Jump to content

Strona dlaRyb.pl wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego portalu. Więcej informacji

Guest
Guest

Limity i ograniczenia w zabieraniu ryb



Co lepsze: Zabieranie ryb, czy ich wypuszczanie? Ograniczanie w przepisach, czy większa swoboda? Dialog...

Grendziu:


Woda, wodzie nierówna. W jednej może być za dużo karpiowatych i jest wskazane aby je zabierać, w innej może być deficyt drapieżnika, co może odbić się docelowo każdemu czkawką.

Jednym ze sposobów na monitoring wód jest rejestr połowu ryb, dzięki niemu Ichtiolog, poprzez wykonanie okresowych badań w wodzie, może określić ile i czym trzeba zarybić wodę, ile można zabrać, jaki jest przyrost naturalny.

Ja uważam, że rejestr jest słuszny tylko w przypadku, gdy 100% społeczności rzetelnie go wypełnia, a nie robi tego na kolanie, lub nie ściemnia przy wypisywaniu, a i tak zabiera ryby. No i nie ma kłusowników...

Czy gdyby darować życie np. wszystkim szczupakom od razu po złowieniu, to w naszych wodach w przyszłości będzie lepiej?

Kotwic:

Barbarzyńcą byłeś i jesteś, zmiana narzędzi niewiele zmieni.

Każda woda wymaga odrębnego podejścia, każda z wód wymaga analizy działań z lat ostatnich, oceny lat bieżących, przewidywania lat przyszłych.

To powoduje, że są wody (znam takie) gdzie wręcz należy łowić i zabierać pospolity białoryb.

Są też wody, gdzie nadmiar łowców jest zagrożeniem, a wtedy trzeba albo ograniczyć ilość zezwoleń na połów, albo ograniczyć/zakazać połów i zabieranie ryb konkretnych gatunków.

Jest też wersja pośrednia, gdzie niektóry ryby wolno zabierać i jest to wskazane, a inne ryby muszę być reglamentowane.

Grendziu:

Każdy człowiek czy wędkarz czy inny łowca, zatem to "barbarzyńca", bo polując i tak zadaje rybom pewien ból, bez względu na to czy wypuszcza czy nie.

Wg mnie słusznym podejściem byłoby wprowadzać na każdej wodzie limity roczne w zabieraniu ryb.  Określasz np. czego jest za dużo, co szkodzi i przy odpowiednim podejściu prowadzi się zrównoważoną gospodarkę w wodzie. Mając podgląd na poprzednie lata w sprzedaży zezwoleń na dany akwen, łatwo byłoby obliczyć ile dany homo sapiens rocznie ryb danego gatunku może zabrać.

Problemem tego pomysłu może być monitoring. Oprócz rzetelnie wypełnianych rejestrów, badania wody musiałby być także częstsze, co wiążę się z dodatkowymi kosztami. Czy taka idea jest możliwa do zrealizowania?

Kotwic:

Cóż by tu rzec.
Limity połowowe wynikają nawet z samych planów gospodarowania na konkretnej wodzie (zapisy w operacie rybackim).
Wielkość limitów ustalana jest przez użytkownika rybackiego. Limit połowowy i struktura łowionych gatunków wynikają z zasobów rybostanu. Więc to wiedza, a w konsekwencji decyzja użytkownika wody powoduje określenie, czy ryby zostaną wyłowione w ciągu tygodnia, miesiąca, roku.
Tak samo, jak decyzją zarządcy jest to, czy ryby mają być zabierane, czy mogą być łowione siecią, czy będą łowione wędką.

Logika, ichtiolog, ekonomista, itp to podstawowe "elementy" by wodą dobrze zarządzać i ustalać co wolno złowić, co wolno zabrać.

Grendziu:

Moim marzeniem jest odseparowanie małych zbiorników wodnych o powierzchni do np.: 30-50 ha i zorganizowanie ich tylko dla wędkarzy. W takim projekcie oczywiście, że są potrzebni także rybacy. Gdyby każde gospodarstwo rybackie miało specjalną wodę typowo pod turystykę wędkarską, odpowiednio zarybioną, z regulaminami narzucającymi limity co do zabierania ryb, czy też zanęcania wód, to uważam, że taki projekt mógłby się przyjąć. Na wodach PZW już tak powoli zaczyna się dziać, że w niektórych okręgach czy to na rzekach, kanałach (ostatnio Wrocław) wprowadzono zasadę "No Kill".

Wędkarzy jest 1,5mln, ciągle narzekają, że ryb nie ma, ale to oni, a w zasadzie my, wywieramy największą presję na wody. Jak się wprowadzi wysokie opłaty, to też są protesty i cała ekonomika idzie w łeb. Ubolewam nad tym, że tak mało osób interesuję się tym, dlaczego nie ma ryb. "Ja chcę, ja płacę, ja wymagam" - jadąc na mecz piłkarski,  też przecież nie mamy gwarancji, że zobaczymy bramki, no chyba, że gra Lewandowski lub Messi, ale za jakość trzeba wtedy zapłacić :) Mistrzowie dają gwarancję wysokiej jakości gry i przyciągają fanatyków...

Kotwic:

Podkreślasz ważny element gospodarowania: świadomość i współodpowiedzialność.

Nie mam żadnych podstaw, by odrzucić twój pomysł, gdzie wybrana woda zostaje przeznaczona jako łowisko wędkarskie (nazwijmy je "specjalne"), pod jednym warunkiem: użytkownikowi rybackiemu to łowisko przyniesie zysk, pozwoli opłacić zarybienia, osoby kontrolujące, infrastrukturę.

Jeśli ekonomicznie łowisko polegnie (nie ma zainteresowania, złodziejstwo i kłusownictwo, powszechne biadolenie, że miało być inaczej, drogo, brzydko itp) to jedynie łowiska sponsorowane mogą znieść tenże poziom żądań, choć bez pewności czy roszczeniowość nie będzie silniejsza.

Grendziu:

Nie od razu Kraków zbudowano przecież. Nawet jeśli po jednym czy dwóch latach okażę się, że łowisko przynosi niewielkie straty finansowe, to nie oznacza to wcale, że jest to źle skonstruowany biznes plan.  Jeśli powstaje moda na "złów i wypuść" wśród społeczeństwa, to tym bardziej łowiska specjalne, czy "modelowe" mogą odnieść sukces. Jeśli przyjdzie nowe i dobrze się sprzeda, to każdy na tym zyska docelowo.

Uważam, że najtrudniejszym będzie trafienie z pomysłem do osób starszych, oni zabierali ryby od 30 czy też 40 lat jak nie więcej, większość z nich nie rozumie, że ryby w dzisiejszych czasach utraciły chociażby możliwość naturalnego rozmnażania się.

Wyzywanie się wzajemnie od mięsiarzy nie ma większego sensu, wystarczy zrobić odpowiedni regulamin o czym pisałem powyżej i można plan wdrożyć w życie. Szkoda, że w internecie jest tyle hejtu o zabieraniu ryb, a nikt nie wspomina o tym, że więcej szkód wyrządzamy przecież przez bezsensowne, nagminne wrzucanie zanęt do wody.

Kotwic:

Wspomniałeś o utrzymaniu łowiska i efektach ekonomicznych. To skomplikowany mechanizm, przy wysokich kosztach corocznych, tylko "bogaty" użytkownik wytrzyma dokładanie do interesu przez kolejne 2-3 lata. A niestety, pozyskanie łowiska, zarybienie coroczne, monitoring wody, kontrola łowiących to czasochłonny proces, wymagający inwestycji od początku, a przynoszący zyski dopiero po kilku latach. Rzeczywiście, biznesplan czy też operat rybacki mogą być dobre, ale oczekiwanie i straty finansowe mogą być kluczowym elementem.


Co do przekonywania wędkujących do zmian, to nie ma znaczenia ich wiek, ale raczej świadomość lub przyzwyczajenie. Sądzę, że równie duże różnice zauważyć można pomiędzy poszczególnymi regionami kraju, jak i pomiędzy konkretnymi grupami wiekowymi.

No i to co od początku przyświeca w tym temacie: odpowiednio napisany regulamin połowu ryb, respektowanie ograniczeń zawartych w tymże regulaminie, promocja i edukacja, niestety też konieczność monitorowania i kontrolowania.
Gdy to wszystko zazębi się, można stworzyć dobrze zarządzane łowisko, dopilnowane, zasobne w odpowiednie do charakteru wody gatunki ryb, czasem nawet bez konieczności narzucania ekstremalnego "No Kill".

 

Grendziu:

Czasami aby coś komuś uświadomić należy właśnie zareagować w sposób "ekstremalny". Gdy wprowadzisz nad wodą "złów i wypuść" no to nie ma bata, nie ma wymówek, że nie wiedziałem, że nie wolno zabierać ryb. Jest to swego rodzaju ułatwienie. Myślę, że wprowadzenie na wody limitów rocznych i opłaty osobne za każde łowisko, już będą miały w społeczeństwie zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników.

Co do wód "specjalnych" nie będących w rękach rybaków czy też PZW to i tak w większości w Polsce są to wody typu staw, czasami także jeziora, których opiekunem jest albo sklep czy hurtownia wędkarska lub też producent wędkarski. Jest to swoista forma reklamy własnych produktów. Nie ma lepszej promocji jak na organizmie żywym, będąc w plenerze, poprzez organizację zawodów. Na miejscu testujesz sprzęt podczas holu dużych ryb, a przecież o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli kogoś już na to stać, to mimo sporych wydatków związanych z własnym łowiskiem i tak umacnia swoją pozycję na rynku, no bo przecież "ryby bierooo".

 



   (0 reviews)


User Feedback

Create an account or sign in to leave a review

You need to be a member in order to leave a review

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

There are no reviews to display.




Wydawcą portalu dlaRyb.pl jest:

FUNDACJA "DLA RYB"
BOGUNIEWO 45, 64-610 BOGUNIEWO
Nr Konta: PKO BP 64 1020 4128 0000 1202 0123 2578
KRS: 0000613501 NIP: 6060096225 REGON: 364237131
https://dlaRyb.pl; e-mail: fundacja@dlaRyb.pl; tel.: 61 307 99 99
×

Important Information

guest_terms_bar_text_value