png

Grendziu

Zawsze warto wierzyć

Nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogłoby być lepiej. Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogłoby być gorzej.

 

Dawno, dawno temu przyswoiłem sobie powyższe motto, które może i sam jakoś zmodyfikowałem, albo doczytałem. Sam już nie wiem, nie pamiętam. Po prostu ma się ono mniej więcej do innego odniesienia w ten sposób, że po każdej burzy musi wyjść słońce.

No i tak to mniej więcej wygląda z tym naszym całym projektem "dla Ryb". Udało mi się spotkać fantastycznych Ziomali, których zaangażowałem w ten cały galimatias, łącznie z portalem dlaRyb.pl, Fundacją "dla Ryb", czy też łowiskami. Wszystko stworzone po to aby realizować cele, hobby, czy pomysł "dla Ryb". W zasadzie wszystko rodziło się od podstaw, czasami w bólach, czasami w cierpieniach, a czasami na luzie,  ale stworzone przede wszystkim z pasji. Dziś wiem, że to wszystko nie jest dziełem przypadku, że nie jesteśmy tylko wirtualni, że nie wszystko może i wyszło tak jak sobie zaplanowałem, ale przede wszystkim wiele się dzięki temu nauczyłem. Poznałem także siebie na nowo. Mówią, że jestem wariat, że jestem szalony, że jak już sobie coś ubzduram to nie ma rzeczy niemożliwych. Oczywiście są pewne granice, których przekroczyć się nie da. Ale zawsze warto wierzyć, bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy marzenia w końcu się spełniają.

Ps. Wpis bardzo osobisty, mam nadzieję, że za chwilę z dużym oficjalnym Happy Endem  :icon_arrow1::mauvaisepeche::icon_arrow1:

 

58d2f8eb62d4f_logoidealne.png.4dca5e683eea8d62674375bdf23f394a.png

Grendziu

Wiele pozytywnego wydarzyło się w 2016r -  przede wszystkim na początku roku. Podczas Rybomanii w Poznaniu 2016r zalegalizowaliśmy Fundację "dla Ryb".  

Wcześniej określiliśmy cele, podpisaliśmy akt notarialny i spędziliśmy miło i upojnie weekend w Wielkopolsce.  Mimo wielu przeszkód, braku doświadczenia w prowadzeniu takiej instytucji powoli, krok po kroczku próbujemy realizować nasze cele.
Nigdy nie przypuszczałem, że działanie w takiej organizacji i przy takim projekcie jakim jest "dla Ryb" będzie aż tak dużo  pracy. Portal https://dlaRyb.pl  ewoluuje i rośnie w siłę dzięki Wam z dnia na dzień. Portal to osobiście moje małe dziecko, od którego się uzależniłem. Na początku miała być to forma przekazu informacji oraz edukacji.
Dziś on dzięki różnym elementom daje możliwość dzielenia się wszystkimi co związane z wędkarstwem, rybami, ekologią, nauką o rybach. Mamy własną galerię zdjęć, forum, stronę z artykułami, zakładkę mapy -  oraz wiele innych funkcji,  które nie sposób ogarnąć w 5min, mimo, że wszystkie funkcje są dość łatwe i przyjemne w obsłudze. Portal także daje wiele możliwości zaistnienia nowym użytkownikom.


logo idealne.png


I dla przykładu: jeśli prowadzisz starannie bloga, to na wniosek Admina czy też Moderatora Twój wpis jest delikatnie redagowany i trafia na główną stronę, oczywiście za Twoją ówczesną zgodą. Jest on później promowany w social media, a Ty i Twoje hobby odpowiednio popularyzuję się w wirtualnym świecie. Jeśli dodasz zdjęcie do galerii, to ma bardzo dużą szansę trafić choćby na naszego FANPAGE "dla Ryb", a wyjątkowe fotografie trafiają także na instagram.

q1.jpgq3.jpg
Okonie z jeziora Czarnego na chodzonego
 


Fundacja "dla Ryb" powstała choćby dlatego, aby realizować cele, a jednym z głównych, które osobiście mnie kręci jest organizowanie łowisk dla wędkujących. Od początku wiedziałem, że będzie to bardzo trudne, udało się wystartować nam jak do tej pory z łowiskiem komercyjnym ŁUGI WAŁECKIE (link z opisem łowiska: https://dlaryb.pl/łowiska/łowisko-specjalne-ługi-wałeckie-zachodniopomorskie-powiat-wałecki-gmina-wałcz-ługi-wałeckie-r5/) -  gdzie  uciechę mają feederowcy, ale powoli także karpiarze, ponieważ w wodzie zaczynają się pojawiać ryby dwu cyfrowe. Pierwszy rok był próbny, zakończony fantastycznym zlotem "dla Ryb", drugi ma być intensywny i obfity wędkarsko. Plany są szerokie, jak to  przy takich przedsięwzięciach, a życie pewnie zweryfikuje nasze marzenia.



q9.jpg

Z nimi mogę łowić nawet na księżycu 
q10.jpg
Karp ponad 10 kg złowiony na łowisku Ługi Waleckie
q13.jpg
A ten Pan na moją wędkę, pobił swój rekord amura na Ługach Wałeckich

 

Co do innych wód, bo w planach były jeziora. Niestety zbyt dużo nowych przetargów na terenie Polski nie pokazało się, aby móc do nich wystartować w 2016r, do jednej wody przez chwilę się przymierzaliśmy, ale po namyśle, odpuściliśmy. Dziś po roku czasu, wiemy, że takim wodami można się opiekować, ale bez wsparcia zewnętrznego jest to dość drogi "sport", dlatego chociażby w 2017r przystąpimy dość "agresywnie" do akcji pozyskiwania darczyńców Fundacji "dla Ryb", czy też sponsorów portalu https://dlaRyb.pl Myślę, że też będziemy bardziej aktywni w terenie, organizując zawody, eventy. Jednak oprócz "kasy" musi  znaleźć się czas i chęć działania. Stąd chociażby mój apel, jeśli chciałbyś działać w organizacji takim jakim jest PROJEKT "dla Ryb" to szukamy nowej świeżej krwi, ludzi, którzy chcą razem z Nami stworzyć coś wyjątkowego. Jeśli  jesteś zainteresowany współpracą, to porostu napisz e-mail: fundacja@dlaRyb.pl


Co do mojego osobistego wędkowania, to uważam rok 2016r za udany, mimo, że przegrywałem bardzo często z chorobami, większość wypraw opisałem wcześniej na blogu, więc w telegraficznym skrócie.....
.
Sezon rozpocząłem wyprawą na łowisko Ługi Wałeckie w ostatni dzień lutego 2016, gdzie na łowisku 2/3 łowiska jeszcze był lód.
Niestety nie połowiłem. Wtedy w planach miałem zostać karpiarzem, wejść na wyższy level pod względem wielkości jednostkowej ryb, ale mimo odwiedzenia wczesną wiosną dwóch łowisk karpiowych, karpiowanie samo w sobie mnie za bardzo nie kupiło. Ponownie usiadłem do feedera i do końca lipca chwaliłem się nieprzeciętnym wynikami. Dawno mi się nie zdarzyło aby na jeziorze łowić ponad 30kg leszczy podczas jednej zasiadki czy też niemal w jedną dobę łowić na łowisku ŁUGI WAŁECKIE ponad 70kg ryb.

 

q16.jpg
Karaś złocisty, często łowiony nad Czarnym na bata
q18.jpg

Gruntowe płocie na feeder to takie, które mają nie mnie niż 0,5kg - reszta się nie liczy
q6.jpgq17.jpgq21.jpg
Leszczowe Eldorado - jak za starych dawnych lat

 



Obiecałem sobie kiedyś, że jak sprzedam RIB-a, który latami kurzył się na podwórku, to zainwestuję w profesjonalną łódkę wędkarską. Już niemal na Rybomanii wiedziałem czego chcę, w oko wpadł mi SEMPER 440XT, no i pod koniec lipca przyszła do mnie wymarzona łódź. W tym czasie feeder spadł na drugi plan niestety, Od zawsze uwielbiałem łowić z łodzi. Nie ważne czy to był spinning, czy bat. Łódka i woda to inna perspektywa łowienia, daje możliwość obserwacji, to co się dzieje z bliska, łowienia niemal w każdym miejscu, gdzie człowiek sobie tylko wymyśli, pod warunkiem, że nie są to wody typowo górskie.

q11.jpgq12.jpg


Udało m.in w tym roku z dużymi  40cm pasiakami pobawić, dorwałem kilka pięknych szczupaków, jednak przegrałem w pogoni za sandaczem.

q22.jpgq23.jpg

Hitem sezonu okazały się czerwone ogonki na szczupaki

q4.jpg
Piękna duża 1500ha woda - niestety nie obdarowała mnie sandaczami

 

Nowy Rok to nowe wyzwania, znowu po głowie chodzi karpiowanie - kilka nocek za rekordem, feeder obowiązkowo i spinning z łodzi - tym  razem rzeczny lub zagraniczny. Rok się rozpoczął, więc jak czas i zdrowie pozwoli, to kto wie, może plany w części zrealizuję.

Wszystkim kolegom po kiju życzę w 2017. "taaaaaaaaaaaaaaakiej ryby" .

 

 

q15.jpg
Trzy rodzaje zanęt - m.in. klucz do sukcesu w 2016r.

q19.jpg
Ryby nawet w tarle brały - 100% ryb w 2016r wypuściłem

q20.jpg
Każdemu życzę minimum takich wyników w 2017r.

Grendziu

Klimatyczne zawody na szybko w Żukowie

Jeden telefon i szybka decyzja wystarczy aby dobrze się zabawić od czasu do czasu nad wodą. W tygodniu otrzymałem zaproszenie na spinningowe zawody na łowisku specjalnym Carpshop Lakes w Żukowie. Jak to ja, na początku niechętnie, bo wolę luz niż się spinać, a i w planach była łódka. Po chwili przeszła myśl, dlaczego nie, przecież presji nie będzie wysokiej, zawody to też forma relaksu, a jak nic nie złowię to korona z głowy nie spadnie, w życiu już się i tak nałowiłem, a pokazywać nie muszę nic na siłę.

Oddzwoniłem, powiedziałem, że przyjadę. Po chwili wpis na forum, że zapraszamy i od razu telefon się zagrzał. Ponieważ woda ma ograniczoną ilość miejsc, musiałem odmawiać, no bo ilu spinningistów można wpuścić na 6ha?

Zasady nad wodą były bardzo proste, wygrywa najdłuższa ryba dnia. Czas start od 8-ej do 14-tej, zwycięzca może być tylko jeden. Wszyscy spotkaliśmy się o godzinie 7:30, każdy uśmiechnięty od ucha do ucha, co było już wtedy przesłaniem, że to będzie udany dzień. Rozlosowaliśmy stanowiska i się zaczęło. Kilkanaście osób zaczęło ze sobą rywalizować. Jedni próbowali łowić na grubo, inni co chwilę zmieniali taktykę. Po około 20 minutach na stanowisku nr 3 zameldował się pierwszy szczupak, co dawało mieć nadzieję, że większość z Nas nie wróci o kiju. Jednak tuż po deszczu w słońcu ryby za bardzo nie chciały żerować. Co niektórzy z nas puścili wodzę fantazji i zamiast łowić zaczęli się integrować, żartom nie było końca. Sam odpuściłem częściowo intensywne wędkowanie i na moim stanowisku zaczęliśmy wymieniać swoje wędkarskie doświadczenia. Do godziny 12-tej odpuściłem rywalizację, na ostatnie 2h jednak przeszedłem na drugi brzeg, szukając grubych mamusiek w trzcinach przy wyspie. Rzucałem, gumami, woblerami, wahadłówkami, głównie na ciężko, wszystkie przynęty powyżej 10cm. Zmieniłem co chwila swoją broń, niestety bez podbicia. 10 minut przed końcem spakowałem się i zacząłem wracać, jak się później okazało, to właśnie 10 minut przed 1-4tą kolega Zbigniew Ratajewski złowił rybę dnia i wygrał zawody, poprawiając wynik zaledwie o 1cm. Ryba po szybkim ważeniu wróciła do wody.

Nad wodą nikt się nie stresował, wszystkim zawodnikom, a w zasadzie kolegom przez cały czas dopisywały humory. Kto chciał to łowił na osobności, kto chciał to łowił bliżej w grupie, na takim luzie i w takim towarzystwie mogę łowić niemal co tydzień. Dzięki Panowie. Do następnego razu.

 

carp1.jpg
Przywitał  nas  piękny poranek

carp3.jpg
Po chwili padła pierwsza ryba
carp6.jpg
Mój bałagan miał przynieść sporo ryb
carp7.jpg
Dusza towarzystwa po lewej stronie - przyszły mistrz Polski w spławiku :)


carp8.jpg
Gdy Panowie płoszyli mi ryby na stanowisku...

carp9.jpg
...ja udawałem że wyciągam potwory z łowiska Carpshop Lakes
carp2.jpg
Rekord dnia 68cm
carp11.jpg
Zwycięzca mógł być tylko jeden

Grendziu

Wspomnienia niezapomnianych chwil nad wodą

Termin zlotu był przez nas kilka razy zmieniany, zależało nam przede wszystkim aby spotkać się w całość jako zarząd oraz chcieliśmy gościć jak największą liczbę wędkarzy na Łowisku Ługi Wałeckie. Jak się okazało, docelowo niektórzy z nas do pokonania mieli ponad 600km. Jechali długo, ale dotarli, więc tym bardziej nas cieszy, że wyjechali zadowoleni.

Łowisko Ługi Wałeckie, to akwen o powierzchni 4,5ha - staw, gdzie ryby rządzą się swoimi prawami. Nie wystarczy użyć method feeder czy też sprzętu karpiowego aby od tak nałowić i efekty będą murowane. W wodzie dominuje karp, amur, lin, szczupak, sandacz i okoń.
Mimo dość zimnej nocnej pory, zlot był bardzo ciepły i gorący. Organizacyjnie dopieszczony na ostatni guzik. Kto chciał to łowił ryby, kto chciał to się integrował, a kto chciał to spał i wypoczywał w dowolny sposób. 

Przygotowania nad wodą trwały już od czwartku wczesnego południa. Ciągle było coś do poprawienia, a i w międzyczasie wędki moczyły się w wodzie. Pierwsza noc z czwartku na piątek przyniosła karpia, bardzo dużego karpia, ponieważ nad wodą byłem sam, a nie miałem pod ręką wagi, po szybkim zdjęciu ryba trafiła na matę. Później nastała cisza, aż do rana, gdzie przyjechali pierwsi goście.

Od tego momentu otwarte zostały także oficjalnie zawody. Reguła była prosta, zawody typu OPEN trwały do niedzieli 8-ej rano, a wygrywał wędkarz, który złowił, zgłosił i udokumentował rybę na fotce wagowo jak największą. I ta zaciętość, chęć złowienia ryby do końca dała pierwsze miejsce koledze z Warszawy - Łukaszowi (Ostap), który na trzy orzechy tygrysie wytargał nad ranem w niedzielę rybę o wadzę 6,8 kg. Tym samym został zwycięzcą zawodów, które były pod patronatem firmy MCKARP - producenta pelletów, dipów, koncentratów i zanęt. Ja osobiście z MCKARPiem na tym łowisku łowię od kilku lat. Niezawodne smaki w ich wykonaniu, które tam się sprawdzają to: ochotka, banan i ananas. Aktualnie ich paleta zapachów niemal z miesiąca na miesiąc się powiększa i wydaje mi się, że w przystępnej cenie, każdy po testach znajdzie coś dla siebie. Dodam, że jest to firma z Polski, a my lubimy wspierać rodzime produkty.

Nad wodą oprócz łowienia doszło także do kilku prezentacji. Otrzymaliśmy od kolegi Stanisława z Warszawy cudowną łódkę zanętową z echosondą, niesamowite ręczne arcydzieło. Mimo, że dotarło z lekkim opóźnieniem to jakością wykonania powaliło nas wszystkich z nóg. Modelarstwo w rękach tego sympatycznego Pana to najwyższej klasy produkt HANDMADE.  Natomiast dzięki koledze RS mogliśmy przetestować echosondę DEEPER PRO, więcej informacji znajdziesz pod tym linkiem: http://rubiksfishing.pl/echosonda-deeper-pro-wprowadzenie/


O rybach słów kilka, bo pewnie dla Was to najważniejsze. Ryby brały, brania były dość chimeryczne. Łącznie złowiliśmy ponad 20 karpi o różnej wadze w tym sazany, kilka szczupaków oraz okonie. Wpływ na brania z pewnością miał bardzo niski stan wody. Na łowisku panuje zasada C&R. Należy wszystko wypuszczać. Dzięki specjalnemu pozwoleniu od właściciela, dwie ryby przez nas zostały skonsumowane. Jesteśmy za wypuszczaniem, większość z Nas wypuszcza rocznie 100% ryb, ale jesteśmy także za normalnością. Jeśli ktoś zabierze raz kiedyś jedną rybę i ją skonsumuje, a przy okazji nie nakarmi społeczeństwa, sąsiadów, całej rodziny - bo ryba brała, to nasze wody w przyszłości rybne będą, a wyzywanie wzajemne od mięsiarzy nie będzie mieć większego sensu. Ryby są aby je łowić, czasami skonsumować, a najlepiej po wspaniałej walce wypuścić.

Osobiście chciałbym podziękować wszystkim za przybycie na zlot projektu "dla Ryb" na łowisko specjalne Ługi Wałeckie. Bez wyjątku, stworzyliśmy na tym zlocie coś niepowtarzalnego, coś co nie zdarza się zawsze. Łezka ze wspomnieniami się kręci, a mi po głowie chodzą kolejne imprezy i zloty pod hasłem "dla Ryb". Zawsze byłem przeciwny jakimś zawodom nad wodą. Dziś uważam, że takie zloty jak ten są o wiele lepsze niż łowienie w samotności. Dzięki ekipo i do szybkiego zobaczenia.

zlot 16.jpeg
Mała rybko chcesz buziaka?

zlot 15.jpeg
Ryby w 99% przypadkach jak zawsze wypuszczaliśmy

zlot2.jpg
Karol zdominował zawody od samego początku...

zlot 10.jpg
Mimo, że nie zawsze łowił duże ryby...

zlot9.jpg
To zawsze wypuszczał

zlot 1.jpg
Zmiana miejscówki dała Danielowi złote ryby, sam się zastanawiam czy to balon, poduszka czy prawdziwa śliczna ryba

zlot8.jpg
Łukasz i jego rekordowa ryba zawodów - niesamowity taktyk, do końca wierzył, że jego technika się sprawdzi, gratulujemy!!!

zlot3.jpg
MCKARP - zanęty, dipy i pellety godne polecenia

zlot 4.jpg
Ta łódka robiła furorę na łowisku
zlot5.jpg

Ta też całkiem fajna

zlot 11.jpg
Moje około 10kg - nikt jej nie widział, więc nikt nie uwierzył :) 
 

zlot6.jpg
Takie osoby gościć na łowisku to był zaszczyt

zlot7.jpg
Taki oto zestaw wygrał zawody

 

zlot 12.jpg
Oczekiwania przed zlotem

zlot 13.jpg
Moja miejscówka, może nie łowiła ryb, ale była non stop oblegana przez gości

Grendziu

Od zawsze mówiłem i twierdzę, że woda to mój żywioł. Byłem na nią skazany. Za dzieciaka pod namiotem, jako nastolatek miałem to szczęście, że rodzice kupili działkę nad jeziorem i tam się wybudowali. Każda wolna chwila, jakkolwiek bym jej nie spędzał, to były jeziora. Wędkarstwo dzieliłem z inną pasją Windsurfingiem, a że lubiłem bliskość wody to zamiast łowić z brzegu, przeważnie łowiłem z łodzi. Rosyjski teleskop, kołowrotek typu Skalar lub później z wyższej półki PREXER i łowiliśmy całymi nocami nieprzeciętne ilości leszczy 2kg+.  Oczywiście zdarzały się latem na przełomie lipca i sierpnia noce, że wracaliśmy bez brania, ale to była rzadkość. Przeważnie stosunek ilości zanęty do ilości ryb był na poziomie 1/3 lub 1/5. 

Jakieś 10 lat temu wzięło mnie na spinning i oczywiście po pewnym czasie łowiłem z łodzi. Ale tutaj ciągle coś nie pasowało, człowiek zrobił się starszy to i bardziej wybredny. Po wielu próbach i zmianach przyszedł czas na RIB-a i rzeki oraz zalewy. To także nie było to. Na RIB-ie co prawda połowiłem duże ryby, ale komfort i wygoda na wodzie dawały wiele do życzenia. Po kilku wyprawach wróciłem do małej skromnej łódki i stwierdziłem, że czekam do czasu, aż nie sprzedam ów RIB-a i zainwestuję w coś innego, bo i po co mi kolejna łódka.

2 lata ów mój mało trafiony zakup się sprzedawał, aż w końcu znalazł się klient na niego. Nie czekając zbyt wiele czasu wsiadłem w Polskę i szukałem odpowiedniej łodzi dla siebie, niby tej ostatniej, niby już niezmiennej, typowo o profilu wędkarskim. RIB odszedł bez przyczepki, więc postanowiłem ją odnowić i pomalować w barwy przyszłego SEMPERA 440XT. Niestety to był mój kolejny błąd. Przyczepka  była idealnie dostosowana do RIB-a, a nie do płaskiej, szerokiej nowej łodzi.

 

 

sem3.jpg
 

Pierwszego dnia po 1,5h walki odpuściłem i zdesperowany wróciłem do domu, niestety nie połowiłem. Cały zestaw, mimo że wszedł głęboko do wody nie odbił się i nie mogłem zwodować nowej zabawki. Na domiar złego zjechałem tak głęboko, że auto nie chciało wyjechać i prawie spaliłem sprzęgło w terenówce. Wcześniej moją przyczepką wyciągałem i wodowałem 500kg RIB-a tym razem nie było szans.

Na drugi dzień umówiłem się na pływanie ze znajomym, no i we dwoje nie dalibyśmy rady, kilku kolegów pomogło nam podnieść łódkę na wodę i w czworo w końcu wyszła. Po kolejnych 15 minutach SEMPER 440XT pływał już po jeziorze Czarnym i łowił okonie. Po nerwach przyszedł czas na relax i zadowolenie z bardzo dobrego zakupu. Łódź jest szeroka, stabilna. Można łowić bez problemu siedząc i stojąc, czując się przy tym bardzo bezpiecznie. To jest to czego szukałem. Pierwsza 30tka zameldowała się wkrótce na łodzi. Później od czasu do czasu gryzły mniejsze pasiaki. Najskuteczniejszą przynętą tego dnia okazały się ręcznie robione blaszki ROBO.

 

sem6.jpg

Przeważnie takie maleństwa się nam psociły
sem4.jpg

Jedno foto i plusk do wody
sem2.jpg
Gdyby nie Waldek siedziałbym nad brzegiem do teraz...



Niestety na koniec dnia nie obyło się bez problemów. Razem z Waldkiem ponad 1,5h próbowaliśmy ją wrzucić na przyczepkę. Niestety zsuwała nam się ze zbyt szerokich rolek i raz zahaczyła o pęknięte nadkole przyczepki rysując dość mocno kadłub. Człowiek chciał zaoszczędzić, a tylko stracił. Nie pozostaje nic innego jak zmienić przyczepkę na taką, gdzie bez stresu i problemów i uszczerbku łodzi będzie można docelowo pływać samemu kiedy się tylko chce.
 

 

 

sem1.jpg
Zraniona i to zbyt mocno, przyjdzie czas aby ją naprawić

Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99
×

Important Information

guest_terms_bar_text_value