Jump to content

Piotr Traczuk

  • entries
    26
  • comments
    16
  • views
    7039

Rybomania Poznań 2017 r.


Kotwic

820 views

Rybomania Poznań 2017 r.
            Nie da się tego zapomnieć, to trzeba opisać.
Jechałem na Rybomanię by się spotkać z przyjaciółmi. Te targi wędkarskie to była dobra okazja by spotkać się ze znajomymi z różnych zakątków Polski, a jednocześnie dokonać kilku ustaleń w zakresie działania Fundacji dlaRyb. Muszę przyznać, że dzięki doskonałej organizacji ze strony kolegów, wystarczyło, że wsiadłem do pociągu. Bilety na Targi były uzgodnione, kwatera zarezerwowana, miejsce spotkań ustalone. Rewelacja.
            Kto szuka szczegółów z Rybomanii, znajdzie je w artykule: (https://dlaryb.pl/portal/news_2/trzy-d%C5%82ugie-dni-i-noce-na-rybomanii-z-fundacj%C4%85-dla-ryb-r135/).

            Dojechałem do Poznania w piątkowe południe. Nie ma to znaczenia w sumie, bo to dzień specjalny, ze specyficznym biletem wstępu. Ważne, że za chwilę zobaczę przyjaciół. Powitanie, piwko, widać wszystko.
Ale te targi to też nowy czas. Spotykam nasze nowe siły: Kubik, Bartosh, Pendra, Kleszcz. Jest okazja poznać się, porozmawiać, nakreślić nowe plany.

            Wieczór po targach, wspólne siedzenie w dużym gronie (my, współtowarzysze ze sklepów i firmy), to podsumowanie wszystkiego. Tematów mnóstwo, część ma związek z wędkarstwem, część to po prostu gadanie o wszystkim.
Kończy się to nad ranem. Słusznie. Spać trzeba, a niektórzy to nawet pracować muszą.

            Sobota. Może w piątek nie zwróciłem uwagi co jest na hali targowej, ale w sobotę postanowiłem, choć jeden raz obejść dostępne stanowiska. Mnóstwo tego. Udało mi się ze trzy razy zgubić moich towarzyszy, ale i ze dwa razy ich przypadkiem znalazłem. Bilans jednak podsumuję pozytywnie. W międzyczasie spotkałem znajomych ludków z PZW, później mile się rozmawiało w stoisku Aller Aqua, no i niewidziany od lat kolega Paweł Stępniak z Gosp. Ryb. Gosławice.

            W międzyczasie wiele oględzin „stanowisk”. Masa jest tego. A biorąc pod uwagę profil wystawienniczy, to chyba dominują firmy specjalizujące się w produkcji sprzętu, zanęt, przynęt do połowów gruntowych. Nie ma większego znaczenia czy myślimy tu o pospolitym łowieniu z gruntu koszykiem zanętowym, czy specjalistycznym karpiarstwie, albo o popularnej ostatnio metodzie (method feeder). Jest w czym wybierać.
            Przerażające jest to, że czasami brakuje słów, by określić jak szeroko poszli producenci. Smaki granulatów i przynęt są tak dziwaczne, że ich zapach to drobnostka, trudniej wymówić nazwę aromatycznego specyfiku. Nie mówiąc już o tym, że każdy jest lepszy od pozostałych.

            No dobrze. To moje własne opinie. Ale Rybomania poznańska to największe targi wędkarskie w Polsce i Europie. Rzeczywiście. Jeśli ktoś szuka inspiracji, albo po prostu szuka wyposażenia, to miejsce idealne. Kilkadziesiąt albo nawet kilkaset stoisk, to okazja by obejrzeć sprzęt, którego zwykle nie ma w sklepie „osiedlowym”, a nawet tym najlepszym sklepie w mieście. Druga sprawa to Internet. Wielu moczykijów lubuje się w zakupach, ale mocno akcentują, by sprzęt był najlepszy i najtańszy. A jak oni sobie poradzą, z zakupem „teoretycznie świetnego” on-line, zupełnie bez dotykania sprzętu? Zaryzykują? A może pójdą do sklepu stacjonarnego by obejrzeć i pomarudzić na cenę?
            Targi, to właśnie okazja by oglądać. Oglądać do woli, nawet jeśli przyjdzie przeciskać się pomiędzy tysiącami ludzi sobie podobnych (nie mówię o DNA, lecz o zapale, hobby, fascynacji).

            Sobota, wieczór astronomiczny (nie szukać definicji, sam to wymyśliłem lub zepsułem dobre), ponowne dyskusje w gronie doborowym. Im nas więcej, tym więcej pytań wzajemnych. Nie wolno zapomnieć, że pomimo może parytet nam nie wychodzi, to mamy wsparcie w dobrych kobietach. I na forum, a zwłaszcza teraz, są z nami: Alicje dwie, Ruda (zmienimy wpis w we właściwych dokumentach) i Monika.
            Ustalamy co jest dobre dla ryb (ot trochę biologii) oraz co dobre jest dla Fundacji dlaRyb.  Ustalamy poprzez debaty: czym ryby złowić (ledwie liźnięcie marketingu) kończywszy na tym, co zrobić by ryb było więcej i mieć co łowić (a to już działka wszystkich, a cel główny dlaRyb).

            Kończy się, kończy czas wypędzenia. Poranek w Pyrlandii jest piękny. Nieustannie słyszę wędkarskie rozmowy Grendzia, Elvisa, Arka. Im się wydaje że śpię. Może i tak, ale ich słyszę.

            Poranne powitanie, śniadanie. Kilka rozmów o tym co było, co jest i co kto widział.
Sprzątanie kwatery, pożegnanie kolegów pracujących w ostatni dzień Rybomanii. No i my.

Szaleńcy którzy mają wiarę w pomysł i siebie. Zmęczeni czasem minionym i „wredną rzeczywistością”. Jedziemy w kierunku sławetnej Hali. Ale też rozstajemy się. Ja wracam już, koledzy stopniowo „odpływać” będą. To było dobre spotkanie. Nie dość, że można było osobiście wymienić słowa (telefon w kieszeni), to i klimat nastraja optymistycznie. Wiem, że chcąc trwać i dalej funkcjonować, takie spotkania są potrzebne.
            Jadę. Wracam. W domu jestem. Za mną 500 km drogi, prawie 7 godzin jazdy, zmęczony łeb. Ale wiem; wiem, że warto było. Wiem, że to przyniesie efekty. Wierzę i optymistą jestem.

            No i koniec moich własnych wynaturzeń. Wspomniałem tylko kilka osób, bo nie pomnę tych wszystkich, których spotkałem, podczas targów i wieczornych dyskusji.
Ale wiem, że chcę przesłać pozdrowienia dla: Feeder Baits, Trotka - sklepu wędkarskiego, oraz ekipy TTCarp.

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...